Ustalono, skąd wziął się radioaktywny obłok nad Europą. Rosja lub Kazachstan ukryły awarię instalacji jądrowej

Francuscy naukowcy z IRSN ustalili, iż radioaktywny obłok nad Europą to skutek awarii instalacji jądrowej w Rosji lub Kazachstanie.
Francuscy naukowcy z IRSN ustalili, iż radioaktywny obłok nad Europą to skutek awarii instalacji jądrowej w Rosji lub Kazachstanie. Fot. Andrzej Michalik / Agencja Gazeta
Jak ujawniają francuscy naukowcy z zajmującego się bezpieczestwem nuklearnym L'Institut de Radioprotection et de Sûreté Nucléaire, gdzieś między górami Ural a rzeką Wołgą musiało niedawno dojść do poważnej awarii instalacji jądrowej, w skutek której do atmosfery dostały się znaczne ilości rutenu 106. Tak powstał radioaktywny obłok nad Europą, który zaobserwowano w październiku.

Szef IRSN Jean-Marc Peres w rozmowie z agencją Reuters oznajmił, że ustalenia jego ludzi wskazują na to, iż w Rosji lub Kazachstanie doszło do poważnej awarii w miejscu, gdzie technologia jądrowa była wykorzystywana do wytarzania paliwa lub zastosowań medycznych. Zdaniem francuskiego naukowca, gdyby do tego typu zdarzenia doszło nad Sekwaną, konieczne byłoby zarządzenie ewakuacji ludzi znajdujących się w promieniu kilku kilometrów od uszkodzonej instalacji.

Ani Rosjanie, ani Kazachowie o żadnych kłopotach jednak publicznie nie poinformowali. Dla Europejczyków pocieszające jest w tej sytuacji jednak to, iż naukowcy mają pewność, że na Wschodzie nie doszło do uszkodzenia żadnego reaktora atomowego, gdyż nie zaobserwowano zjawisk charakterystycznych dla tego typu awarii. Francuzi są też przekonani, iż radioaktywny obłok, który przez kilka tygodni unosił się nad Starym Kontynentem nie był groźny dla środowiska i zdrowia.

źródło: Reuters.com
Trwa ładowanie komentarzy...