Publicznie wytknął Piotrowiczowi, że był komunistycznym śledczym. Tuż po spotkaniu podeszło do niego dwóch panów

Stanisław Piotrowicz z PiS został skrytykowany przez uczestnika spotkania w Witnicy. Mężczyznę spisała policja.
Stanisław Piotrowicz z PiS został skrytykowany przez uczestnika spotkania w Witnicy. Mężczyznę spisała policja. Fot. facebook.com/RacjonalnaPL
Stanisław Piotrowicz nie został ciepło przywitany na spotkaniu z wyborcami w Witnicy (woj. lubuskie). – Komunistyczny prokurator jest twarzą Prawa i Sprawiedliwości w parlamencie. To hańba! – powiedział uczestnik spotkania do polityka "dobrej zmiany". Tuż po spotkaniu do mężczyzny podszedł patrol policji i go wylegitymował.

Jaka była reakcja Piotrowicza? Opowiedział, że był on... "ofiarą tamtego systemu" i zaatakował mężczyznę, zapytawszy go w czyim imieniu przemawia. Usłyszał w odpowiedzi, że "w swoim własnym". – Swoim własnym, czyżby? – odrzekł Stanisław Piotrowicz. – A pan tu pierwszy raz na takim spotkaniu jest? Czy pan jeździ od spotkania do spotkania, żeby robić tak zwaną zadymę? – dopytywał polityk. – Proszę pana, przecież my doskonale mamy rozeznanie – kontynuował.
Wymiana zdań miała później swoje konsekwencje. Tuż po spotkaniu z wyborcami do mężczyzny, który wytknął Piotrowiczowi komunistyczną przeszłość, podszedł policyjny patrol i go spisał.

To nie pierwszy raz, kiedy Piotrowicz zostaje skrytykowany podczas spotkania z wyborcami. W Pyrzycach przypomniano byłemu prokuratorowi, że wydawał wyroki na opozycjonistów. Poseł PiS został nazwany "oprawcą". Na transparentach, które mieli ze sobą mieszkańcy Pyrzyc, widniały hasła: "Towarzysz Piotrowicz", "Pycha i szmal".

Także i spisywanie przez policję po spotkaniach z politykami PiS nie są wcale niczym nowym. Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu na spotkaniu z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim w Sanoku (woj. podkarpackie) jedna z uczestniczek spotkania chciała zadać pytanie o protest niepełnosprawnych w Sejmie. Później, już na ulicy, została wylegitymowana przez policjanta, który przyznał, że zrobił to na polecenie przełożonych.


źródło: TVN24
Trwa ładowanie komentarzy...