Piękne mieszkanie z widokiem na... obwodnicę. Jak nie wziąć kredytu na 30 lat, którego będziesz żałował codziennie

Trasy szybkiego ruchu powstające przy istniejących już osiedlach lub odwrotnie, to problem wielu polskich miast. Jeżeli kupujemy takie mieszkanie świadomie, nie ma problemu. Jeśli nie, zaczynają się schody.
Trasy szybkiego ruchu powstające przy istniejących już osiedlach lub odwrotnie, to problem wielu polskich miast. Jeżeli kupujemy takie mieszkanie świadomie, nie ma problemu. Jeśli nie, zaczynają się schody. Fot. Franciszek Mazur/Agencja Gazeta
Kupno mieszkania to naprawdę duża inwestycja, którą podejmuje się na lata, zwłaszcza biorąc na nie kredyt hipoteczny. A jeżeli w dodatku ma być to mieszkanie nie przeznaczone na wynajem, tylko to jedno wymarzone, w którym spędzimy (a przynajmniej tak planujemy) dużą część naszego życia, to stawka jest naprawdę wysoka. Wybór mieszkania kojarzy się nam z folderami i stronami internetowymi, na których jawi się piękna sielanka. Jednak jeśli nie postaramy się zawczasu, może zmienić się on w prawdziwy dramat.

Przy tak dużej inwestycji mamy dwie drogi do wyboru: kupno nowego mieszkania od dewelopera lub poszukiwania na rynku wtórnym. W przypadku pierwszej opcji w reklamach i folderach deweloperów widzimy piękne, nowoczesne bloki zatopione w zieleni, z placem zabaw dla dzieci i oczkiem wodnym, które ma zapewnić rechot żab niczym na mazurskich odludziach. Rzeczywistość przeważnie wygląda inaczej, morze zieleni to tylko kilka zdechłych drzewek, plac zabaw to jedna ślizgawka, a oczko wodne po niecałym roku zarasta i nikt się nim nie interesuje. Nie mówiąc o toczących się całe lata pozwach przeciwko deweloperom za cieknące dachy, podmokłe komórki lokatorskie czy pękające ściany.
Zaletą drugiej opcji jest to, że większość usterek zostało już dawno naprawionych lub można je szybko wyłapać. No i otoczenie jest znane i od razy widzimy, jaki widok będziemy mieć za oknem. Jednak nie zawsze tak jest, o czym przekonało się wielu kupujących własne M.



Spokój rozjechany przez koparki
Większość kupujących działki, domy czy mieszkania stara się, aby po całym dniu w zatłoczonym centrum, po powrocie mieć trochę spokoju, mieć gdzie wyprowadzić psa czy tak po prostu przejść się bez towarzystwa ciągle jadących samochodów. Jednak to co dziś jest parkiem, kawałkiem lasu czy zwykłą łąką, już za kilka lat może stać się trzypasmową drogą ekspresową lub obwodnicą miasta. I o ile w przypadku nowych osiedli takie informacje znajdziemy w stertach papierów (a przynajmniej powinniśmy), które dostaniemy przy pierwszej wizycie w biurze sprzedaży. Jednak takiej sterty informacji nie dostaniemy w przypadku zakupu lokum na rynku wtórnym. Historii osób, które kupiły nieruchomość i po kilku latach sielski obrazek zniknął zza okien jest dosyć sporo.
Pani Anna, dwa lata temu kupiła działkę

Historia typowa - kupiłam działkę a planowana droga wówczas miała być daleko od mojego przyszłego domu. Dobrnęłam do pozwolenia na budowę i GDDKiA przedstawiło projekt drogi w nowym miejscu - ok. 200 m od mojej działki. Według Urzędu Miasta i tak mam dobrze, bo nie jestem w pierwszej linii zabudowy od drogi, ale marna to pociecha, tak samo jak ekrany, które postawią. Pieniędzy na nową działkę brak, ochoty na budowę przy drodze także.

Marek, kupił mieszkanie przy planowanej obwodnicy

Przyznaje się, skusiła mnie nie tyle cena, bo nie była wcale niska, ale zieleń i cisza jak na miejskie warunki. A i remontu nie trzeba było robić ogromnego. Kompletnie nie myślałem o tym, że może tu być obwodnica. Chociaż, jak popatrzeć nawet na zwykłą mapę, to można się domyślić, że w przyszłości jakoś tę obwodnicę muszą dokończyć. Nie sprawdziłem tego. Co będzie dalej, nie wiem. Może zmienią przebieg tej trasy? A jeśli nie, to zobaczymy.

Walka o ekrany i głupota
Co jakiś czas można usłyszeć o walce mieszkańców takich osiedli o zmniejszenie hałasu przez budowę ekranów dźwiękochłonnych. Jednak, jak pokazuje doświadczenie choćby warszawskiego Bemowa czy gdańskiego Osowa, walka o nie trwa latami. A jeśli już dojdzie taka budowa do skutku, to hałas zamieniony jest na ciemne pomieszczenia i widok wysokich na kilka metrów ekranów akustycznych. Przeglądając fora i rozmawiając o rynku mieszkań i kłopotliwym sąsiedztwie można spotkać wiele głosów, mówiących: "sami są sobie winni".
~obywatel

Ta trasa była planowana w tym miejscu od lat. Kilkudziesięciu. Ludzie, którzy tam kupowali mieszkania doskonale o tym wiedzieli. A jeżeli nie wiedzieli to z własnej winy. Ciężko, żeby za głupotę grupki ludzi płaciło całe społeczeństwo.

~mieszkaniec

Ale te bloki to jest właśnie kolejne oszustwo developera. W życiu bym tam mieszkań nie kupił, bo potem będziesz mieć trasę S7 pod nosem...

~opolanin

Widziały gały co brały!!! Trzeba było nie wierzyć deweloperowi tylko zapoznać się z planem przestrzennego zagospodarowania terenu. W czasie kiedy rozpoczęto budowę osiedla głośno już było o planach obwodnicy.

Miejsca nie wystarczy dla wszystkich
Oczywiście, nie każdy może mieszkać w mieście, ale daleko od ruchliwych tras, jednak przed zakupem mieszkania (nowego czy używanego) warto sprawdzić, czy w przyszłości pod oknami nie będą jeździć tysiące samochodów albo nie będą przetaczać kolejowego taboru. Jak to zrobić? W przypadku stolicy wystarczy odwiedzić stronę Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji, gdzie znajdziemy wszystkie planowane inwestycje drogowo-komunikacyjne w mieście. W przypadku innych miast, na stronach urzędów miast z łatwością można sprawdzić planowane inwestycje, ich przebieg, zakładane terminy czy orientacyjne mapy.

Oczywiście, nikt nie jest w stanie przewidzieć, jakie plany drogowcy będą mieli za 20 lat (przynajmniej w Polsce), jednak najbliższe lata są dosyć dobrze opisane. Sprawdzenie map trwa kilka minut, a może oszczędzić nerwów i pieniędzy. Bo o ile dalsze sąsiedztwo takiej drogi może być korzystne (łatwiejsza komunikacja i wzrost wartości nieruchomości),o tyle mieszkanie 150 metrów od takiej trasy nie przysporzy nam ani spokoju, ani pieniędzy.

Że da się wytrzymać? Oczywiście, że tak. Ale uwierzcie, nie jest to wcale takie proste.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...