
Dziś główny temat w dziennikach to wczorajsza konferencja premiera Tuska i sposób w jaki postanowiono rozwiązać (czy raczej nie rozwiązać) problem nepotyzmu w państwowych spółkach. "Polityka i interesy stanęły ponad prawem" - pisze Tomasz Wróblewski, naczelny "Rzeczpospolitej."Fundamentem PSL jest walka o interesy własne i własnego elektoratu" - ocenia w "Gazecie Wyborczej" Krystyna Naszkowska.
To nie brak nadzoru i czujnego oka premiera jest naszą zmorą, ale właśnie nadmiar politycznego nadzoru. Nadmiar, który pozwala nawet najbardziej oczywistym z prawnego punktu widzenia nadużyciom ukręcić łeb. Drobnymi „nieścisłościami" czy „filozoficznym" stosunkiem do życia nazwać zatajanie dochodów czy konflikt interesów polityków. Nadmierny udział państwa i polityków osobiście w gospodarce powoduje, że praktycznie każdy wielki projekt narodowy zamiast dumy zostawia niesmak. CZYTAJ WIĘCEJ
Głównym problemem zwalczania korupcji i nepotyzmu w Polsce nie jest wcale brak odpowiednich instytucji. Mamy przecież NIK, ABW, CBA, prokuraturę. Gdyby politycy naprawdę chcieli walczyć z tymi patologiami, mają do tego niezbędne instrumenty CZYTAJ WIĘCEJ
Jednak jak pokazuje historia, ciężko o pociągnięcie do odpowiedzialności polityków zamieszanych w afery korupcyjne. Nawet gdy są dowody w postaci różnego rodzaju nagrań. "Rzeczpospolita" przypomina aferę hazardową i Zbigniewa Chlebowskiego oraz Mirosława Drzewieckiego.

