Michał Grzyb na drodze do Formuły 1. "Jechał pół okrążenia przed resztą stawki"

Michał Grzyb chce pójść w ślady Roberta Kubicy.
Michał Grzyb chce pójść w ślady Roberta Kubicy. Fot. Wierczuk Race Promotion
Wspiera go fundacja Jarosława Wierczuka, pierwszego Polaka, który testował bolid w Formule 1. Michał Grzyb, laureat nagrody kartingowej Rok Talent Award dla najbardziej utalentowanych kierowców, dostał propozycję jazdy w teamie Tony Kart. Tym samym, w którym jeździł kiedyś Sebastian Vettel i Michael Schumacher. Odmówił i podpisał kontrakt z Birel Motorsport. 15-latek jest na najlepszej drodze ku temu, by w przyszłości trafić do Formuły 1.

Do sukcesu w sporcie potrzeba sprawnie funkcjonującej organizacji, odpowiedniej kultury, pracy całego sztabu ludzi. Talent i pasja to za mało. Zwłaszcza, kiedy ma się 15 lat i łatwo można się pogubić na drodze usłanej sukcesami. Wydaje się, że w przypadku Michała Grzyba spełnione są wszystkie warunki do tego, by pewnego dnia mógł zasiąść za kierownicą Formuły 1.

Zauważony przez przypadek
Emilia Wierczuk, żona byłego kierowcy wyścigowego Jarosława Wierczuka, postanowiła, że sama zacznie się ścigać. Wszystko po to, by ich kilkuletnia córka mogła chłonąć atmosferę zawodów i aby zaraziła się pasją. Pani Emilia była właśnie na swoim pierwszym wyścigu, kiedy dostrzegła coś niezwykłego. – Był tam pewien chłopak, który jechał pół okrążenia przed resztą stawki – mówi w rozmowie z naTemat. – Byłam pod wrażeniem – przyznaje. Wraz z mężem obserwowali go cały sezon. Chcieli go bliżej poznać, zobaczyć, czy ma odpowiedni charakter. Zaimponował im. Założyli fundację i zaczęli go wspierać.


Dzięki doświadczeniu i kontaktom Jarosława Wierczuka, kontraktowi z Birel Motorsport i zaangażowaniu rodziców, Michał Grzyb ma doskonałe warunki do rozwoju. Dzięki wsparciu fundacji Wierczuk Race Promotion wyjeżdża do Austrii, do Włoch, gdzie ciężko trenuje. Nie chodzi wyłącznie o jazdę za kółkiem. Grzyb ma zajęcia na siłowni, uprawia fitness, biega - również na nartach. Współpracuje z trenerami mentalnymi.

Zobacz też: Adam Małysz: Teraz się ścigam, ale od skoków już się nie odetnę [wywiad]

O rozwój kariery dba sztab ludzi
Choć stworzenie odpowiedniego zaplecza i warunków do treningu wymaga dużych nakładów finansowych, rodzice dbają o to, by młody kierowca nie miał z nimi bezpośredniego kontaktu. Dostaje kieszonkowe, natomiast wszelkie sprawy organizacyjne związane z finansami rozgrywają się poza nim. Dużą wagę przywiązuje do nauki, zwłaszcza języków obcych. Podobno po angielsku już teraz mówi płynnie, potrafi na przykład szczegółowo wyjaśnić, co należy poprawić w parametrach jego pojazdu.

Otaczający go ludzie dbają o to, by chłopak nie zachłysnął się sukcesem. Michał musi się liczyć z osobami, które są wokół niego. Emilia Wierczuk podkreśla, że jak na 15-latka kierowca jest bardzo rozwiniętą osobą. – Ma poukładane w głowie, zna realia, wie jaka ciężka i kręta droga go czeka. Ma dużą świadomość tego, co się dzieje wokół niego – zauważa.

Potencjał spory, ale trzeba go potwierdzić
Wsparcie i zaangażowanie bliskich to jedno, ale za kółkiem siada sam Michał Grzyb. I osiąga sukcesy. W ubiegłym roku zdobył m.in. pierwszą lokatę w klasie Rok 125 i zajął piąte miejsce w światowym finale Rok Cup International rozegranym w Lonato we Włoszech. Jako pierwszy Polak w historii został laureatem Rok Talent Award. W nagrodę Grzyb dostał propozycję jazdy w zespole fabrycznym Tony Kart. Barwy tego teamu od stycznia br. reprezentuje inny Polak, starszy od Grzyba o 6 lat Karol Basz.

Michał Grzyb podczas konferencji prasowej

Czy Michał Grzyb ma szansę pójść jego drogą? – Najbliższy czas wiele wyjaśni, bo będzie to pierwszy pełny sezon w profesjonalnej serii za granicą – mówi Mikołaj Sokół, dziennikarz motoryzacyjny. – Michał jeszcze wiele startów za granicą nie zaliczył. Sukcesy w Polsce są raczej mało miarodajnym odzwierciedleniem możliwości – dodaje. Odmiennego zdania jest Paweł Surynowicz, dziennikarz magazynu Polski Karting. – Michał od początku swojej kariery, czyli od 5. roku życia, jeździ pełne sezony, a od 2008 roku regularnie startuje za granicą. Zwyciężył w Trofeo d'Atunno w 2012 roku we Włoszech, stawał na podium niemieckiej DKM oraz włoskich zawodów strefowych, a w finale światowym Rok Cup, w doborowym towarzystwie zajął pole position – tłumaczy Surynowicz.

Czytaj również: Mikołaj Sokół o kulisach Formuły 1: "Lewisowi Hamiltonowi odbiło. Robertowi Kubicy to na pewno nie grozi" [wywiad]

Grzyba czekają starty w mistrzostwach Europy i świata, a także w mistrzostwach Włoch oraz prestiżowej serii WSK. W wyścigach w Polsce startuje od kilkunastu do kilkudziesięciu zawodników, a we Włoszech – w najlepszej lidze kartingowej – od kilkudziesięciu do stu. Michał Grzyb musi zatem w obecnym sezonie potwierdzić swój potencjał, by stawiać kolejne kroki w rozwoju. – W przypadku kierowców nie można mówić o kolejnych szczeblach drabiny, raczej o drzewie, które daje różne możliwości – obrazowo tłumaczy Sokół. Fundacja, pod której jest opieką, wyznaczyła kolejne etapy w karierze Grzyba. Jednym z nich jest Formuła Renault 2000. Będzie mógł w nich uczestniczyć po ukończeniu 16. roku życia. Najpierw jednak musi potwierdzić swoje umiejętności w kartingowej ekstraklasie. – Życzę mu jak najlepiej, bo dobrze by było, by jak najwięcej polskich kierowców ścigało się w elitarnych zawodach, niekoniecznie w Formule 1 – kończy Sokół.

Po raz pierwszy w tym roku Michał Grzyb będzie mógł potwierdzić swoją wartość 3 lutego na włoskim torze La Conca.
Trwa ładowanie komentarzy...