
"W Polsce, gdzie historia i kultura kształtowały się w ścisłym związku z chrześcijaństwem, ignorancja w kwestiach religijnych jest kulturowym kalectwem" – twierdzi ksiądz Adam Boniecki z "Tygodnika Powszechnego". Dlatego, według niego, nie należy rezygnować z nauczania religii w szkołach.
Ksiądz Boniecki pisze, że nie przyjmuje argumentu, iż młodzieży religia nie interesuje. Jak twierdzi, nie interesuje jej też wiele innych przedmiotów, a jednak są nauczane w szkołach. Tak też powinno być w przypadku religii, z zastrzeżeniem, że wymaga ona zmian.
ks. Adam Boniecki
Według ks. Bonieckiego lekcje religii potrzebują także powagi. Nie mogą być wypełniane piosenkami, slajdami czy "odpowiadaniem na pytania wymyślone przez uczniów dla zagadania katechety".
"Nauczyciel religii ma przekazywać wiedzę, ale nie powinien się wdzierać w zawsze intymny obszar wiary. Wystarczy, że będzie świadkiem głoszonej wiary wystrzegającym się jakichkolwiek manipulacji w tej dziedzinie" – pisze dalej duchowny.
Ks. Adam Boniecki
Ks. Boniecki żałuje też, że w wielu szkołach alternatywą dla religii jest wykład o różnych religiach świata. "Szkoda, że alternatywą, bo znajomość innych religii nie jest alternatywą dla wiary" – stwierdza.
Na nadmiar religii w szkolnym programie narzekała ostatnio w liście do naTemat jedna z naszych czytelniczek. "Dziś dostałam plan zajęć zerówki. Wynika z niego, że w tygodniu syn będzie miał dwa razy religię, a tylko raz język angielski. To farsa. Nie powinno tak być" – mówiła.
