![Czy polski konsument ma jakikolwiek wpływ na to, w jakich warunkach [url=http://shutr.bz/142NiPs]powstają produkowane w Azji[/url] towary?](https://m.natemat.pl/7b4f97058e24d5eda7e97d9377c49020,1500,0,0,0.jpg)
We wtorek internet poruszyła historia nieudanego samobójstwa chińskiej pracownicy fabryki produkującej elektronikę. Niektórzy twierdzą, że kupując sprzęt Apple'a, Samsunga czy Della, przykładamy rękę do takich tragedii. Pytanie tylko, co mamy w takim razie zrobić? Bo nie ma żadnej gwarancji, że inni producenci są bardziej uczciwi. Czy powinniśmy np. w ogóle nie używać smartfonów? To absurd.
Zbigniew Szalbot z Koalicji Sprawiedliwego Handlu twierdzi, że powinniśmy zaufać certyfikatom takim jak Fair Trade. – Dzięki temu możemy oczekiwać, że pewne podstawowe wartości i zasady są w przypadku procesu produkcji danego towaru respektowane – mówi. Sam jednak przyznaje po chwili, że gwarancji nie mamy właściwie nigdy: – Często jest tak, że właściciele fabryk przygotowują się na zapowiedzianą kontrolę firmy certyfikującej i ukrywają wszelkie przejawy łamania praw pracowniczych – mówi Szalbot.
Licząc na bardziej jednoznaczne stanowisko o etyczne zakupy spytaliśmy pastora Mateusza Wicharego, przewodniczącego Rady Kościoła Chrześcijan Baptystów w RP. Czy chrześcijańska etyka może być drogowskazem w tej kwestii?
Czy wstrzymanie się od zakupów danego towaru cokolwiek zmieni? Czy nie chodzi nam tylko o poprawę własnego samopoczucia? Byłem kiedyś w Ugandzie i wiem, że nasze europejskie pobożne życzenia dotyczące tego, jak pomagać ludziom na drugim końcu świata, często mają się nijak do rzeczywistości. Choć chrześcijanom powinna przyświecać ogólna maksyma “zło dobrem zwyciężaj”, to w tym konkretnym przypadku mądre pomaganie wymaga autentycznej i ciężkiej pracy intelektualnej.
Bez łatwego rozgrzszania
Prof. Paweł Łuków, etyk z Uniwersytetu Warszawskiego, twierdzi że choć nigdy do końca nie wiemy, jakie skutki przyniesie nasza rzekomo “etyczna” decyzja zakupowa, nie powinniśmy zbyt łatwo się rozgrzeszać. – Po pierwsze, rzadko jest tak, że dany produkt jest nam naprawdę absolutnie potrzebny do przeżycia. Co więcej, często możemy jednak wybrać ofertę konkurencji, która produkuje bardziej odpowiedzialnie – mówi etyk. Dotarcie do twardych dowodów na trzymanie standardów nie musi być wcale niemożliwe.
Profesor przekonuje też do tego, by nie podchodzić do naszej odpowiedzialności zero-jedynkowo: nie jest tak, że jeśli nie wyrzucimy z szafy ubrań skompromitowanego giganta odzieżowego, czynimy źle. – Wystarczy, że więcej u niego nie kupimy – przekonuje etyk.
A Wy jakie macie rady, jak kupować etycznie w XXI wieku?

