"O mało nie zginęłam". Ofiara wypadku spowodowanego przez posła PiS zabrała głos

Łukasz Zbonikowski znowu jest na czołówkach tabloidów.
Łukasz Zbonikowski znowu jest na czołówkach tabloidów. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Policjant powiedział, że miałam dużo szczęścia, że przeżyłam. Gdybym była wyższa i więcej ważyła, mogłabym zginąć, a na pewno odniosłabym poważniejsze obrażenia – powiedziała w rozmowie z "Super Expressem" pani Katarzyna. Kobieta ucierpiała w wypadku, który spowodował poseł PiS Łukasz Zbonikowski.

– Pan poseł nie próbował nawet mnie ominąć. To ja musiałam manewrować. Zaczepiłam o agregat i zjechałam do rowu, uderzając w pustaki – kontynuuje swoją opowieść pani Katarzyna.



Przypomnijmy: do wypadku z udziałem posła doszło w sobotni wieczór w miejscowości Ruda w województwie kujawsko-pomorskim. Polityk wyjechał z pola na drogę traktorem, do którego miał doczepiony agregat uprawny. Maszyna była niestety nieoświetlona i stąd wypadek. W aucie jechały cztery osoby, ale na szczęście nikt nie odniósł poważnych obrażeń. Poseł oczywiście był winny, choć jak podawał wcześniej "Super Express", miał zasłaniać się immunitetem. Zbonikowski zaprzeczył jednak takiej wersji zdarzeń. Ponadto zapowiedział, że chce przeprosić poszkodowanych.

– To prawda, przekazał nam, że chce nas przeprosić i jest mu przykro, ale co to nam da, te jego przeprosiny? Zniszczył samochód, którym moja mama jeździ do pracy – dodaje pani Katarzyna.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości z kujawsko-pomorskiego często gości na łamach tej gazety. Wcześniej opisywała ona aferę z bielizną posła. Jego była żona oddała garderobę do ekspertyzy detektywistycznej, aby potwierdzić niewierność małżonka. Oskarżyła go o zdrady ze swoją asystentką.

Wcześniej Zbonikowski był też bohaterem głośnej afery z meleksami na Cyprze. Pijacki rajd elektrycznymi wózkami zakończył się oczywiście kraksą.

Źródło: Super Express

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...