Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta
Reklama.
Wymiar wyroku wydanego przez Sąd Rejonowy w Poznaniu jest większy od tego, jaki zaproponowała prokuratura. Śledczy domagali się nałożenia na Lechosława G. kary dwóch lat pozbawienia wolności oraz zakazu prowadzenia działalności terapeutycznej. Proces od samego początku toczył się bez udziału publiczności. Niejawne jest także uzasadnienie wyroku.
Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte przez prokuraturę trzy lata temu. Wnioski, do jakich doprowadziło, pozwoliły na postawienie seksuologowi zarzutów dotyczących popełnienia sześciu przestępstw. Każde z nich miało polegać na doprowadzeniu pacjentki podstępem do poddania się "innej czynności seksualnej".
O sprawie Lechosława G. zrobiło się głośno w marcu 2010 r. za sprawą programu "Uwaga!" (TVN), w którym pacjentki Lechosława G. oskarżyły go o molestowanie seksualne. – Poprosił, żebym położyła się na kozetce i zahipnotyzował mnie. Zaczął od dotykania mojej twarzy, później dotykał moich ust. Wkładał mi palec do buzi. Mówił, że jestem wyzwolona, że jestem piękna. Zaczął mnie dotykać również w takich miejscach intymnych. I mimo że już bardzo mi się to nie podobało, nie potrafiłam się obudzić – powiedziała jedna z kobiet.
Sam Lechosław G. nie przyznał się do winy. Przekonywał, że stosuje "specyficzną, autorską formę terapii behawioralnej", która nie przekracza granic wyznaczonych przez prawo.
źródła: Polskie Radio, TVN 24