Oto dowód, że młodym lekarzom nie chodzi tylko o pieniądze. Jej wpis na Facebooku pokazuje, co jest nie tak z systemem

Oto dowód, że tu nie chodzi tylko o pieniądze. Lekarka na stażu w prosty sposób ukazuje fikcję tego systemu. Jak pisze, praca w szpitalu wygląd tak, że młodych lekarzy nie ma komu uczyć.
Oto dowód, że tu nie chodzi tylko o pieniądze. Lekarka na stażu w prosty sposób ukazuje fikcję tego systemu. Jak pisze, praca w szpitalu wygląd tak, że młodych lekarzy nie ma komu uczyć. Fot. Facebook.com/ Anna Dittfeld - lekarz i dietetyk
Ten post to najlepszy dowód na to, jak bardzo przedstawiciele władzy odcięci są od rzeczywistości. Młoda lekarka na stażu postanowiła zabrać głos, bo zabolały ją słowa wiceminister zdrowia Józefy Szczurek-Żelazko. Zastępczyni Konstantego Radziwiłła zabrała głos w sprawie protestu młodych lekarzy i na ich żądania płacowe odpowiedziała w osobliwy sposób.

Józefa Szczurek-Żelazko
wiceminister zdrowia

Chciałabym podkreślić, że wynagrodzenie za rezydenturę to nie jest wynagrodzenie za pracę, to że rząd, budżet państwa finansuje specjalizację lekarzy, to sytuacja wyjątkowa w gospodarce narodowej. Generalnie jest to jeden z niewielu zawodów, który ma finansowane zdobywanie dodatkowych kwalifikacji. (...) Te oczekiwania rezydentów dotyczące wynagrodzenia należy właśnie w takim kontekście analizować. Chcę pokazać, że w innych obszarach absolwenci, np. wydziałów prawa, ekonomii, nie mają finansowania zdobywania kolejnych specjalności. I w związku z tym należy patrzeć na ten problem jako na problem inwestycji w siebie tego lekarza.

cytat za portalem rynekzdrowia.pl
Te słowa padły w piątek podczas wizyty pani wiceminister w Centrum Onkologii w Gliwicach. Po paru dniach odpowiedziała na nie Anna Dittfeld, lekarka na stażu ze szpitala w Tarnowskich Górach. I w kilku akapitach udowodniła, że przedstawicielka resortu zdrowia nie ma pojęcia o czym mówi. Bo nie tylko rezydentura, ale nawet i sam stać nie może być uważany za czas nauki. Młodzi lekarze bardzo szybko wrzucani są na głęboką wodę – dyżurują samodzielnie, sami prowadzą leczenie pacjenta. Nikt ich nie uczy, bo nikt nie ma na to czasu. Po prostu – brakuje lekarzy i kropka. Ci młodzi muszą uczyć się sami, po nocach.

Twierdzi Pani, że nie otrzymujemy pensji za pracę tylko za możliwość nauki, a jednak codziennie jesteśmy w pracy, przyjmujemy, leczymy i wypisujemy pacjentów. Każdego dnia podejmujemy decyzje, za które bierzemy pełną odpowiedzialność.

Jestem teraz na stażu, w tym tygodniu w dyżurce jest jeden z trzech zatrudnionych tam lekarzy, w czwartek ostatni zejdzie po dyżurze - zastanę sama na całym odcinku. Czego i od kogo się nauczę?

Przy takiej ilości lekarzy jaką mamy w Polsce, szkolenie specjalizacyjne jest fikcją. Kiedy jesteśmy na oddziale pracujemy tak jak koledzy i koleżanki ze specjalizacją. Zgadzam się oczywiście, że nasza wiedza i doświadczenie nie może być porównywana i w najtrudniejszych sytuacjach to właśnie ich pomoc jest nam niezbędna. Większość pracy wykonujemy jednak bez jakiegokolwiek nadzoru, ponieważ fizycznie nie byłoby to możliwe.

Nigdy nie zaglądam innym do portfela, ale niestety do mojego zagląda wiele osób. Przyzwyczaiłam się już do tego, że na...

Opublikowany przez Anna Dittfeld - lekarz i dietetyk na 10 października 2017
To dla porządku tylko przypomnijmy – lekarz-stażysta może liczyć na 1400 zł na rękę miesięcznie, lekarz-rezydent na 2100-2400 zł.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...