Bronisław Komorowski tłumaczył, że Polakom brakuje zwyczajnej radości z życia.
Bronisław Komorowski tłumaczył, że Polakom brakuje zwyczajnej radości z życia. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Bronisław Komorowski na antenie TVP Info komentował bieżące wydarzenia polityczne. Stwierdził, że Polacy stosunkowo mało się uśmiechają. Choć są zadowoleni ze swojego najbliższego otoczenia, mają problem z takim samym spojrzeniem na Polskę w ujęciu całościowym.

REKLAMA
Bronisław Komorowski ocenił, że wizerunek Polaka za granicą ulega zmianie. – Polacy zaczynają być uważani za ludzi pracowitych, roztropnych. Skłonnych nie do uniesień romantycznych, ale rzetelnego pilnowania swoich interesów – mówił prezydent na antenie TVP Info. Tę perspektywę, zdaniem Bronisława Komorowskiego, psuje fakt, że Polacy "stosunkowo mało się uśmiechają". – Na ulicach innych europejskich miast widać jakby więcej takiej zwykłej codziennej radości – komentował.
Orzekł, że niedawne badania opinii społecznej dowodzą, iż 70 proc. Polaków jest zadowolonych ze swojego życia, otoczenia, rodziny, gminy. Problem pojawia się, gdy patrzą na Polskę w ujęciu całościowym - wtedy niezadowolenie rośnie.
Prezydent odniósł się też do komentowanej szeroko w mediach akcji "Orzeł może". Jak przekonywał, objął ją patronatem, gdyż do głosu dochodzi młode pokolenie, które chce obchodzić patriotyzm inaczej niż poprzednicy, w sposób radosny, a nie "cokołowy". W opinii prezydenta pokolenie AK było pokoleniem walki, jego własne - pokoleniem zwycięstwa i budowania demokracji. – Najmłodsze pokolenie ma inny pogląd na świat. Ich patriotyzm dotyczy nauki, szacunku dla państwa, prawa, chcą radości i optymizmu – przekonywał prezydent. – Nigdy w historii Polska tak szybko się nie rozwijała. Mamy się z czego cieszyć – dodał. Stwierdził też, że jest bardzo ciekawy, jak cała akcja się skończy. Ma nadzieję, że dojrzeliśmy już do zostawienia za sobą wizerunku ponuraków.
Bronisław Komorowski skomentował także wybór nowego ministra sprawiedliwości. W jego przekonaniu nie należy szufladkować polityków jako "konserwatystów czy liberałów" bo sprawa jes bardziej skomplikowana. – PO to partia liberalno-konserwatywna. Zawsze taka była i mam nadzieję, że taka pozostanie. Marek Biernacki to doświadczony i niesłychanie rzetelny człowiek. Wręczę mu nominację w przekonaniu, że ta decyzja służy Polsce – mówił prezydent.
Ocenił też, że zrównanie się w sondażach Donalda Tuska z Jarosławem Kaczyńskim nie jest czymś wybitnie dziwnym. – Poprzednich premierów spotykało to po roku czy dwóch latach sprawowania władzy. Donald Tusk jest premierem od lat pięciu. To musi wiązać się z topniejącym poparciem. To jednak wolniejszy proces niż w odniesieniu do wszystkich jego poprzedników – zaznaczył Bronisław Komorowski.
Zapytany, czy Polsce potrzebna jest ustawa o związkach partnerskich odpowiedział, że tę kwestię z pewnością trzeba uregulować, jednak nie można zapominać o dużej części społeczeństwa, której taki dokument mógłby nie odpowiadać. – Najbezpieczniejsze byłoby wprowadzenie nowelizacji istniejącej ustawy, która pozwoliłaby na dostęp do opieki zdrowotnej czy dziedziczenie po partnerze. Jeśli jednak parlament uzna, że potrzebna jest osobna ustawa, ja sprawdzę ją tylko pod względem zgodności z konstytucją – mówił.
Prezydent skomentował ostatnie doniesienia ze Strasburga. Trybunał Praw Człowieka orzekł na korzyść aresztowanej byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko. – To wskazówka dla tamtejszych władz. Polsce bardzo zależy, by Ukraina znalazła się w UE. Mamy w tym własny interes. Nie można pozwolić, by nasi sąsiedzi zostali sam na sam z Rosją. Muszą czuć unijne wsparcie – stwierdził. Ocenił, że jeśli Ukraina wejdzie w końcu do wspólnoty, będzie to "przełom o randze dziejowej". Zaznaczył, że i sama Polska musi na wzór zachodnich krajów dokonać wielkiego skoku modernizacyjnego. – Jeśli nie będziemy cząstką Europy, staniemy się cząstką świata wschodniego – skwitował Bronisław Komorowski.