
21-letnią Ukrainkę jej były chłopak oskarżył o kradzież telefonu, który kilka miesięcy wcześniej jej sprezentował. Zawiadomił policję i udawał, że się nie znają. Wymyślił, że chciał obcej kobiecie sprzedać telefon, a ona go ukradła. Wrocławscy policjanci na całą noc zamknęli Ukrainę w celi. Policyjny rzecznik tłumaczy, że – zgodnie z przepisami – musieli zaczekać na tłumacza. Sęk w tym, że... kobieta biegle mówi w języku polskim.
Miał być ślub Poznali się rok temu. On – Polak, ona – Ukrainka. Przez jakiś czas ze sobą mieszkali. Na początku stycznia on jej się oświadczył. Myśleli o ślubie. Ale plany się pokrzyżowały. Kobieta w lutym musiała wrócić do ojczyzny. Pech chciał, że akurat zepsuł jej się telefon. Narzeczony sprezentował jej nowy, by mogli być w stałym kontakcie. Ich związek zakończył się po trzech tygodniach od jej wyjazdu. A to dlatego, że mężczyzna chciał przełożyć ślub o rok. To się Darii nie spodobało. Zerwali kontakt. Niedawno Marek (imię zmienione – red.) odezwał się do swojej byłej dziewczyny i poprosił o spotkanie pod pretekstem zwrotu rzeczy, które u niego zostawiła. Kobieta akurat była w Polsce, u rodziców. Mieszkają we Wrocławiu. Ona w Kijowie, gdzie studiuje.
Spotkanie Umówili się w pod wieżowcem Sky Tower we Wrocławiu. Na dzień dobry Daria usłyszała, że ma natychmiast oddać telefon, który jej kupił. Powiedziała, że tak zrobi, ale najpierw musi sobie z niego zgrać na komputer wszystkie prywatne dokumenty, wyciągnąć kartę SIM. Szli więc w stronę jej domu, ale mężczyzna miał protestować, że chce dostać sprzęt natychmiast. – Zaczął mnie szarpać i chciał odebrać mi telefon. Powiedział, że zadzwoni na policję. Myślałam, że żartuje – relacjonuje kobieta. Ale nie żartował. Pod klatką bloku, w którym mieszkają jej rodzice, przywitali ich dwaj policjanci. – Powiedział im, że mnie nie zna, że chciał mi sprzedać telefon, a ja go ukradłam – opowiada nam Daria.
asp. szt. Paweł Petrykowski
rzecznik prasowy KWP we Wrocławiu
Policjanci zabrali ją na komisariat, gdzie spędziła aż 20 godzin. Jak relacjonuje kobieta, funkcjonariusze zapytali, skąd jest. Gdy odpowiedziała, że z Ukrainy miała usłyszeć: "jest was tutaj za dużo". – Powiedział, że zostanę deportowana – opowiada nam 21-latka. Do tych zarzutów rzecznik policji się nie odniósł. Noc w areszcie Na komisariat przy Ślężnej we Wrocławiu kobietę przywieziono około 14. W jej ocenie policjanci niespecjalne byli zainteresowani wysłuchaniem jej wersji wydarzeń, choć biegle mówi po polsku. Daria twierdzi, że chciała udowodnić, że telefon jest jej własnością. Proponowała, że pokaże archiwalne rozmowy z chłopakiem, który ją oskarżył. Chciała, by sprawdzono monitoring w okolicach Sky Tower, na którym będzie można zobaczyć, że to mężczyzna ją szarpał.
Radosz Pawlikowski
radca prawny kobiety
Zamknięto ją w celi, gdzie spędziła całą noc. Jak nam mówiła, wcześniej dwukrotnie ją przeszukano, raz musiała rozebrać się do naga. – Ponieważ osoba zatrzymana zgodnie z przepisami musi zostać szczegółowo przeszukana, biorąc pod uwagę płeć osoby zatrzymanej, czynność tą w pomieszczeniu zamkniętym, bez dostępu osób postronnych, wykonała policjantka – mówi rzecznik prasowy KWP we Wrocławiu. Kobieta poprosiła, by móc skontaktować się z rodzicami. Usłyszała, że jeśli zna numer, to może. – Ale nie pamiętałam. Chciałam, by sprawdzili numer w tym telefonie, który zatrzymali i mi podyktowali. Ale wyjaśnili, że tak nie wolno – opowiada.
asp. szt. Paweł Petrykowski
rzecznik prasowy KWP we Wrocławiu
Przesłuchanie Przesłuchano ją dopiero nazajutrz, czyli w piątek rano. Ale w charakterze świadka. – Oznacza to, że uznali, iż jednak nie ma żadnych powodów do stawiania zarzutów – podkreśla Radosz Pawlikowski, radca prawny. – A z formalnoprawnego punktu widzenia wygląda to tak: jeśli nie odebrali od niej żadnych wyjaśnień, a rano przesłuchali ją w charakterze świadka, to znaczy, że w ogóle nie było podstawy do zatrzymania. Gdyby istniała taka podstawa, to przedstawiono by jej zarzuty – tłumaczy Pawlikowski. I dodaje, że w związku z bezprawnym zatrzymaniem już zostało złożone zażalenie i wniosek o odszkodowanie.
Dlaczego kobiety nie przesłuchano od razu? Dlatego, że według przepisów trzeba zapewnić kobiecie tłumacza, który będzie uczestniczył w przesłuchaniu. – Po przybyciu tłumacza kobieta została niezwłocznie w jego obecności przesłuchana – zaznacza rzecznik policji. Sęk w tym, że tłumacz w ogóle nie był potrzebny, bo kobieta bardzo dobrze mówi po polsku. Nie tylko w naszej opinii: – Klientka posługuje się językiem polskim w sposób biegły w związku z tym w mojej ocenie pomoc tłumacza nie była potrzebna – podkreśla Radosz Pawlikowski, radca prawny.
