Edyta Górniak wydała mocne oświadczenie. Po tych słowach Donatanowi zrzednie mina

Edyta Górniak skomentowała incydent z Donatanem w Opolu.
Edyta Górniak skomentowała incydent z Donatanem w Opolu. Fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta
Edyta Górniak wydała oświadczenie w sprawie incydentu z Donatanem, który miał miejsce podczas festiwalu w Opolu. Muzyk złapał piosenkarkę przy fotoreporterach za pośladki, a artystka go spoliczkowała. Wykonawczyni "To nie ja" daje do zrozumienia na Facebooku, że nie będzie już więcej współpracować z muzykiem. Padły gorzkie słowa. Przy okazji, piosenkarka dała też Donatanowi dobrą radę.

"Dziś, na spokojnie już mogę z całą pewnością podsumować, że z Donatanem znaleźliśmy porozumienie wyłącznie Muzyczne..." – podsumowuje relację z Donatanem Edyta Górniak. Dalej pisze o tym, że twórca hitowego "My Słowianie" utracił jej szacunek oraz zaufanie.

"Chęć producenta zaprezentowania się u mojego boku, w obecności fotoreporterów z całego kraju w kontrowersyjnym charakterze, jest wzorcowym przykładem na to, jak utracić mój szacunek i zaufanie. Bo niby jak miałabym teraz z komfortem wejść wspólnie do studia, skoro producent nie miał obaw zachować się tak bezczelnie i odważnie przy kamerach?" – czytamy.

Następnie Edyta Górniak daje dobrą radę Donatanowi. "Nawet gdybyś miał samczą niekontrolowaną potrzebę pogłaskać po pośladkach ukochaną kobietę w miejscu mocno publicznym – zawsze będzie to niestosowne. Dodatkowo moja postawa w Naszej znajomości nigdy nie dała Ci powodu poczuć w ułamku sekundy, że jestem zainteresowana Tobą jako facetem. Tym bardziej nie dała Ci pretekstu potraktować mnie tak przedmiotowo" – zaznacza Górniak. Pod koniec posta wokalistka potwierdza, że to już koniec tworzenia muzyki z Donatanem. "Cleo, Kochana, jesteś wspaniałym twórcą, kompozytorem i autorem tekstów. Żałuję, że nie połączymy już sił artystycznych dla Naszych Fanów. Pozostaję Ci niezmiennie życzliwa" – podsumowuje.
Kuriozalne tłumaczenie Donatana
Przypomnijmy, że tegoroczny Festiwal w Opolu nie należał do udanych. Pustawa widownia i poziom artystyczny, który pokazał jak mierna jest kondycja tej telewizyjnej imprezy, to znaki rozpoznawcze tegorocznej edycji. Doszedł do tego jeszcze niesmak związany z zachowaniem Donatana. To zresztą nie pierwszy taki wybryk muzyka. Jeszcze kilka lat temu Donatan rzekomo pomylił garderoby. Zobaczył wówczas przebierającą się Edytę Górniak. I chyba był pod dużym wrażeniem tego, co ujrzał, bo napisał na Facebooku, że Górniak... mogłaby być jego Słowianką.


Dodajmy, że Donatan wyjaśnił, dlaczego zdecydował się klepnąć w pośladki Edytę Górniak. Tłumaczenie jest jednak tak abstrakcyjne, że aż trudno je skomentować. "W odpowiedzi na liczne pytania. Celowo pobudziłem ludzi do bardzo ciekawej – słusznej – dyskusji i mam nadzieję do jeszcze słuszniejszych wniosków. Zwracając uwagę na ważny i aktualny temat "Są granice, których nie możemy przekraczać" – czyli starajmy się umieć walczyć o swoją przestrzeń w każdej postaci. Nie chodzi tylko o przerysowaną sytuację w przykładzie, ale też o życiową asertywność" – powiadomił na Facebooku Donatan.
Trwa ładowanie komentarzy...