
Misjonarz
Godson Onyekwere (bo tak brzmiało kiedyś imię i nazwisko posła) przyjechał do Polski z Nigerii w 1993 roku. Kilka lat wcześniej przeczytał artykuł o tym, że KGB na wschodzie Europy zabiło kogoś za wiarę. Jak sam mówi, chciał być "misjonarzem wśród prześladowanych chrześcijan". Na miejscu okazało się jednak, że nad Wisłą nikt chrześcijan nie prześladuje, więc jego misjonarskie posłannictwo stanęło pod znakiem zapytania.
Napadło mnie trzech chłopaków: jeden pluł, drugi próbował zgasić na mnie papierosa, trzeci uderzał.
Pastor z batem
W 2003 roku Godson z rodziną przeprowadził się do Łodzi. Działał w radzie osiedla, a wkrótce potem zapisał się do Platformy Obywatelskiej, która doprowadziła go do stanowiska w łódzkiej Radzie Miejskiej. Prawdziwą sensację wśród wyborców wywoływał wtedy fakt, że ich radny jest pastorem Kościoła Zielonoświątkowego. Dlatego zawiesił tę działalność, ale wciąż publicznie mówi o tym, że jest głęboko wierzący i modli się po kilka godzin dziennie. Na jego stronie internetowej i profilach społecznościowych można znaleźć sporo cytatów z Biblii. – To moja lektura nr 1 – przyznał kiedyś.
Drugi element to zasada, że dzieci ma być co najmniej kilka (sam ma czwórkę). – Jeżeli możesz mieć jeden dziecko, też możesz mieć dwójka. A jeżeli możesz mieć dwójka, też możesz mieć trójka. Ja zrobiłem swoje! – przekonywał z sejmowej mównicy (za tą wypowiedź został wyróżniona Srebrnymi Ustami 2012).
1000 zł - tyle dostał John Godson na kampanię wyborczą do parlamentu w 2007 roku. A, i jeszcze przedostatnie miejsce na liście wyborczej. Nic nie zapowiadało sukcesu. Nikt się więc nie zdziwił, kiedy Godson nie dostał przepustki do parlamentu. Zaskoczeniem była jednak liczba głosów, ponad cztery tysiące, czyli więcej od bardziej doświadczonych kolegów i koleżanek. Sensacja miała jednak dopiero nadejść.
Od pierwszego dnia jest bardzo lubiany, nie tylko w naszej partii. Poza tym ciężko praucje, jest niezwykle pracowity, ale też prywatnie potrafi się wyluzować. Ostatnio na przykład wspólnie podrzucaliśmy do góry jednego z posłów z okazji jego urodzin.
Jerzy Borowczak z PO: – Od pierwszego dnia jest bardzo lubiany, nie tylko w naszej partii. Poza tym jest niezwykle pracowity, ale też prywatnie potrafi się wyluzować. Ostatnio na przykład wspólnie podrzucaliśmy do góry jednego z posłów z okazji jego urodzin – mówi poseł Jerzy Borowczak.
Ja bardzo lubię i szanuje pana posła Godsona, nie sądzę jednak, by prezentowanie skrajnych i radykalnych poglądów było w naszej partii fundamentem do wzmacniania wlasnej pozycji politycznej.