Policjanci zaciągnęli kobietę do radiowozu na Marszu Niepodległości. Nagle: "siadaj, ku*wo!"

Kobieta usłyszała w trakcie zatrzymania bardzo ostre słowa.
Kobieta usłyszała w trakcie zatrzymania bardzo ostre słowa. Fot. Twitter / @ZbigniewHoldys
Usunięcie kilkudziesięciu protestujących przeciw Marszowi Niepodległości w Warszawie to jeden z największych incydentów z tegorocznego pochodu. Na dodatek policjanci mieli być agresywni wobec jednej z zatrzymanych kobiet. Sprawę sprawdzi Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji.

Do zdarzenia doszło po czternastej, kiedy członkowie Obywateli RP próbowali blokować trasę Marszu Niepodległości. Gdy protestujący nie chcieli się rozejść, zostali usunięci siłą. 45 osób trafiło na komisariat – w tym kobieta, która miała zostać potraktowana w obsceniczny sposób.



Nagranie z tej sytuacji opublikował na Twitterze Zbigniew Hołdys. Widać, jak służby zaciągają kobietę do radiowozu. Wtedy ona zaczyna krzyczeć, że chce jechać innym pojazdem – z mężem. Nagle jeden z policjantów odciąga ją w stronę kolejnego radiowozu. A już pod koniec nagrania słychać, jak ktoś krzyczy "siadaj, ku*wo". Nie wiadomo jednak, kto – choć wiele osób, w tym Hołdys, twierdzi, że to jeden z policjantów.
Jak podaje "Fakt", do sprawy odniósł się na konferencji prasowej z ministrem Błaszczakiem szef policji Jarosław Szymczyk. – Te słowa są nieakceptowalne i niedopuszczalne. Poleciłem już zbadanie tej sprawy. Jeśli to się potwierdzi, to zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje służbowe – powiedział komendant główny policji.

Jak pisaliśmy w naTemat, zatrzymanym Obywatelom RP musieli pomagać politycy opozycji, w tym posłanka Joanna Scheuring-Wielgus. Choć sam marsz w tym roku był stosunkowo spokojny.

Aktualizacja
Dzień po "feralnej" interwencji policja wyjaśniła sprawę. Jak przekazano, na nagraniu nikt nie krzyczy "siadaj, ku*wo", tylko "siadaj, Kulson". "Kulson" to pseudonim jednego z policjantów, mł. asp. Mateusza K.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...