Jacek Kurski znów szalał za kierownicą. 156 km/h w Warszawie. W samochodzie Ziobry

"Fakt" twierdzi, że Jacek Kurski znów przekroczył dozwoloną prędkość
"Fakt" twierdzi, że Jacek Kurski znów przekroczył dozwoloną prędkość Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Kilka tygodni temu Parlament Europejski uchylił Jackowi Kurskiemu immunitet, by polskie władze mogły ukarać go wreszcie za popełnione wykroczenie drogowe. Słynący z brawurowej jazdy Kurski najwyraźniej nie przejął się decyzją swoich kolegów. "Fakt" przyłapał go bowiem na kolejnym samochodowym przewinieniu. Tym razem polityk miał mknąć przez Warszawę z prędkością 156 km/h.

Wyposażeni w fotoradar reporterzy "Faktu", którzy śledzili Kurskiego, twierdzą, że europoseł jechał stołeczną Wisłostradą, gdzie obowiązuje ograniczenie do 80 km/h, z prędkością dochodzącą do… 156 km/h. Ponadto Kurski miał nie zatrzymać się na czerwonym świetle, gdy wyjeżdżał z ulicy Myśliwieckiej. Tabloid szybko wyliczył, że polityk Solidarnej Polski powinien zostać ukarany mandatami w łącznej wysokości 1000 złotych oraz otrzymać 16 punktów karnych. Co ciekawe, subaru legacy, którym Kurski mknął przez Warszawę, nie należy do niego. Jego właścicielem jest Zbigniew Ziobro.



Być może Kurski nie przywykł jeszcze do myśli wskazującej, że przepisy Prawa o ruchu drogowym stosują się także do niego. Immunitet, którym cieszył się do niedawna jako europoseł, został bowiem uchylony dopiero kilkanaście dni temu. Parlament Europejski nie chciał chronić swojego członka, ponieważ uznał, że ściganie go za popełnione wykroczenia drogowe nie ma związku z pełnieniem przez niego funkcji deputowanego i nie zaszkodzi jego działalności politycznej.

Czytaj także:

Jacek Kurski tłumaczy się z jazdy w 6 godzin do Brukseli. "W Niemczech nie ma limitu prędkości. Można przydusić"


źródło: "Fakt"
Trwa ładowanie komentarzy...