W Polsce będą jeździły auta z kierownicą po prawej stronie. "To idiotyzm, ludzie będą ginąć"

Auto z kierownicą po prawej stronie
Auto z kierownicą po prawej stronie Fot. by ☺ Lee J Haywood / http://www.flickr.com/photos/leehaywood/4241406140/ CC BY-SA 2.0/http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/deed.en
Stało się. Już za kilka miesięcy będzie można zarejestrować w Polsce auto z kierownicą po prawej stronie. Dotychczas sprawa ta budziła wątpliwości ze względów bezpieczeństwa. Przepisy unijne sprawiły jednak, że, pomimo wielu wątpliwości, nowe przepisy wejdą w życie.

Projekt zmian w polskich przepisach został już opracowany. Do tej pory ministerstwo transportu broniło się przed wypuszczeniem aut z kierownicą po prawej stronie na polskie ulice. Jednak po skardze na nasz kraj, która wpłynęła Trybunału Sprawiedliwości, okazało się, ze względy bezpieczeństwa nie są aż tak istotne.

Dotąd właściciele aut kupionych w Wielkiej Brytanii musieli dokonywać kosztownych przeróbek. Zamiana deski rozdzielczej i układu kierowniczego to koszt nawet kilku tysięcy złotych. Auta sprowadzone z Wysp są znacznie tańsze od tych z kierownicą po lewej stronie. Zarówno kierowcy, jak i handlarze ulegają zatem pokusie samodzielnych przeróbek. Są one dokonywane "po kosztach", a nie w profesjonalnych zakładach mechanicznych. Najczęściej wykorzystuje się do tego rozbite auta, z kierownicą po stronie lewej.

Czytaj także: Impulsywny jak Brazylijczyk albo Ukrainiec, czy uprzejmy niczym Norweg? Jak Polak powinien się zachować na drodze?

Dziś jedyną konieczną przeróbką w "prawym" aucie, będzie przełożenie świateł na kontynentalne, czyli takie, które nie będą oślepiały kierowców jadących z naprzeciwka, oraz lusterek.
Mikołaj Karpiński
Rzecznik prasowy Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej

Nowelizacja ma dać możliwość rejestracji na terenie RP niektórych pojazdów z kierownicą po prawej stronie: samochodów osobowych i pojazdów specjalnych, np. przeznaczonych do czyszczenia dróg, czy wywozu śmieci. Rejestracja takich pojazdów będzie możliwa po okresowym badaniu technicznym, podczas którego zostaną sprawdzone takie elementy jak: przystosowanie świateł zewnętrznych, przystosowanie lusterek wstecznych i posiadanie dokumentu potwierdzającego objęcie pojazdu świadectwem homologacji typu WE.


Suchej nitki na nowych przepisach nie zostawiają ludzie, którzy do tej pory zajmowali się przeróbkami "anglików". – To kompletny idiotyzm – mówi pan Jarosław, który od lat zajmuje się dostosowywaniem aut z Wysp. Według niego, samochody profesjonalnie przerobione są zdecydowanie bardziej bezpieczne niż to, co będziemy niedługo oglądali na naszych drogach.

– O ile teraz mamy piętnaście wypadków tygodniowo, to za parę miesięcy będziemy mieli ich pięćdziesiąt – mówi pan Jarosław. Według niego, natychmiast po wejściu w życie tych przepisów, Polskę zaleją auta z Wielkiej Brytanii, znacznie tańsze od naszych. – Takie przepisy w Polsce to absurd. Inaczej sytuacja wygląda w Niemczech, gdzie są zdecydowanie lepsze drogi. Tam można jako tako poruszać się autem z kierownicą po prawej stronie, choć Niemcy i tak się na to nie decydują. Po prostu wiedzą, że to jest bardzo jest to niebezpiecznie – mówi Pan Jarosław.

Czytaj także: Powiesz kto kierował na zdjęciu z fotoradaru, albo zapłacisz większy mandat

– Proszę sobie wyobrazić, że ktoś, kto siedzi praktycznie na krawężniku, będzie wyprzedzał tira. Nie chciałbym być ani w skórze jego, ani kierowcy, który będzie jechał z naprzeciwka – podsumowuje pan Jarosław.

Zapytaliśmy pracowników Ministerstwa Transportu, czy również widzą zagrożenie, wynikające z dopuszczenia możliwości rejestracji aut z kierownicą po prawej stronie. W odpowiedzi dostaliśmy informację, iż "w chwili obecnej trwają konsultacje społeczne założeń, zainteresowane podmioty przesyłają uwagi do przedstawionych założeń."

Bezpieczeństwo jest w głowie, a nie w kierownicy


Żadnego problemu w podróżowaniu po Polsce autem z kierownicą po prawej stronie nie widzi Piotr Frankowski. Dziennikarz motoryzacyjny twierdzi, że nie można mówić o zwiększonym niebezpieczeństwie na drodze podczas poruszania się autem z Anglii. – Niebezpiecznie to są idioci, a nie samochody. Tak samo jak rewolwer nie jest niebezpieczny, tylko ten, kto może go użyć – mówi Frankowski.

Według dziennikarza, nie można stosować unijnych przepisów w sposób wybiórczy. - Albo jest Unia, albo jej nie ma – uważa Frankowski. Dziennikarz przez wiele lat testował samochody, które w dużej mierze pochodziły z Wielkiej Brytanii. – Prowadzenie tych aut nie sprawia żadnych problemów, poza obsługą automatu parkingowego. Wówczas faktycznie przydałaby się jeszcze jedna osoba, aby wziąć bilecik z maszyny – wspomina nasz bloger.

Dziennikarz nie spodziewa się również falowego napływu tanich aut z Wielkiej Brytanii. Według niego, nowe przepisy nie wpłyną na zwiększoną liczbę wypadków na drogach. Nadal największym problemem w naszym kraju będą zderzenia czołowe, a na to nie mają wpływu samochody, tylko złe drogi. – Ja uczyłem się jeździć w ruchu prawostronnym i jest mi absolutnie wszystko jedno, po której stronie jest kierownica. Trzeba po prostu używać mózgu – podsumowuje Frankowski.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
AbsurdySamochodyPrawoKierowcy
Skomentuj