Tomasz Ziółkowski, dziennikarz zaczyna akcję "Stop Agresji". "Agresja jest najgłupszym zjawiskiem"

Profil "Stop Agresji" na Facebooku
Profil "Stop Agresji" na Facebooku facebook.com
- Tragiczne jest to, że dla zbyt wielu ludzi, w tym dla polityków, agresja stała się celem i sposobem na życie, na codzienność. Dlatego mówię "Stop Agresji". I namawiam innych, żeby powtarzali to samo przy każdej możliwej okazji. Szczególnie wszędzie tam, gdzie są największe emocje - w taki sposób Tomasz Ziółkowski przybliżył podczas rozmowy z naTemat.pl swoją akcję "Stop Agresji", która zadebiutowała na Facebooku.

Na Facebooku pojawiły się niedawno dwa profile - polskojęzyczny i anglojęzyczny - międzynarodowej akcji społecznościowej "Stop Agresji", która apeluje, by żyć aktywnie i pięknie, nie ulegać złym emocjom. Autorem pomysłu jest Tomasz Ziółkowski - dziennikarz, producent, twórca strategii, który od lat zabiega o poprawę kondycji polskiego sportu i propaguje zdrowy styl życia.

O projekcie "Stop Agresji" rozmawiamy z Tomaszem Ziółkowskim:

naTemat.pl: Czy "Stop Agresji" to Pana autorski pomysł, czy też stoją za nim także inne osoby?

Tomasz Ziółkowski: Za mną stoi już tylko mój cień (...śmiech). To mój autorski pomysł, który jest kontynuacją wcześniejszych projektów inspirujących ludzi do myślenia, aktywności oraz innowacyjności. W 1997 roku zorganizowałem akcję społecznościową „Wszyscy za Polską”, przekonując kibiców, że agresja i bójki kiboli na meczach reprezentacji nie mają sensu. W latach 2000-2005 w audycji na "Scenie Kariery", pierwszym multimedialnym programie w Polsce, gościłem wybitne autorytety z różnych dziedzin życia, m.in. Wojciecha Kilara i Aleksandra Kwaśniewskiego. Jednak nie zawsze było tak przyjemnie. W programie "Teren Sportowy", wspólnie z Arturem Brzozowskim z "Gazety Wyborczej", ujawniliśmy kulisy korupcji w polskiej piłce.

Następnie stworzyłem strategię do projektu "Blisko Boisko", z którego później powstały Orliki. To projekt, który jest szansą, ale podobnie jak "Stop Agresji", jego efekt zależy od świetnej pracy oraz edukacji i inicjatywy ludzi w społecznościach lokalnych.

Opublikowałem też strategię "Stadion City" jako pomysł na nowe centra miast dookoła obiektów sportowych. Potem była "Rewolucja piłkarska", czyli pomysł na to, jak efektywnie wykorzystać EURO 2012 do przełomowych zmian w polskiej piłce oraz gospodarce, edukacji i promocji Polski w świecie.

Teraz zaczynam tworzyć projekt "Stop Agresji". Już po pierwszych rozmowach na ten temat pojawili się ludzie chętni do pomocy, np. pasjonaci z Kalisza, Jacek i Kuba zaprojektowali profil na Facebooku. Wkrótce pokażemy logo tej w sumie bardzo ważnej akcji. Robię to wszystko, bo obserwuję zachowania ludzi i mam wrażenie, że albo zaczniemy się wzajemnie inspirować albo zabijać! Niebezpieczne i tragiczne jest to, że do agresji już tak się przyzwyczailiśmy, że przestaje nam przeszkadzać.


W facebookowym opisie projektu "Stop Agresji" napisano, że jest to "początek międzynarodowej akcji społecznościowej", pojawiła się także anglojęzyczna wersja profilu. Czy rozpoczął Pan już współpracę z jakimiś podmiotami zagranicznymi?


Prowadzę rozmowy w kilku krajach, m.in. we Francji i we Włoszech oraz w USA. Dzisiaj Europa i świat w dobie rewolucji technologicznej nie mają już granic, są tylko nasze granice mentalne. Dlatego podejmuję starania, żeby z projektem "Stop Agresji" wyjść poza rynek lokalny Polski. Agresja to problem globalny. W USA morderca wchodzi do szkoły i strzela do niewinnych dzieci. Korea Północna prowadzi próby z bronią jądrową, Europa jest podzielona, podobnie jak Polska. W ubiegłym tygodniu w Łodzi zginął od ciosów nożem młody mężczyzna. Niedawno człowiek chciał wysadzić Sejm, a wcześniej na warszawskiej Pradze bandyci zabili policjanta. Jednocześnie internet nie może stawać się śmietnikiem ludzkiej frustracji.

Zobacz też: "2 złote za 3 rzuty w Żyda". Tak bawili się kibole ŁKS-u Łódź

Tragiczne jest to, że dla zbyt wielu ludzi, w tym dla polityków, agresja stała się celem i sposobem na życie, na codzienność. Dlatego mówię dość, "Stop Agresji". I namawiam innych, żeby "Stop Agresji" powtarzali przy każdej możliwej okazji. Szczególnie wszędzie tam, gdzie są największe emocje. Sport, muzyka, kultura, sztuka to fantastyczne dziedziny życia, które są świetną alternatywą dla agresji. Tylko częściej pokazujmy to i mówmy o tym. Oczywiście "Stop Agresji" nie jest próbą ucieczki od mówienia o problemach w mediach i od ważnych debat, ale róbmy to konstruktywnie i odpowiedzialnie. Sam wielokrotnie w mediach podejmowałem krytykę, ale zawsze bez pieniactwa. Na przykładzie "Rewolucji piłkarskiej i sportowej", widząc bezradność Ministerstwa Sportu i ówczesnych działaczy PZPN przed EURO 2012, stworzyłem strategię uzdrowienia choroby polskiego sportu. Proszę zwrócić uwagę, jaka jest różnica między krytyką w felietonach Passenta, Kisiela czy Tyma a pieniactwem tzw. publicystów prawicowych, lewicowych, kościelnych lub innych? To poczucie humoru, wiedza i właśnie agresja. Dlatego bardzo ważna jest edukacja. To powinien być kluczowy projekt dla każdego odpowiedzialnego państwa. W Polsce stajemy przed wyborem: albo rząd i samorządy zaczną inwestować w edukację, albo staniemy się krajem taniej siły roboczej.


Zaproponował Pan, by na koszulkach reprezentacji rywalizujących w eliminacjach do piłkarskich mistrzostw świata w Brazylii znalazł się napis "Stop Agresji". Jakie kroki zamierza Pan podjąć, by zrealizować ten cel? Czy kontaktował się Pan już w tej sprawie z przedstawicielami jakichś federacji piłkarskich?


Piłka nożna skupia na sobie uwagę świata. To dyscyplina, która wszędzie tam, gdzie jest profesjonalnie zarządzana, czerpie też najwięcej korzyści dla federacji sportowych. Dlatego takie organizacje jak UEFA powinny zaangażować się w "Stop Agresji". Michel Platini ma w ręku bardzo dużą władzę nad emocjami ludzi. Jeden napis na koszulkach w meczach eliminacyjnych do mistrzostw świata BRASIL 2014 miałby dużą moc. Dla setek milionów ludzi byłby okazją do zastanowienia się, jak zatrzymać agresję i jednocześnie w każdym z krajów grających w eliminacjach do BRASIL 2014 pokazać alternatywę dla agresji.

Staram się przekonać do współpracy wiele osób. Rozmawiałem wstępnie z panem prezesem Zbigniewem Bonkiem, jesteśmy umówieni na spotkanie i szczegółową rozmowę na początku marca. Postaram się przekonać do mojego pomysłu wszystkich, którzy mają wpływ na tworzenie emocji. Mam na to wiele pomysłów sportowych i artystycznych oraz edukacyjnych, ale efekt finalny zależy od każdego z nas.

Z opisu akcji, jaki zamieszczono na Facebooku, wynika, że nie ogranicza się ona wyłącznie do aren sportowych. Apeluje Pan: "Sport, sztuka, edukacja i kultura zamiast agresji". Czy planuje Pan "wyjść" z tym projektem poza Facebooka i stadiony, np. organizować spotkania w szkołach, happeningi itp.?

Podobnie jak w przypadku akcji "Blisko Boisko" i Orlików, zamierzam stworzyć strategię, która będzie szansą na funkcjonowanie w różnych miejscach poza internetem. Projekt "Stop Agresji" jest w interesie nas wszystkich. Agresja jest najgłupszym zjawiskiem, które człowiek sam sobie nieustannie wymyśla. Chcę inspirować do działania oraz innowacyjności ludzi aktywnych, bez względu na wiek. Wszystkich, którzy mają pomysł na pokazanie w różnych miejscach alternatywy dla agresji. Taniec, gotowanie, sport, śpiewanie - wszystko, tylko nie agresja. Przy okazji, w Polsce taniec stał się sportem narodowym dzięki programowi "Taniec z Gwiazdami". Powstało kilkadziesiąt tysięcy szkół tańca. I to jest fantastyczne. Sport, kultura i sztuka oraz edukacja są znacznie ciekawsze od agresji. Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której każdy z parlamentarzystów zaczynałby swoje wystąpienie w Sejmie od słów "Stop Agresji". Ciekawe jak długo wytrzymaliby z taką odpowiedzialnością (...śmiech)?

Ostatnio namówiłem pana Tadeusza Zieleniewicza, dyrektora Łazienek Królewskich, do wytyczenia tam trasy biegowej im. Janusza Kusocińskiego. To świetny przykład na miejsce bez agresji. Takich miejsc i pomysłów na alternatywę dla agresji jesteśmy w stanie stworzyć tysiąc lub więcej. I najważniejsze, że jest wiele przykładów na to, że od lat świetnie to robimy.

Od miesiąca na Saskiej Kępie, z inicjatywy kilku osób, odbywa się "Le Targ", Borys Szyc za chwilę otwiera restaurację, Robert Lewandowski staje przed szansą sukcesu w Lidze Mistrzów, Małgorzata Szumowska myśli o kolejnym filmie, Marek Kamiński i Martyna Wojciechowska inspirują i pokazują, że podróże to coś więcej niż próba dopięcia wypchanej walizki, a dr Wojciech Szczeklik prowadzi cenny projekt naukowy. Firmy z logistyką porównywalną do dużego miasta tworzą dla potrzeb swoich pomysłów. Juliusz Gozdowski, który od kilkudziesięciu lat organizuje Bieg Piastów, Czesław Lang, twórca wyścigu Tour de Pologne, Mikołaj Ziółkowski, autor pomysłu Open'er Festiwal, Artur Rojek ze swoim Off Festiwalem i wielu innych pasjonatów oraz lokalnych bohaterów... Portal naTemat.pl też nie powstałby, gdyby nie wiedza i charyzma kilku osób... To fantastyczne, że ludzie mimo kryzysu i wielu problemów z realizacja swoich pomysłów mają pasję, odwagę i potrafią kochać to, co robią. Świetnym przykładem na odwagę i sukces w czasie kryzysu ekonomicznego jest Wojciech Sobieraj, który stworzył bank. Krystyna Janda, Tomasz Karolak i Michał Żebrowski w kryzysie założyli swoje teatry. Fantastycznie.

Jakie treści będą pojawiać się na profilach akcji "Stop Agresji"? Czy można spodziewać się np. filmów promocyjnych?

Można się spodziewać wszystkiego, co jest inspirujące, ciekawsze i cenniejsze od agresji.To bardzo ważne. Namawiam wszystkich do czegoś więcej niż tylko życia bez agresji. Namawiam do innowacyjności i aktywności. Do życia z pasją i entuzjazmem.

Zobacz też: Kuba Wojewódzki założył nowy fanpage i wrócił na Facebooka. "Staram się żyć z tego, co nie daje mi żyć. Z myślenia"

Naczelne hasło "Stop Agresji" oznacza "zapraszam do bycia aktywnym w życiu bez agresji"! Chcę przekonać agencje reklamowe, wydawców i media, żeby przekazali część czasu reklamowego na rzecz "Stop Agresji", zapraszając do bycia aktywnym w życiu bez złych emocji...


W przeszłości - w ramach akcji "Wszyscy za Polską" - próbował Pan przekonać kibiców do niepodejmowania agresywnych zachowań na meczach reprezentacji Polski. Jak ocenia Pan wyniki tamtego przedsięwzięcia?


W latach 90. mieliśmy duże problemy z bójkami chuliganów na meczach reprezentacji. Stąd pomysł na akcje "Wszyscy za Polską" w 1997 roku. Każdy z kibiców przed Stadionem Śląskim otrzymywał w prezencie biało-czerwony kapelusz, co w latach 90. było zupełną nowością, a trybuny nie były tak kolorowe, jak dzisiaj. Pamiętam reakcję policjanta, który na kilka dni przed meczem zatrzymał mnie do kontroli, byłem w drodze z Warszawy na Stadion Śląski. Zobaczył napis "Wszyscy za Polską", uśmiechnął się, zawołał kolegę i powiedział: droga wolna, powodzenia. Ludzie bardzo pozytywnie zareagowali na mój pomysł . Dzięki zaangażowaniu mediów, kampanii "Wszyscy za Polską" w radiowej Trójce i TVP stworzyliśmy świetną atmosferę. Udało się, nie było agresji, trybuny biało czerwone, a kibice bez agresji dopingowali, tym razem zamiast klubów ligowych, reprezentacje Polski. Szkoda tylko, że piłkarze nie awansowali wówczas do mistrzostw świata we Francji. Być może za późno trenera Władysława Stachurskiego zastąpił Antoni Piechniczek.


Profil akcji "Stop Agresji" na Facebooku.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
FacebookPrzemocDziennikarzeDookoła sportu
Skomentuj