"Odbieram to jako zemstę polityczną". Jan Karpiel-Bułecka nie będzie w jury góralskiego festiwalu, bo bojkotował Dudę

Jan Karpiel-Bułecka nie tylko wyśmiał decyzję władz Zakopanego, ale też "uszczypnął" złośliwie Andrzeja Dudę.
Jan Karpiel-Bułecka nie tylko wyśmiał decyzję władz Zakopanego, ale też "uszczypnął" złośliwie Andrzeja Dudę. Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta
Jan Karpiel-Bułecka, jedna z muzycznych legend Zakopanego, został wykreślony przez władze miasta ze składu jury Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich. Jak twierdzi, to zemsta za to, że zbojkotował imprezę, na której pojawił się prezydent Andrzej Duda. – Miała to być kara dla mnie, ale chyba wyszło inaczej. Ciągle odbieram telefony z wyrazami poparcia – mówi naTemat.

Rozmawialiśmy z panem na początku roku, gdy zbojkotował pan "Dudaski Tłusty Czwartek". Rozmowę zakończyliśmy stwierdzeniem, że podpadnie pan PiS-owi. I co, chyba wykrakaliśmy?



Jest takie stare góralskie przysłowie – "tak się tym martwię, jak kuń, gdy wóz wywali". Tak też przyjąłem decyzją władz Zakopanego. Nikomu się nie skarżę i nie walczę, aby wiceburmistrz przywróciła mnie do jury zakopiańskiego festiwalu. Chociaż była to dla mnie ogromna radość i przyjemność uczestniczyć w tak ważnej imprezie kulturalnej.

Jak długo był pan związany z festiwalem?

Od dziecka. Jeszcze gdy moi rodzice występowali w zespole Klimka Bachledy. Brali mnie na festiwal, a potem ja występowałem w jego zespole. W końcu w 1978 roku zostałem zaproszony do konferansjerki. Byłem jedynym konferansjerem, nie było sześciu par, jak teraz. Dobrałem sobie wtedy Stasię Szostak. Później zaproponowano mi członkostwo w jury kapel. Dopiero z czasem zaproszono mnie do głównego jury. Zasiadałem w niej bodajże przez sześć lat do ubiegłego roku. Dla nas górali Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich to ważne wydarzenie. Dawniej ludzie z niecierpliwością czekali na wyniki, jak na mistrzostwach świata w piłce, zwłaszcza, gdy występował zakopiański, nasz zespół. Uczestnicy konkursu wstawali skoro świt, aby podsłuchiwać, czy są jakieś przecieki z obrad jury. To była emocja.



Czy władze miasta wykreślając pana chciały się komuś przypochlebić?

To jest zemsta za tegoroczną imprezę z Andrzejem Dudą (festiwal dudziarski – przyp. red.). Prezydent chyba nawet się nie zorientował, bo postawiłem tam człowieka, który na tym się zna i mnie zastąpił. Na czas wizyty wystarczyło. Po półtorej godziny prezydent wyszedł, a za nim cała świta tutejszych notabli, którzy nagle zapałali miłością do muzyki góralskiej, dudziarskiej zwłaszcza. Tymczasem tej muzyki zwykły zjadacz chleba nie przełknie. To jest muzyka archaiczna dla koneserów, a ci nie mogli się dostać na festiwal, bo BOR postawił barierki, jak na lotnisku. Natomiast w środku pół sali było obstawy, a po drugiej stronie prezesi przeróżnych oddziałów Związku Podhalan, którzy przyszli się ogrzać w blasku władzy. Gdy tylko prezydent wyszedł, nawet tych o góralskich korzeniach nie stać było, aby zostać na właściwym koncercie. O to mnie chodziło. Najbardziej jednak zabolało, że do ostatniej chwili nie powiadomiono mnie o zaproszeniu prezydenta przez władze miasta Zakopanego.

Dlaczego?

Rok wcześniej, w 2016 roku, prezydent sam się niespodziewanie wprosił. Przyznam szczerze, że nie należy on do mojego typu osobistości, ale przeżyłem wizytę. Z grzeczności odpowiedziałem na pytania. Nie mniej dostałem smsa od takich skromnych osób, jak Zbyszek Preisner: "Jasik, wiedziałem, że jest honor i honor góralski". Po takich słowach od takiego człowieka zapaść się pod ziemię to mało. Co ja mogłem robić, biedna wdowa? Zadzwoniłem później do Zbyszka z wyjaśnieniami. No, a jesienią był też w Zakopanem Lech Wałęsa. Byłem na na tym spotkaniu i w swoim imieniu, jako członka Związku Podhalan. przeprosiłem go, że nie jest broniony przed opluwaniem. On, drugi po papieżu honorowy członek Związku Podhalan! Nikt z zarządu nie zajął stanowiska, gdy Wałęsa był oczerniany, a jego udział w historii jest umniejszany. Przeprosiłem, jako góral. Bo mi było wstyd, jak nasi szybko farbę zmieniają. Gdy widzę z jakimi honorami przyjmowany jest nowy prezydent.

A Duda nie zaplusował u pana ostatnio?

Nie uwierzę, póki nie włożę palca w te rany zadane mu przez prezesa. Dla mnie to cały czas gra polityczna. Mam żal, że on, syn zacnego człowieka z góralskimi korzeniami, został tak wmanewrowany.

Wracając do tematu festiwalu. Decyzja o wykreśleniu pana nie osłabi prestiż tej imprezy?

Aż takim megalomanem nie jestem, aby czuć, że mój brak oznacza osłabienie prestiżu. Tam zasiada wiele dobrych nazwisk. Podobnie jak mnie potraktowano również Krzysztofa Trebunię-Tutkę, który w ostatnich latach konferansjerkę prowadził sporadycznie, za to wielki wkład wnosił w konferencje naukowe, organizowane w ramach festiwalu. Poza tym Krzysiek wychował tylu znakomitych następców, że możemy spokojnie umierać.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...