
– Opowiadając się publicznie przeciwko konkretnej partii politycznej lub za nią, biskupi uderzają w Kościół jako wspólnotę – tak w "Gazecie Wyborczej" Dominika WIelowieyska komentuje wystąpienie biskupa Dydycza, które na Jasnej Górze wezwał do rozwiązania Sejmu, który "się nie sprawdza".
Biskup Dydycz zaskoczył wielu, poświęcając swoje kazanie na Jasnej Górze m.in. polityce. "Sejm jawnie nie wypełnia swoich podstawowych misji, powinien być rozwiązany" – stwierdził. Przekonywał też, że rząd wbrew konstytucji steruje parlamentem, a "opozycja jest torpedowana".
Czytaj też: Senyszyn kłóci się z Terlikowskim w "Kropce nad i" o antyklerykalną i proreligijną fobię
Dla Dominiki Wielowieyskiej to kolejny przykład zamiany ambony w mównicę sejmową.
Dominika Wielowieyska
Zdaniem Wielowieyskiej, jeśli duchowny podczas mszy świętej atakuje ugrupowania polityczne, wyklucza ze wspólnoty Kościoła część wiernych, a jej spoiwem nie jest Ewangelia, tylko "stosunek do katastrofy smoleńskiej, rządu Tuska i sympatia do PiS".
Dziennikarka wymienia również inne zarzuty biskupa Dydycza, m.in. ten, że wśród 21 sierpniowych postulatów był punkt gwarantujący pracę do 50. i 55. roku życia, a teraz rząd podniósł wiek emerytalny.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
