
Cała Polska obserwowała wczorajszą eksmisję inwalidki z warszawskiego mieszkania. Dziś do sprawy odnoszą się miejscy urzędnicy. Według nich, w tej sprawie pojawiło się wiele kłamstw, a Iwona Grabczan odmówiła pełnowartościowego mieszkania, które od listopada stoi puste. Czynsz wynosiłby kilkadziesiąt złotych miesięcznie.
Pani Iwona Grabczan została wczoraj eksmitowana z reprywatyzowanej kamienicy przy ulicy Hożej 1 w Warszawie. Jak podaje Mateusz Dallali z Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami w Dzielnicy Śródmieście m. st. Warszawy, jego powierzchnia to 150 metrów kwadratowych.
Mateusz Dallali z dzielnicy Śródmieście postanowił odnieść się do tekstu o eksmisji, który ukazał się w naszym serwisie. W liście do redakcji oznajmił:
Mateusz Dallali
Zakład Gospodarowania Nieruchomościami w Dzielnicy Śródmieście m. st. Warszawy
Według Mateusza Dallali, Iwona Grabczan oglądała zaproponowane jej mieszkanie, które nie spełniło jej oczekiwań. Jak mówi, nie zgadza się z opinią, iż jest to "lokal zastępczy, który nie spełniał warunków". Pracownik Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami dodaje, że Urząd Dzielnicy Śródmieście doskonale wiedział o niepełnosprawności pani Grabczan i zaproponował jej do wyboru kilka lokali dopasowanych do jej indywidualnych potrzeb. Pani Grabczan miała oglądać te lokale (w tym lokal przy Al. Solidarności 91) proponowane jej przez miasto, ale za każdym razem nie była usatysfakcjonowana.
Mateusz Dallali
Zakład Gospodarowania Nieruchomościami w Dzielnicy Śródmieście m. st. Warszawy
Mateusz Dallali twierdzi, że pracownicy Administracji Domów Komunalnych nr 6 przez kilka godzin oczekiwali wczoraj na jej przybycie. Bezskutecznie. Pani Grabczan oświadczyła, że "zostaje na Hożej".
