
RB: To mnie totalnie bawi. Otwierał z zewnątrz drzwi…
CŁ: Dramatyczne.
RB: …te niższe…
CŁ: no…
RB: …i pomagał kobiecie wyjść. I w momencie kiedy ona próbowała się przecisnąć nogami w dół, rozumiesz, przecisnąć się przez tę szczelinę, wiesz, żeby wyjść na zewnątrz, on dokonywał czynów nierządnych.
Później panowie zaczęli dywagować o tym, jak technicznie gwałciciel znęcał się nad swoimi ofiarami.
RB: Wkładał ręce pod spódnicę, zaczynał macać.
CŁ: No dobrze, ale ta winda przecież jest…
RB: No, ona między piętrami, więc troszkę wystaje…
CŁ: No ale jak ta winda ma wysokości z dwa metry, tak?
RB: No więcej pewnie, może 2,20
CŁ: To wyobraź sobie, że połowa windy, ta dolna połowa, jest na górze
RB: No właśnie.
CŁ: Metr dwadzieścia do kobiety, że tak się wyrażę.
RB: No właśnie. Ona jest na wysokości twojej twarzy niejako. Więc wychodzi, prawda… (chrząkanie), próbuje wycisnąć niejako tę dolną część ciała (tłumiony śmiech)…
Na tym jednak nie koniec. Po rozmowie na temat tego, jak kobiety próbowały uwolnić się z windy, Rafał Betlejewski zaczął zastanawiać się, jaki rodzaj przyjemności dostarczał sobie w ten sposób gwałciciel.
RB: (śmiech)… przez szczelinę (śmiech)… i to jest na wysokości twojej twarzy, więc ja rozumiem, że w tym czasie możesz się wtulić na przykład (wybucha śmiechem) w te bułeczki, prawda?
Kiedy Cezary Łasiczka próbował przywołać performera do porządku, sugerując, że nie powinni żartować z gwałtu, Betlejewski przekonywał, że "tylko podaje informację".
Miałam 14 lat, ale wyglądałam na 12. Byłam ubrana w obszerny t-shirt, dżinsy i glany, niosłam plecak. W słoneczne, wrześniowe popołudnie, wracałam ze szkoły do domu jedną z warszawskich ulic. Gdy poczułam na swoim pośladku rękę jadącego za mną na rowerze mężczyzny, zawrzała we mnie wściekłość. CZYTAJ WIĘCEJ
Audycja zniesmaczyła Urszulę Jakubowską, działaczkę Centrum Praw Kobiet. Jej zdaniem Rafał Betlejewski nie przemyślał zupełnie tego, jak w takiej sytuacji musiały czuć się ofiary gwałciciela.
Z tym zarzutem nie zgadza się sam performer, którego poprosiliśmy o komentarz do audycji. – Nie wiem, na jakiej zasadzie te sytuacje miałyby być podobne – powiedział w rozmowie z naTemat. Betlejewski przyznał, że audycja nie była zaplanowaną prowokacją, a historia zatrzymanego gwałciciela po prostu była dla niego antenowym żartem.