"Telenowela hybrydowa" w TVN. Czy "Wawa Non Stop" to rzeczywiście coś nowego czy marketingowy chwyt?

Kadr z serialu "Wawa Non Stop", reklamowanego jako pierwsza w Polsce "telenowela hybrydowa".
Kadr z serialu "Wawa Non Stop", reklamowanego jako pierwsza w Polsce "telenowela hybrydowa". Fot.: TVN / Krzysztof Dubiel
– "Wawa non stop" to będzie mix skryptu i reality-show – mówił pełen entuzjazmu Edward Miszczak o nowej produkcji TVN, reklamując ją jako "Big Brothera ze scenariuszem". Znawcy mediów twierdzą jednak, że słowa o absolutnej nowości tej koncepcji to tylko PR-owa zagrywka. – To piosenka, którą już dawno słyszeliśmy – podsumowuje Agnieszka Morzy.

Serial “Wawa Non Stop” będzie pierwszą w Polsce telenowelę hybrydową – informują w piątek Wirtualne Media donosząc o nowościach w jesiennej ramówce TVN. Wedle słów dyrektora programowego stacji Edwarda Miszczaka program ten ma być “Big Brotherem ze scenariuszem”. Opowiadać będzie o losach dziewięciorga mieszkańców warszawskiego domu. Zagrają ich wyłonieni w castingu amatorzy, a serialowe postacie mają “przejąć” wiele cech odtwórców.



Edward Miszczak
dyrektor programowy TVN

“Wawa non stop” to mix skryptu i reality-show. To będzie balans między możliwościami tych ludzi, ich zachowaniem, słowotwórstwem, dialogami, a scenariuszem i możliwościami scenarzystów. To jeden z najtrudniejszych formatów na rynku. CZYTAJ WIĘCEJ


Wirtualnemedia.pl

Rewolucja czy odgrzewane kotlety?
Czy “pierwsza polska telenowela hybrydowa” rzeczywiście jest prawdziwą telewizyjną rewolucją? Bloger naTemat, dziennikarz “Gazety Telewizyjnej” i prowadzący 'Program Telewizyjny' w TOK FM Wojciech Krzyżaniak jest daleki od takiego stwierdzenia, podkreśla jednak, że z pewnością jest to pewna nowość.

– To próba przeniesienia jeden poziom wyżej pomysłu znanego z programów typu “Ukryta prawda”, “Trudne sprawy” czy “Pamiętniki z wakacji”. Dotychczas historie w nich opowiadane były jednoodcinkowe, teraz widz ma być na dłużej przywiązany do telewizyjnego “tasiemca”, jakim będzie “Wawa nos stop” – mówi Krzyżaniak.

Medioznawca Damian Muszyński twierdzi, że nowość serialu TVN leży w tym, iż skierowany jest do innej grupy odbiorców niż dotychczasowe “docusoapy”. – Młodzi bohaterowie mający na celu podbój stolicy mają być wabikiem dla młodszego, lepiej wykształconego i będącego w lepszej sytuacji socjo-ekonomicznej widza – ocenia Muszyński.

Z kolei blogerka naTemat Agnieszka Morzy twierdzi, że “Big Brother ze scenariuszem” to “To piosenka, którą już dawno słyszeliśmy”. – Każde reality show jest tylko iluzją pełnej naturalności i spontaniczności uczestników. Pewien scenariusz zawsze jest tam obecny – mówi Morzy. Twierdzi, że TVN chce nam sprzedać stary, sprawdzony produkt, opakowany jedynie w efektowną PR-ową bibułkę. Czy to się uda?

Czy będzie sukces?
Agnieszka Morzy twierdzi, że widzowie nie dadzą się nabrać na telewizyjnego “odgrzewanego kotleta”. – Jestem sceptyczna jeśli chodzi o powodzenie tego serialu – mówi nasza blogerka. Innego zdania jest Wojciech Krzyżaniak: – Obawiam się, że będzie duże zainteresowanie – mówi z przekąsem o perspektywach sukcesu produkcji. Jego opinię potwierdza też Damian Muszyński twierdząc, że TVN z całą pewnością swoją decyzję oparło na wnikliwych badaniach opinii telewidzów. Czym program miałby uwieść “młodych, zdolnych z wielkich miast”?

– Wiele osób szuka w telewizji odbicia swoich codziennych, zwyczajnych trosk i problemów: z pieniędzmi, z miłością. Chcemy tego, co bliskie i “naturalne”. Umiejętne przedstawienie realiów młodych, głodnych sukcesu ludzi, którzy chcą “podbić” stolicę, może przed telewizory przyciągnąć “podobnych im” widzów – ocenia Muszyński.

Przyszłość telewizji?
Jaka przyszłość czeka “dokumentalne telenowele” o pokrewne im produkcje. Powszechnie zwraca się uwagę, że zwłaszcza w czasach kryzysu będą się one popularyzować z prostego powodu: są tanie.

“Metro”

Stacje telewizyjne chętnie zamawiają takie programy, bo są one tańsze w produkcji od tradycyjnych seriali. Mniejsze koszty to efekt tego, że przed kamerą występują amatorzy wyławiani na castingach, którym nie trzeba płacić takich gaż jak zawodowym aktorom. CZYTAJ WIĘCEJ


Wojciech Krzyżaniak, krytyczny wobec tego typu produkcji, nie podpisałby się pod stwierdzeniem, że to one pokazują kierunek, w jakim rozwijać się będzie telewizja. – Jest ich coraz więcej, ale to tylko jedna z licznych gałęzi telewizyjnej produkcji. Równolegle wciąż powstawać będą tradycyjne seriale. Zauważmy zresztą, że programy w stylu “Wawa non stop” wciąż nie przebijają się raczej do prime time’u. Myślę, że jeszcze długo nie będą ramówkowymi “lokomotywami” – ocenia nasz bloger.

Również Agnieszka Morzy studzi oburzenie tych, którzy sądzą, iż dokumentalne nowele opanują telewizję. – Łatwo wylewać pomyje na twórców tego typu mniej ambitnych produkcji, ale nie powinniśmy przesadzać. Dziś oferta programowa i różnorodność mediów są na tyle duże, że każdy może znaleźć coś dla siebie – podsumowuje Morzy.
Trwa ładowanie komentarzy...