Grupa naTemat

Wykopana prawda. Druga strona historii Norweżki skazanej w Dubaju

Historia Norweżki Marte Dalelv obiegła cały świat.
Historia Norweżki Marte Dalelv obiegła cały świat. Zrzut ekranu z YouTube.com/CNN
Znana już całemu światu Norweżka Marte Dalelv została ułaskawiona przez władcę Dubaju. Jednak w jej sprawie media zdają się pomijać fakty, które powodują, że cała historia jest mniej kontrowersyjna, niż mogłoby się na początku wydawać. Choć sama zainteresowana już dawno wycofała zarzuty wobec swojego szefa, to cały czas przedstawia się ją tylko jako ofiarę gwałtu skazaną za seks przedmałżeński. Zapomina się natomiast o piciu alkoholu i – co najważniejsze – krzywoprzysięstwie.

Emir Dubaju ułaskawił Norweżkę, która została skazana m.in. za uprawianie seksu pozamałżeńskiego ze swoim szefem H.A. Sprawa nabrała rozgłosu po tym, jak Marte Dalev oskarżono w momencie, gdy na policji powiedziała, że została zgwałcona. Media historię podchwyciły i informowały, że skazano kobietę, która była w całej sprawie ofiarą. Nikt nie kwestionuje jej tragedii, ale to uproszczenie mające na celu zwiększenie kontrowersji wokół tematu doprowadziło do pominięcia kilku istotnych faktów.


Jeden z użytkowników serwisu Wykop (blinxdxb) spojrzał na sprawę nieco z innej strony. Zasugerował, że media mylą się w swoich relacjach, a na tak surowy wyrok miał wpływ nie tylko seks pozamałżeński, ale picie alkoholu i krzywoprzysięstwo.
blinxdxb
użytkownik serwisu wykop.pl

Otóż nigdy nie dostaniesz wyroku za picie alkoholu bez licencji albo uprawianie seksu bez małżeństwa, jeśli nie popełniłeś/aś jakiegoś poważniejszego wykroczenia. Wtedy wszystko się sumuje i możesz dostać konkretny wyrok. Tak tu działa prawo, można się z tym zgadzać bądź nie, ale jeśli się tu przebywa trzeba to zaakceptować.

Gwałty są traktowane tutaj bardzo poważnie, żadna ofiara nie poszła za to do więzienia, a sprawcy czasem nawet dostawali karę śmierci. CZYTAJ WIĘCEJ


O takie podejście do prawa zapytaliśmy arabistę i dyrektora Instytutu Ibn Chalduna, wykładowcę Collegium Civitas Bogusława Zagórskiego. Nasz rozmówca przyznaje, że tamtejsza władza faktycznie nie wtrąca się w każdy wątek wyłącznie obyczajowy. – Jednak zareaguje wtedy, gdy sprawa oburzy kogoś. Tak więc np. choć picie jest zakazane, nic się nie stanie jeśli ktoś robi to w zaciszu pokoju hotelowego – mówi. I jednocześnie zaznacza, że zupełnie inaczej będzie, gdy sprawa zostanie upubliczniona. – Wtedy władze Dubaju na pewno zareagują – wyjaśnia.

Wróćmy jednak do sprawy uniewinnionej już Norweżki. Przedstawianie historii, jako "ofiary gwałtu, która dostała wyższy wyrok od gwałciciela" jest przekłamaniem. I wcale nie dlatego, że kobieta nie została zgwałcona, ale dlatego, że szeroko komentowany proces gwałtu wcale nie dotyczył. W całej historii zapomina się o tym, że ostatecznie śledczy prowadzili tylko sprawę dotyczącą krzywoprzysięstwa, seksu pozamałżeńskiego i picia alkoholu.

Skąd przekwalifikowanie gwałtu na seks pozamałżeński? Wbrew pozorom wcale nie jest tak, że tamtejsze "dzikie prawo" tak klasyfikuje gwałty na kobietach! Sama zainteresowana wycofała się z tych zarzutów. Dokonała tego przebywając w Domu Norweskiego Rybaka, więc nie ma tu mowy o tym, że śledczy za pomocą siły wymusili na niej wycofanie oskarżenia.

Pytana przez prokuratorów o to, dlaczego na policji twierdziła, że została zgwałcona odpowiedziała, że była pijana. Z zapisu, którymi dysponuje prokuratura wynika także, że kobieta przyznaje iż sama zainicjowała zbliżenie, na które jej przełożony zareagował.

I właśnie o te rozbieżności pomiędzy zeznaniami na policji a w sądzie się tutaj rozchodzi. Sąd skazał ją na trzy miesiące więzienia za składanie fałszywych zeznań, miesiąc za picie alkoholu (pod wpływem alkoholu twierdziła, że została zgwałcona) i 12 miesięcy za seks pozamałżeński. W trakcie postępowania o gwałcie, ani tym bardziej zrzuceniu winy na kobietę nie ma mowy.

Wspomniany internauta twierdzi, że oburzenie, jakoby Zjednoczone Emiraty Arabskie marginalizowały sprawę gwałtów jest nie na miejscu. Dla przykładu podaje dwa wyroki: 10 lat za gwałt i 2 lata za próbę gwałtu.

Co ciekawe, z raportu biegłych analizujących całą sprawę wynika, że kobieta faktycznie odbyła stosunek, ale nie ma śladów fizycznych, które świadczyłyby o gwałcie. Raz jeszcze – nie wolno kwestionować zarzutów o gwałt, gdyż do tego, według jej zeznań, miało dojść później, gdy już spała. Zastanawia jednak łatwość z jaką wszyscy jednocześnie podłapali jednostronną retorykę w tej sprawie.

I choć sprawa zdaje się dobiegać szczęśliwego końca, to wciąż pozostaje wiele niejasności. Nie tylko tych dotyczących zeznań. Nie do końca wiadomo, jak oceniać działania władz Dubaju. Z jednej strony uznawany za jedno z najbezpieczniejszych miast świata został przedstawiony, jako miasto, w którym ofiarę karze się bardziej niż oprawcę. Natomiast z drugiej, dość łagodnie obchodzili się z Norweżką. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że do czasu orzeczenia wyroku mogła przebywać w Domu Norweskiego Rybaka?

Inną sprawą jest to, że dubajskie więzienia dla obcokrajowców wcale nie są takie groźne. Mówi o tym przykład chociażby nowozelandzkiego bankiera, który miał (nie)przyjemność spędzić w nim kawałek swojego życia. Czytając jego zeznania można mu lekko zazdrościć, bo porównał swój pobyt do wizyty w czterogwiazdkowym hotelu. Relacjonował, że w więziennym kompleksie są np. sklepy i baseny.

Arabista Bogdan Zagórski tłumaczy nam, że Dubaj jest dosyć tolerancyjnym emiratem. Choć państwo bywa surowe w swoich prawach, to nie wtrąca się w sprawy obcokrajowców. Pozostają obojętni, dopóki ktoś nie wywoła zgorszenia. A jeśli już sprawa wypłynie na jaw, postarają się ją wyjaśnić. Czy tak było z Marte Dalelv?


Źródło zeznań Norweżki: gulfnews.com
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
InternetDubajGwałt
Skomentuj