Nie żyje legenda Warszawy. Czarnego Romana kojarzy prawie każdy mieszkaniec stolicy

Czarny Roman nie żyje. Taką informację przekazał na Facebooku dziennikarz Cezary Ciszewski.
Czarny Roman nie żyje. Taką informację przekazał na Facebooku dziennikarz Cezary Ciszewski. Facebook/Cezary Ciszewski
Tego krzykliwego człowieka spotkał pewnie co drugi warszawiak. Był stałym elementem stołecznego folkloru, pojawiał się w autobusach, na ulicach, zaczepiał przechodniów. I tego żywego folkloru w Warszawie już nie zobaczymy, bo jeden z internautów opublikował właśnie informację o śmierci Czarnego Romana.

O śmierci Czarnego Romana poinformował na Facebooku Cezary Ciszewski, polski reżyser, dziennikarz i fotograf. Jak napisał, myślał, że ten dzień nigdy nie nadejdzie. Określił go księciem warszawskiego streetu. Był przy tym, jak policjanci zabrali jego zwłoki. Jak napisał Ciszewski, Czarny Roman mieszkał ostatnio pod CSW, gdzie miał umrzeć.

Myślałem że ten dzień nigdy nie nadejdzie . Czarny Roman książe warszawskiego streetu i człowiek kosmosu , nasz szaman...

Opublikowany przez Cezary Ciszewski na 6 grudnia 2017
Ciszewski zamieścił też na Facebooku jego "ostatni przekaz".

Ostatni przekaz Czarnego Romana który zdeponował u mnie w gorące lato . I co powiedział musi być zrobione

Opublikowany przez Cezary Ciszewski na 6 grudnia 2017
Sylwetkę Czarnego Romana opublikował serwis "Nasze Miasto". Roman był miłośnikiem kilkunastogodzinnych spacerów po Warszawie i stałym bywalcem knajp. Naprawdę nazywał się Jan Wiesław Polkowski, ale z powodu czarnego ubioru (zimą zamieniał go na jaskrawy kombinezon narciarski) znany był w stolicy właśnie jako Czarny Roman, ale też Czarny Janek albo Kruk.



Czarny Roman wzbudzał w mieszkańcach Warszawy strach, zwłaszcza gdy wieszczył miejską katastrofę. Na Warszawę miał spaść meteoryt, który zabije 1,2 mln osób. Czasem jednak potrafił być miłym Romkiem, z którym można porozmawiać na każdy temat.

Na temat przeszłości mężczyzny krąży wiele legend. Według jednej z nich, był cinkciarzem. Nielegalny handel dolarami miał uczynić go bogaczem, ale potem przez to, że oszukali go znajomi, miał stracić wszystkie pieniądze i … zwariować. Według innej wersji, pieniądze miała mu zabrać żona. Kolejna legenda głosi, że stracił pieniądze w kasynach, grając w pokera. I według tej teorii, miał być pierwowzorem bohatera filmu "Wielki Szu".

Mężczyzna miał cierpieć na zaburzenia psychiki, do czego mogło się również przyczynić dotkliwe pobicie, po którym był podobno w krytycznym stanie. Sam przedstawiał się przechodniom jako "Nieśmiertelny", co ma świadczyć o tym, że po przeżyciu zamachu na jego życie, sądził, że nigdy nie umrze. Życie właśnie dopisało smutny koniec jego historii.

A oto notatka, jaką miał pozostawić w jednej ze swoich ulubionych kawiarni.
Jestem świadomością nieśmiertelności mordu. Mordowany 55 lat, świadomość ta jest  najmocniejszą prawdą nieba. Najgroźniejszy morderca leży na cmentarzu w Wilanowie pod nazwiskiem i imieniem Aleksander Polkowski. Morduje tchnieniem, które włada mocą... Matka moja urodziła tę świadomość na ulicy Koralowej 74a w 1950 roku 29 sierpnia w poniedziałek o godzinie 6:00. Została zamordowana w szpitalu na Stępińskiej przez ARCYKURWĘ MORDERCĘ, który leży na cmentarzu w Wilanowie. Świadomość arcykurwy mordercy zrobiło niebo po zamordowaniu swojej matki w Żabieńcu mordował ją 7 lat... Do ludzi, którym grozi wiezienie i do ludzi, którzy tam byli i chcieliby pomóc tym, którzy tam są. Droga jest prosta ekshumując zwłoki do prawdy dlaczego mordują. Mordowanie jest karalne. Przyjęcie świadomości nieśmiertelności mordu do prawdy uwalnia wszystkich, uwiezionych lacznie z tymi, ktorzy skazani zostali na kare dozywotniego wiezienia, jak i tych, którzy dostali karę śmierci i oczekują na wyrok skazujący. Kontakt. Pomocy. Kawiarnia MERCEDES ulica chmielna godzina 19:00
W innej (dziś nazywa się iCoffee) podobno nigdy nic nie kupował i "niestety często przychodził", jak mówiła kelnerka. Pracownicy kawiarni nie chcieli o nim rozmawiać, bo ich denerwował. Kłócił się z nimi, gdy był proszony o wyjście.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...