
Sądząc po emocjach politycznych, jakie wywołują u nas mistrzostwa świata w Rosji i pierwsze mecze, które zostały na nich rozegrane, trwający mundial ma szanse stać się jednym z najbardziej upolitycznionych w historii. W mediach społecznościowych trwa zaciekłe "okładanie się bejsbolami” między zwolennikami PiS i opozycji. Argumenty z arsenału zagorzałych kibiców i fanów futbolu ustępują często miejsca politycznym przytykom o "chodzeniu na pasku Putina", sprzyjaniu niemieckim interesom", czy uderzają wręcz w tony nacjonalistyczne. W sieci pojawiły się nawet głosy, że ewentualny sukces drużyny Adama Nawałki spowoduje wzrost poparcia dla PiS. Nie dajmy się zwariować.
Europosłowie wzywali kraje UE do pójścia śladami Wielkiej Brytanii i Islandii. Na niewiele się to zdało, ale na pewno miało swój wydźwięk propagandowy. Rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy Krzysztof Łapiński ogłosił np., że w ramach bojkotu politycznego szef państwa nie pojedzie na mecz otwarcia Mistrzostw Świata w Rosji. Jednocześnie zastrzegł, że Andrzej Duda będzie kibicował biało-czerwonym, choć - jak już wiadomo - nie na miejscu.
W ślad polityków idą co bardziej zaangażowani wyborcy, co widać szczególnie w mediach społecznościowych. W meczu otwarcia, w którym Rosja wygrała z Arabią Saudyjską 5:0 większość polskiego Twittera, akurat bez względu na afiliacje polityczne, "życzyła” przegranej Rosji i kibicowała Saudyjczykom. Ale nie wszyscy. "Dla tych, którzy chwalą się, że kibicowali Saudyjczykom z powodów politycznych małe przypomnienie. Piłkarze Arabii Saudyjskiej przed rozpoczęciem meczu z Australią w eliminacjach do Mistrzostw Świata nie stanęli do minuty ciszy na cześć ofiar zamachu terrorystycznego w Londynie” – napisał były premier Leszek Miller. I rozpętało się polityczne piekiełko. Komentujący jego wpis szydzili,że "SLD kibicuje za to swojej drużynie z Moskwy”.
Szefowi Rady Europejskiej odpowiedziała na Twitterze Beata Mazurek. "Lider obozu proputinowskiego już na szczęście nie jest premierem. Kiedy rządził przez siedem lat nie rozwiązał problemów osób niepełnosprawnych, dopalaczy i wielu innych" – zagrzmiała na Twitterze Beata Mazurek.
"PiS to stan umysłu” – to najbardziej kulturalne komentarze jakie publicysta przeczytał w odpowiedzi. Należy się podziewać, że za chwilę kontrę wyprowadzą na Twitterze sympatycy opozycji i przypomną prezydentowi Dudzie jego zachwyty nad prezydentem Senegalu.
– Kiedyś Jean Maria le Pen, lider Frontu Narodowego powiedział, że nie kibicuje reprezentacji Francji w piłce nożnej ponieważ grają tam Algierczycy, Baskowie, piłkarze obcego pochodzenia. Dziś obawy, że piłka zwiększy postawy nacjonalistyczne, są całkowicie nieuzasadnione. Reprezentacje państw są w jakimś stopniu ponadnarodowe. Także te polityczne emocje są często sztucznie rozniecane, a wielu polityków po obu stronach naiwnie uważa, że kibicując jednym przeciwko drugim kradnie zaufanie kibiców – podkreśla politolog.
