Poseł  Piotr Liroy-Marzec
Poseł Piotr Liroy-Marzec Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

"Los Sądu Najwyższego w rękach Liroya i Galli" – napisał na Twitterze Bartosz Arłukowicz z Platformy Obywatelskiej. W skrócie tak można bowiem skomentować to, jak sejmowa matemtyka przekłada się na praktyczne zastosowanie rozwiązań dotyczących Krajowej Rady Sądownictwa, które zaproponował prezydent. Andrzej Duda zażądał dziś, by członków nowej KRS w Sejmie wybierano większością 3/5 głosów. Czyli znacznie większą niż ta którą ma PiS.

REKLAMA
Prezydent Andrzej Duda zaskoczył dziś swoim oświadczeniem. – Nie podpiszę ustawy o Sądzie Najwyższym, jeśli wcześniej moja ustawa o KRS nie zostanie uchwalona – stwierdził Andrzej Duda tuż przed spotkaniem z marszałkami Sejmu i Senatu. Prezydent podkreślił, że przygotowana przez niego ustawa jest bardzo krótka i jasno mówi o tym, że "członków nowej KRS Sejm będzie wybierał większością 3/5 głosów". – 3/5 będzie wymagane do tego, aby kandydat–sędzia został wybrany na członka KRS. Ten projekt ma zapobiec jednemu: twierdzeniom o tym, że KRS jest upartyjniona tylko przez jedno ugrupowanie, że działa pod dyktatem politycznym – stwierdził prezydent.
Szybko do sprawy na Twitterze odniósł się były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. I zaznaczył, że teraz wszystko w sprawie tego, jak obsadzane będą nowe naczelne organy sądownictwa zależeć będzie tak naprawdę od dwóch posłów: Piotra Liroya-Marca i Ryszarda Galli. Większość 3/5, o których mówił prezydent Duda to bowiem 276 głosów. Jak zauważył Arłukowicz, sejmowa matematyka wygląda dziś tak: "234 PIS + 32 Kukiz + 3 Republikanie + 3 WiS = 272. Klawiter + Winnicki +Sanocki =275. Los SN w rękach Liroya i Galli".