
Szok i oburzenie – to reakcje po wystąpieniu na konferencji naukowej, podczas którego znany z wybudzania chorych ze śpiączki prof. Jan Talar rzucił mocne oskarżenia pod adresem środowiska lekarskiego. Stwierdził, że coś takiego jak śmierć pnia mózgu nie istniej i lekarze pobierają organy od żywych pacjentów.
Z reguły nudna konferencja anestezjologów wstrząsnęła całym środowiskiem lekarskim w Polsce. Według niektórych lekarzy jeden z prelegentów, prof. Jan Talar, lekarz z wielkimi sukcesami w wybudzaniu chorych ze śpiączki, oskarżył kolegów po fachu o zabijanie. Jak relacjonują "Fakty" TVN lekarz stwierdził, że nie istnieje coś takiego jak śmierć pnia mózgu, a to jej stwierdzenie staje się podstawą do pobrania narządów od chorego.
Lekarze zarzucają mu, że tak ostra wypowiedź może zaszkodzić całej polskiej transplantologii, która dopiero wychodzi z dołka po zapaści po aferze z doktorem Mirosławem G. Poza tym przypominają, że istnieje szereg procedur, które mają dać pewność, że organy nie zostaną pobrane od żyjącej osoby.
Z powodu błędów lekarzy co roku umiera 23 tys. osób. Pacjenci się skarżą, ale winnych nie ma. Na 811 skarg, które w ubiegłym roku wpłynęły do Naczelnej Izby Lekarskiej, nie zapadła ani jedna decyzja o pozbawieniu prawa do wykonywania zawodu!
czytaj także:
Źródło: "Fakty" TVN
