Mason Zbigniew Maleszewski: Na naszą organizację jest nagonka [wywiad]

Zbigniew Maleszewski jest masonem.
Zbigniew Maleszewski jest masonem. Fot. Zofia Rojek / naTemat
Masoneria to jedno z najbardziej enigmatycznych i jednocześnie najstarszych stowarzyszeń. Przez wieki wolnomularstwo owiano nieprawdopodobną wręcz ilością legend i pogłosek, które dotyczą zarówno działalności masonerii, jak i samego kształtu rytuału. Okazuje się, że nie jest ona taka straszna i poważna, jak się powszechnie uważa, a niektórzy mogą nawet być nieco rozczarowani jej aktualnym kształtem. O polskiej loży, jej charakterze i założeniach rozmawiamy ze Zbigniewem Maleszewskim, masonem, który jest także wybitnym polskim rzeźbiarzem, intelektualnym inspiratorem Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku.

Jak zostałeś masonem?

W 1959 roku jakimś cudem dostałem paszport, wizę i pojechałem do znajomego we Francji. Będąc w Paryżu poznałem studenta wydziału Architektury z Gdańska, Henryka Wierniewskiego. Po trzech miesiącach pracy wróciłem do Warszawy, ale zaprzyjaźniłem się z Henrykiem i dwa lata później ponownie pojechałem do Paryża.

On skończył już Academie des Beaux Arts w Paryżu. Tam nawiązał różne kontakty i okazało się, że był masonem. To on wiele lat później wciągnął do masonerii. Jestem masonem już 11 lat, obecnie pełnię funkcję mistrza. To bardzo dobre stowarzyszenie, które ma piękne ideały.

To znaczy?

Pracujemy dla postępu ludzkości, pracujemy też nad sobą samym – pomagamy sobie nawzajem, a tam, gdzie możemy pomóc na zewnątrz bardzo chętnie to czynimy. Ja się nie kryję z tym, że jestem masonem – oczywiście to nie jest zakazane, ale nie wszyscy się do tego przyznają.

Dlaczego?

Na naszą organizację jest nagonka, szczególnie mocno zwalcza nas Kościół. Stworzyli taką przykrą historię, że niby my robimy to w ich stronę. Nic podobnego! Często bywa tak, że organizacje się ze sobą ścierają. Chodzi o walkę dusz. A my chcemy być z Kościołem za pan brat! Do naszego stowarzyszenia mogą należeć przedstawiciele wszystkich religii, jesteśmy tolerancyjni.

Pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z masonerią?

Jak pracowałem w biurze projektów w Paryżu, moim kreślarzem był student Akademii Sztuk Pięknych, mason szóstego pokolenia. Ci zza żelaznej kurtyny musieli co trzy miesiące przedłużać swój pobyt w Paryżu. Powiedziałem raz temu chłopakowi, że jutro nie przychodzę, bo muszę iść do prefektury policji. On spytał, czy mam z tym jakiś problem. Odpowiedziałem, że nie, tylko cały dzień na to zmarnuję. Spytał, czy chcę, żeby mi pomógł. Zgodziłem się, ale popatrzyłem na niego z niedowierzaniem, przecież był na trzecim roku architektury! Wtedy mi powiedział, że prefekt policji Paryża jest jego podwładnym w loży. Śmiałem się z tego, ale wszystko jest możliwe.

Następnego dnia poszliśmy tam o 9 rano, wiedzieli o nas zawczasu. Wchodzimy na piętro: wielki korytarz, pusto, gdzieś tam daleko są drzwi, a w drzwiach stoi mężczyzna. Podchodzimy do niego, oni tam jakieś znaki sobie porobili. Już dzisiaj wiem, że są to symboliczne sposoby porozumiewania się wolnomularzy. Prefekt zaprosił nas do gabinetu i spytał się, czego sobie życzę. Wyjaśniłem o co chodzi, a on spytał, czy nie chcę zostać dłużej, może rok, może dwa. Nie chciałem, ale i tak postawił mi od razu pieczątkę, bez czekania.

Kim są członkowie loży masońskiej?

Mason to ten, kto jest i czuje się człowiekiem wolnym i dobrych obyczajów. Ja należę do stowarzyszenia Le Droit Humain, czyli “Prawo człowieka”. Ma ono mieszany charakter, mogą należeć do niego zarówno kobiety, jak i mężczyźni – wszyscy jesteśmy siostrami i braćmi. Są również loże masońskie tylko męskie i tylko żeńskie, to wszystko kwestia tego, na czym komu zależy. Broń boże u nas nie prowadzi się agitacji, ale jeżeli ktoś się do mnie zwróci, z prośbą żebym pomógł w dostaniu się do stowarzyszenia, chętnie służę. To jest skomplikowane, ale jeżeli ktoś rzeczywiście wierzy, że to stowarzyszenie ma sens, to dlaczego nie?

Czym się zajmujecie?

U nas jest taki zwyczaj, że dzielimy się naszymi doświadczeniami życiowymi. Każdy stara się braciom i siostrom opowiedzieć o tym, co zrobił w życiu i na czym się zna. Ja się znam na architekturze i na rzeźbie, więc wygłaszam tak zwane deski – to są odczyty na wybrany temat – właśnie o architekturze.

Jakie są związki masonerii z architekturą?

Fundamentalne, mają ogromny związek z powstaniem masonerii, ale na to nie ma niezbitych dowodów. To kwestia legendy. Jedni twierdzą, że pierwsi masoni to byli krzyżowcy, inni że budowniczowie katedr francuskich, a jeszcze inni, że masonami byli budowniczowie piramid egipskich. W każdym razie masoneria, ta klasyczna, to są ci, którzy budowali w kamieniu. Imhotep to pierwszy architekt egipski – 5 tys. lat temu zbudował piramidę z kamienia. I są takie próby ustanowienia Imhotepa symbolem pierwszego wolnomularza.

Przy budowie kamiennych katedr francuskich powstawały strzechy – same katedry były budowane przez lata, a pracownicy budowy byli zorganizowani hierarchicznie. Wolnomularstwo jest zorganizowane na podobieństwo tej właśnie struktury cechowej. Mason to jest ten, który buduje, "wielki budowniczy". Naszym symbolem jest wielki Architekt Wszechświata, wielka idea, która towarzyszy nam w czasie naszych prac masońskich. To nie musi być Bóg, ale może.

Mówiłeś, że dla masona ważna jest świadomość, że człowiek jest wolny. Co to w tym kontekście znaczy?

Ja rozważałem to filozoficznie. Bo to są dwa przeciwieństwa: człowiek wolny nie może być dobrych obyczajów, jeżeli ma podły charakter i złe zamiary. Trzeba pamiętać, że dobre obyczaje to jest kwestia umowna. Człowiek wolny to jest ten, który robi co chce, ale nie robi jednocześnie krzywdy innym.

Dla mnie człowiekiem wolnym jest ten, który potrafi uporządkować swoje życie w tym społeczeństwie, w którym żyje. To ten, który potrafi się podporządkować regułom. I potrafi się zmobilizować na zasadzie, że nie będzie przekraczał tych zasad, a jednocześnie będzie się czuł wolnym. Będzie uważał, że to co robi, jak postępuje, zgodne jest z jego wolą, z jego potrzebą, charakterem z tym, czego oczekuje od życia. Na tym to chyba polega.

Jestem człowiekiem wolnym, ale ja nie jestem uzależniony od szefa - jestem na emeryturce, nie włażę w paradę nikomu, żyję sobie z moimi kotami i lubię, jak odwiedzają mnie przyjaciele. Robię to, na co mam ochotę - latem przy kamieniu, zimą - przy komputerze, nie wadzę nikomu, a przede wszystkim – nie mam potrzeby żeby robić komuś psotę. Jestem wolny – na pewno od jakichkolwiek złych zamiarów.

Dużo jest lóż masońskich?

Organizacja masonerii polega na tym, że są różne stowarzyszenia, o różnych zainteresowaniach, rozrzucone po całym świecie. Tak jak mówiłem są męskie, żeńskie i mieszane. W 1717 roku cztery organizacje quasi-masońskie zebrały się w Londynie i tam ustaliły program już nie dla wolnomularstwa operatywnego, które buduje, ale dla takiej organizacji, która przejęła zasady, kontynuując je w postaci masonerii spekulatywnej.

Czym jest masoneria spekulatywna?

Masoneria spekulatywna (filozoficzna) - masoneria nowożytna, która oderwała się od swych historycznych początków, czyli bractw (cechów) budowniczych katedr. Jest to masoneria w dzisiejszy rozumieniu tego słowa, rozwijająca się od Oświecenia i uprawiająca sztukę królewską CZYTAJ WIĘCEJ

za Wolnomularstwo.pl

Od tego czasu mason to nie musi już być kamieniarz, może to być urzędnik, król czy nawet kapłan. Od 1717 roku stworzono konstytucję wolnomularską rytu szkockiego - powstały regulaminy i loże. To wszystko się działo w Anglii, od początku XVIII wieku prawie wszyscy prezydenci byli masonami, a w Anglii prawie wszyscy królowie. Także masoneria była bardzo popularna i rozprzestrzeniła się na cały świat.

Czym się zajmuje loża w Polsce?

Zajmujemy się działalnością filantropijną – jakiś czas temu zorganizowaliśmy aukcję dzieł sztuki, z której sfinansowaliśmy budowę domu dziecka w Świdnicy, ponadto kultywujemy nasze tradycje i rozwijamy zainteresowania. A przede wszystkim pomagamy sobie nawzajem, a jeżeli mamy taką potrzebę i środki pomagamy też innym. Nie traktujemy tego jako obowiązek, ale naszą wewnętrzną potrzebę.

Jaka jest struktura loży?

Mamy Federację – to jest stowarzyszenie lóż w tej samej obediencji i w danym kraju. Federacja jest tym organem, który kieruje lożami. A obediencja – to rodzaj, my należymy do Le Dront Humain na Wschodzie Paryża, tam jest nasza centrala: mamy w Polsce wielkiego komandora ustanowionego we Francji. To kobieta – jest Polką, o 33 stopniu wtajemniczenia.

Ja jestem mistrzem w tzw. Loży Niebieskiej. A potem są, powiedzmy oględnie, te dalsze wtajemniczenia. Można awansować, co dwa lata, co trzy – różnie. Uczeń awansuje co roku do stopnia mistrza, potem czeladnik – kolejny rok, potem trzeba parę lat zaczekać żeby się dostać do wyższej, tzw. Loży Doskonałości i tak dalej.

Masonem jest się na zawsze?

Można się też w każdej chwili wypisać: to nie jest tak, że jak się ktoś zapisze, to już na całe życie. Nie, składam dymisję i już mnie nie ma. Chodzi o to żeby być w porządku względem stowarzyszenia. Możemy też usunąć kogoś z naszego środowiska, jeżeli nie wykazał się być godnym naszych zasad wolnomularza.

Dlaczego masoneria jest owiana taką tajemnicą?

Jest taka zasada – nie powinniśmy odkrywać naszych tajemnic, trzeba złożyć przysięgę że nie będzie się zdradzało rytuału. Można o tym co prawda przeczytać w książkach, bo wszystko jest opisane, ale ja tobie tego jako mason nie mogę powiedzieć. Chodzi o to, żebyś ty mogła doświadczyć tego sama, gdybyś zechciała kiedyś zostać masonką.

Czyli chodzi o budowanie sekretu?

Tak, sekretu rytuału. Powiedzmy, jakbyś mnie spytała na czym polega rytuał inicjacji, czyli procesu wtajemniczenia profana, nie mógłbym ci o tym opowiedzieć. Potem nie mogłabyś doświadczyć tego sama.

Na czym polega to osławione pomaganie sobie?

To nie znaczy wcale, że idę do masonerii, żeby mi pomogli. To my chcemy komuś pomóc, a w życiu zdarza się różnie. Pomagamy – materialnie i duchowo jak ktoś choruje, znajduje się w szpitalu. Nikt nas nie finansuje – mamy rytualny obowiązek pokrywania kosztów funkcjonowania stowarzyszenia.

Jak się przyjmuje profana do loży, to się go bardzo dokładnie bada, kim on jest. Żeby nam nie zrobił figla i niespodzianki, żeby się nie okazało, że jest kryminalistą, dlatego też oczekujemy od profana zaświadczenia o niekaralności. Przeprowadzamy ankiety – oprócz rozmowy z czcigodnym. Bada się zainteresowania polityczne, religijne, społeczne, stosunek do wielu spraw. Chcemy mieć prawych ludzi w naszym środowisku, bo to jest bardzo poważna sprawa.

Na czym jeszcze polega wasza działalność?

Na rytualnym spotkaniu – jego układ jest przestrzegany bardzo rygorystycznie, bardziej niż w Kościele. I to jest piękne. Potem jest taka nieco swobodniejsza rytualnie kolacja, tzw. agapa. Nasza agapa jest bardzo łagodna. Finał jest taki, że wszyscy pijemy, jesteśmy swobodni, co więcej, uczniowie mogą zabierać głos, w przeciwieństwie do tej rytualnej, pierwszej części. Każdy wolnomularz po kolei urządza taka agapę – przyrządza kolację, zazwyczaj raz na pół roku. Kiedy na niego przyjdzie kolej, robi albo zakupy, albo przygotowuje posiłki – coś na gorąco, albo coś na zimno,

Interesuje mnie rytualna strona loży.

Mogę ci powiedzieć jedno: na spotkania wysyłane są zaproszenia do członków loży, wysyła je czcigodny, teraz zazwyczaj mailem. Na zaproszeniu jest podany dokładny program spotkania, razem z tematem deski. Reszta musi pozostać tajemnicą.

Po co być masonem?

Masoni są najnormalniejszymi w świecie ludźmi. Różnią się tym, że nakładają na siebie moralne obowiązki: Jestem człowiekiem wolnym i dobrych obyczajów, ale chcę być w porządku i dawać dobry przykład otoczeniu. Zawsze pomagamy, komu tylko możemy.

Myślę, że masoneria ma wpływ na wychowanie człowieka, inaczej bym nie siedział tam tak głęboko. A ponieważ mam dobre intencje, zostałem dobrze wychowany i wiele dostałem od losu, dlatego chcę to przekazać innym. Ale mogę powiedzieć również, że wiele skorzystałem z uczestnictwa w pracach loży, naprawdę. Zauważyła to nawet moja nieżyjąca już siostra Halina – "Ale ty się zmieniłeś, może przez masonerię?" – tak mi mówiła.

Zbigniew Maleszewski jest również byłym żołnierzem AK, uczestnikiem Powstania Wileńskiego, obecnie odznaczonym Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Napisał ponad siedem książek, między innymi o Khajuraho, masonerii i Tajlandii. Książki cały czas czekają na wydawcę, tak samo jak pamiętnik, Maleszewskiego – "Dziennik umierającego rzeźbiarza" ma już trzy tomy.

Trwa ładowanie komentarzy...