
Reklama.
Decyzję sądu skomentował już na Facebooku Związek Nauczycielstwa Polskiego, który podziękował za wytrwałość i upór Idze Kazimierczyk i zespołu Fundacji "Przestrzeń dla Edukacji". Internauci pod postem ZNP zareagowali aplauzem. "Brawo! Może i my dowiemy się kto stworzył tego gniota, zwanego podstawą programową wychowania przedszkolnego. Celowo z małej litery napisałam", komentowała internautka.
Wcześniej Iga Kazimierczyk z fundacji pytała na Faceboooku, że skoro reforma edukacji jest dobrze przygotowana, to dziwne jest, że do tej pory nie ujawniono nazwisk jej autorów.
Fundacja "Przestrzeń dla Edukacji" wnioskowała wcześniej do Ministerstwa Edukacji Narodowej o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej nazwisk ekspertów zajmujących się tworzeniem podstaw programowych w ramach powołanych zespołów.
Jak powiedziała Wirtualnej Polsce Iga Kazimierczyk z "Przestrzeni dla Edukacji", fundacja nie została żadnej odpowiedzi z MEN i złożyła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Dopiero wtedy dostała od MEN oficjalną odmowę udzielenia informacji publicznej. Zalewska przyznawała, że co prawda dane ekspertów są informacją publiczną, ale ich imiona i nazwiska "mieszczą się w zakresie prywatności" i nie zamierza ich udostępniać.
Minister Zalewska powoływała się przy tym na niedoprecyzowaną ustawę o dostępie do informacji publicznej, która nie definiuje jej zdaniem osoby pełniącej funkcję publiczną. Zdaniem Kazimierczyk, ponieważ MEN wydało na pensje ekspertów 831 tys. zł, a to pieniądze podatników, to mają mają prawo oni wiedzieć, na co kwota została przeznaczona.