Reakcja Gowina sekundę po przegłosowaniu ustawy jest bardzo wymowna. Idealnie pokazuje nastroje

Jarosław Gowin podczas głosowania ws. Sądu Najwyższego.
Jarosław Gowin podczas głosowania ws. Sądu Najwyższego. Kadr z Twitter/gloswolny
Stało się. Ustawa o Sądzie Najwyższym przegłosowana w atmosferze wielodniowego skandalu. Teraz wszystko w rękach prezydenta Dudy, który może ją zawetować. A chwilę wcześniej wszystko zależało od Jarosława Gowina. Były minister sprawiedliwości w rządzie PO, a dziś minister nauki, mógł zatrzymać autorytarny pęd PiS. Wystarczyło, że wraz ze swoją mocną frakcją Polska Razem zbuntowałby się w głosowaniu.

Apelowała o to opozycja, odwołując się do sumienia Gowina. – Jarku, dziś masz szansę dać świadectwo – apelowali byli koledzy. Szansa była, ale się skończyła. Ustawa przeszła, na sali posłowie PiS wstali i zaczęli klaskać. Co wtedy robił Gowin? Sami spójrzcie – nie wygląda na zachwyconego. Zupełnie jak... Łukasz Podolski z reprezentacji Niemiec, który nigdy po strzelonej bramce Polakom ostentacyjnie się nie cieszy.
Panie ministrze, niestety zasępiona i smutna mina to za mało. Trzeba było zagłosować inaczej.
Trwa ładowanie komentarzy...