Młodzi zagubieni w biurokracji. Nikt ich nie nauczył, jak wypełnić PIT i czym zajmuje się ZUS

Shutterstock
Jak wypełnić PIT? Co to numer NIP? O co chodzi z urzędami skarbowymi? Czym dokładnie zajmuje się ZUS? Na te niby proste pytania nie potrafi odpowiedzieć większość kończących liceum nastolatków. I co z tego, że w szkołach istnieje przedmiot o nazwie Podstawy Przedsiębiorczości, jeżeli jego program polega głównie na oglądaniu dziwacznych filmów z lat osiemdziesiątych, które uczą jak rozmawiać z szefem i co założyć na rozmowę kwalifikacyjną.

Przynajmniej u mnie tak było. „Chcesz indyka, żądaj byka” - to jedyne co zapamiętałam z kilku lat tych lekcji, a był to cytat z jednego z wyżej wspomnianych filmów, który bardzo bawił moją ówczesną klasę. Jest dość celny, ale nie sądzę, żeby pomógł mi rozliczyć PIT, albo założyć firmę. Całą swoją wiedzę na temat spraw urzędowych czerpałam i nadal czerpię z internetu, lecz na pewno nie jest ona zadowalająca. Podejrzewam, że mam jeszcze braki i staram się je nadrobić zanim będzie za późno. Niestety muszę to robić samodzielnie. Zapytałam moich znajomych, którzy niedawno skończyli liceum o to, jak wspominają swoje lekcje Podstaw Przedsiębiorczości, żeby sprawdzić, czy tylko ja miałam pecha.

"Nie nauczyłam się nawet napisać CV"

Paulina twierdzi, że więcej nauczyła się będąc pod budynkiem ZUSu, niż przez dwa lata "nauki" tego przedmiotu. Za to Mikołaj mówi: u mnie w liceum nie było ani minuty tych lekcji, dostaliśmy za to na koniec roku, w ramach odhaczenia, listę kilkudziesięciu zagadnień do opracowania w domu i przyniesienia na zaliczenie. Pamiętam, że się przyłożyłem i w sumie to było ciekawe, aż pożałowałem, ze nie miałem z tego lekcji. Chociaż stawiam, ze gdyby były, sposób prowadzenia wszystko by zepsuł – dodaje Mikołaj.

Małgosia natomiast twierdzi, że nie nauczyła się nawet dobrze napisać CV. Za to Adam nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że podstawy przedsiębiorczości nie mają zupełnie sensu. Miałem ten przedmiot przez rok, dwie godziny tygodniowo - mówi. Wspominam to jako absolutnie najnudniejsze lekcje na jakie kiedykolwiek miałem okazję uczęszczać, chociaż nie jestem pewien czy to zasługa programu, czy raczej beznadziejnie bezbarwnej nauczycielki

Czy czegoś się nauczyłem? Raczej nic, czego nie wiedziałbym wcześniej - chociaż tutaj muszę przyznać, że moi rodzice mają małą firmę i ten temat jest często obecny u nas przy niedzielnych obiadach, także byłem już w tematyce stosunkowo 'obyty' przed rozpoczęciem zajęć. Wątpię jednak, żebym tylko ja się wynudził na tych lekcjach - dziewczyny malowały paznokcie, chłopcy grali w statki.

Nie jest tak źle?
Jednak zdarzają się także chlubne przypadki. Mój dwudziestosześcioletni kolega Bartek mówi: U mnie podstawy przedsiębiorczości były całkiem spoko. Wypełnianie PITów, podatki, NIPy - w sumie takie wszystkie najważniejsze rzeczy zostały wytłumaczone w sensowny sposób. Wśród innych wypowiedzi znajomych z mojego rocznika także zdarzały się głosy, że może nie dowiedzieli się niczego o sprawach urzędowych, ale za to nauczyli się jak pisać biznesplan i zarządzać domowym budżetem. Kosma, który jeszcze nie skończył liceum twierdzi, że miał świetne lekcje podstaw przedsiębiorczości, bo uczyli się głównie przez zabawę, a nawet nakręcili film promujący szkołę. Dużo dowiaduje się także mój młodszy brat, który ma lekcje w tej samej szkole co ja, lecz z innym nauczycielem, co mnie bardzo cieszy. Jednak głosów typu „nic się nie działo”, „totalne nudy, niczego się nie dowiedziałem”, było zdecydowanie więcej niż tych, które lekcje chwaliły.

Gdzie z czym iść? Nie wiemy
Okazuje się, że większość maturzystów, która wcześniej nie pracowała, nie ma pojęcia jak radzić sobie w urzędach, a nawet nie wie do jakich pójść z konkretną sprawą. Ci, którzy mają jakąkolwiek wiedzę czerpią ją głównie od rodziców i z internetu. Można by stwierdzić, że przecież nie wszystkiego musi nauczyć szkoła. Dobrze, jednak jeżeli tak, to po co w takim razie dwie godziny przymusowego przesiadywania w klasie, które z reguły niczego nie wnosi?

CZYTAJ TAKŻE:
Jak polskie szkolnictwo krzywdzi młodzież

Gimnazjaliści będą uczyć się architektury i prawa. "Szkoła musi być otwarta na nowości"
Trwa ładowanie komentarzy...