
FBI wpadło na trop afery korupcyjnej, w którą zamieszani są ordynatorzy oddziałów i dyrektorzy aż 51 polskich szpitali. Przedstawiciele firmy Stryker, produkującej sprzęt medyczny mieli oferować im łapówki, głównie w formie luksusowych wycieczek zagranicznych. W zamian chcieli wygrywać przetargi na dostawę sprzętu ortopedycznego. Podejrzenia FBI dotyczą ponad stu osób.
FBI przekazało polskiej prokuraturze informacje o możliwej korupcji w szpitalach. Amerykańscy śledczy natrafili na służbową korespondencję pracowników Stryker Polska, oddziału potentata na rynku sprzętu ortopedycznego. Maile wskazywały, że przedstawiciele handlowi dysponują specjalnym funduszem na korumpowanie dyrektorów szpitali i ordynatorów oddziałów w zamian za wygrane przetargi. Zdaniem oficera policji cytowanego przez "Gazetę Wyborczą" to największe śledztwo korupcyjne w służbie zdrowia.
Poza wyjazdami na wakacje lekarze mieli też dostawać gotówkę na konta w szwajcarskim Credit Suisse. Policja bada te informacje, a już wcześniej przeszukała siedzibę Strykera i mieszkania jego handlowców. Najprawdopodobniej śledztwo w tej firmie ma związek z inną głośną sprawą korupcyjną. Akty oskarżenia przeciwko 40 osobom skierowano do sądu w związku z nielegalnymi praktykami koncernu Johnson & Johnson.
Czytaj też: Gdy korupcja jest dobra – blog Andrzeja Sienkiewicza
Niedawno zakończyła się inna głośna sprawa korupcji w polskiej służbie zdrowia. Prokurator zażądał dwóch lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat, 200 tys. zł grzywny oraz przepadku kwot z łapówek i obciążenia kosztami procesu. Dr Mirosław G. nigdy nie zaprzeczał, że przyjmował koperty oraz prezenty. Pieniądze miał jednak przekazywać na potrzeby szpitala. Podarunki zaś uważał jedynie za dowody wdzięczności.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
