Grupa naTemat

Igor Janke: Śmierć dziennikarstwa właśnie następuje. Nie oglądam już telewizji

Założyciel Salonu24, publicysta Igor Janke.
Założyciel Salonu24, publicysta Igor Janke. Fot. Paweł Piotrowski / AG
Kto może powiedzieć coś więcej o śmierci dziennikarstwa, niż sami publicyści? Debata o przyszłości polskich mediów toczy się od długiego czasu. Adam Michnik tłumaczy, że "każdy naród ma takie media, na jakie sobie zasłużył". Igor Janke już widzi śmierć polskich mediów, zwłaszcza telewizji, która stawia na "naparzających się jak koguty" polityków.

O kondycji i przyszłości polskich mediów wywiązała się już niejedna debata. Tym razem czołowi polscy publicyści na spotkaniu zorganizowanym przez "Towarzystwo Dziennikarskie" rozmawiali o tym, co zabija dziennikarstwo. Zdaniem Adama Michnika, redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej", "każdy naród ma takie media, na jakie zasłużył". Zaznaczył też, że trzeba wierzyć w przyszłość polskiego dziennikarstwa.
Adam Michnik
redaktor naczelny "GW"

Dziś bardzo często, jak czytam teksty niektórych ludzi, można powiedzieć, że nam się scyzoryk w kieszeni otwiera. Ale to są dobrzy Polacy i trzeba wierzyć, że będą dobrzy. CZYTAJ WIĘCEJ


Zobacz też: "Ich dziennikarstwo to tuba agitacyjna". Bracia Jacek i Michał Karnowscy

Z kolei Igor Janke, szef Salonu24 nie spodziewa się lepszych czasów dla polskiego dziennikarstwa. Orzekł, że już można zauważyć zmierzch zawodu. Publicysta przyznał też, że rozważa porzucenie kariery. Skrytykował postępowanie stacji telewizyjnych, które zapraszają do programów polityków, by "naparzali się jak dwa koguty". Dziennikarz prowadzący taki program jest zdaniem Igora Janke, dużo tańszy, gdyż nie musi być "dobrze przygotowany".
Igor Janke
Założyciel Salonu24

Śmierć dziennikarstwa właśnie następuje. Nie oglądam już telewizji. Tam poziom dziennikarstwa jest dramatycznie zły. [...] Stan rzeczy, gdy do studia przychodzą dwa koguty i się naparzają, wystarcza i zadowala i polityków i właścicieli mediów. To się świetnie sprzedaje i jest tanie. Poważnym dziennikarstwem już nikt nie jest zainteresowany i nie da się go odtworzyć. CZYTAJ WIĘCEJ


Nie zgadzał się z nim Jarosław Gugała z Polsatu, tłumacząc, że dziennikarstwo informacyjne nie przeminie. Wspomniał też o eksperymencie, który przeprowadził w swoim programie "Gość Wydarzeń". W ciągu miesiąca zamiast polityków, zapraszał ekspertów, co trzykrotnie zwiększyło oglądalność. Do rezygnacji z eksperymentu miały go zmusić utyskiwania polityków, którzy nie mieli zbyt wiele okazji by brylować w mediach.

Na potrzebę ograniczenia czasu antenowego dla polityków zwrócił uwagę Jacek Żakowski. Podał przykład opisywania "ptasiej grypy" przez europejskie media. We Włoszech, politycy wypowiadając się na jej temat zajmowali dużo czasu. W Skandynawii natomiast, komentarze polityków stanowiły 2-3 proc. długości danego materiału. Jacek Żakowski zasugerował, że polskie media powinny bardziej inspirować się właśnie modelem skandynawskim.

Honorowy prezes SDP,
Stefan Bratkowski zaznaczył, że media atakują się wzajemnie, zamiast informować i "prostować bzdury". Jego zdaniem, to wydawcy wymagają od dziennikarzy stwarzania i podsycania konfliktów – co jest czynnikiem zwiększającym sprzedaż. Apelował, że w Polsce mamy "dwie strony świata dziennikarskiego", które "nigdy nie zastanawiały się, co mogą zrobić razem".

Przeczytaj też: Żakowski: Poziom polskiego dziennikarstwa jest drastycznie niski

Jak podaje portal money.pl, Ryszard Bańkowicz, szef Rady Etyki Mediów stwierdził, że etyka w dziennikarstwie bywa pojęciem względnym. Jak przekonuje, dla Polaków obiektywnymi są ci dziennikarze, którzy potwierdzają ich poglądy.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
MediaTelewizjaJacek Żakowski"Gazeta Wyborcza"
Skomentuj