"Drogówka" Wojtka Smarzowskiego w kinach na wiosnę 2013. Uchylamy rąbka tajemnicy

Fot. www.krzysztof.wiktor.eu / Film It
Informacje dotyczące nowej produkcji Wojtka Smarzowskiego są bardzo skąpe, na oficjalnym facebookowym profilu zamykają się w słowie „korupcja”. Sam profil ma już jednak prawie 900 fanów.

„Drogówka” jest kolejną polską produkcją po „Sali samobójców” czy „Yumie”, która zaczyna dostrzegać potencjał internetu. Według informacji producentów obraz ma trafić do kin dopiero w pierwszym kwartale przyszłego roku, lecz już posiada wspomniany fan page, stronę internetową czy kanał na YouTubie, gdzie możemy podglądać produkcję.



Informacje dotyczące samej fabuły są lakoniczne i kończą się na kilku ogólnikowych zdaniach. Wiemy, że historia będzie działa się we współczesnej Warszawie. Z jednej strony ma to być przypowieść o korupcji i siedmiu grzechach głównych, a z drugiej opowieść o dzisiejszej stolicy – bardzo subiektywna lecz, jak zapewnia Smarzowski, bardzo prawdziwa.



Polecamy: "Środowisko rowerowe jest zdominowane przez mężczyzn. My postanowiłyśmy to zmienić!". Rusza Festiwal Filmów Rowerowych

„Drogówka” będzie filmem nakręconym zupełnie w inny sposób niż ostatnie polskie produkcje. Producenci oraz Piotr Sobociński jr, który jest autorem zdjęć, wydają się być jednymi z niewielu odważnych i przełamujących polskie kompleksy twórców.

Czytaj też: HBO robi serial o Jagiellonach. Polscy królowie jak “Dynastia Tudorów”?


Obraz Smarzowskiego wykonany będzie przy użyciu m.in. telefonów komórkowych czy kamer przemysłowych. Sobociński jr w krótkich wypowiedziach dotyczących „Drogówki” zapewnia, że sam jest ciekawy efektu, a całość traktuje jako pewnego rodzaju eksperyment.


W filmie zobaczymy znanych aktorów, którzy mimo popularności nie słyną z kolorowych magazynów i intymnych wyznań na ich łamach, a swoimi rolami wielokrotnie przypominali o tym, że mają coś do powiedzenia przede wszystkich na dużym ekranie, a nie dużych okładkach. I tak w „Drogówce” zagrają: Marcin Dorociński, Agata Kulesza czy Iza Kuna.

Laureat Paszportów Polityki oraz kilku festiwali filmowych wielokrotnie udowadniał nam, że polskie kino nie musi być tanią sieczką dla mas, a przy skromnym budżecie również można zrobić dobry film. Jego „Dom zły”, „Róża” czy „Wesele” weszły do kanonu polskiej kinematografii współczesnej i są przykładami na to, że liczy się pomysł. Smarzowski je ma, więc warto czekać do wiosny 2013.
Trwa ładowanie komentarzy...