NIE PRZEGAP Wywiad Tomasza Lisa z Donaldem Tuskiem dziś o 21.50 na TVP2 w programie "Tomasz Lis na żywo"

Jak się bronić przed karami finansowymi za oglądanie porno?

Jak nie płacić kary za oglądanie filmów na RedTube?
Jak nie płacić kary za oglądanie filmów na RedTube? Fot. RedTube.com
Zagraniczna kancelaria wysłała wezwania do zapłaty do użytkowników RedTube, którzy oglądali "produkcje chronione prawem autorskim". Czy Polacy mogą zabezpieczyć się przed podobną opłatą? I czy w ogóle mogą dostać taki sam list?

Niemiecka kancelaria Urmann + Collegen, która reprezentuje producentów filmów porno, rozesłała pisma do wielu użytkowników RedTube'a, by zapłacili kary. Prawnicy firmy wyjaśniają, że serwis porno nie posiada praw autorskich do zamieszczonych tam filmów, a internauci oglądając je łamali prawo.

– Granice nie mają znaczenia, jeżeli chodzi o prawa autorskie, dlatego podobne pisma mogły się znaleźć w skrzynkach polskich internautów - tłumaczy w "Gazecie Wyborczej" dr Dominik Lubasz z łódzkiej kancelarii Lubasz i wspólnicy. Niemieccy prawnicy mogą więc żądać zapłaty również od polskich widzów RedTube'a.

Rozmówca "Wyborczej" poddaje jednak w wątpliwość zasadność tego typu żądań. – Ani polskie, ani żadne inne prawo autorskie na świecie nie definiuje oglądania filmów (niezależnie od ich treści) za pośrednictwem streamingu jako wykroczenia (co innego ściąganie na dysk) – wyjaśnia Lubasz. – Osoba korzystająca z tej technologii jest tylko biernym odbiorcą, często nie wie i nie musi wiedzieć, czy nadawca ma prawa autorskie do danego filmu – dodaje w rozmowie z "Wyborczą".

W przypadku otrzymania pisma wzywającego do zapłaty za oglądanie filmów na RedTube Lubasz radzi początkowo dowiedzieć się, w jaki sposób zagraniczna kancelaria pozyskała dane osobowe użytkownika. Najłatwiej zwrócić się do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Jeżeli okaże się, że "wyciek" danych był legalny, należy zatrudnić kancelarię, która będzie dowodzić, że oglądanie streamingu nie jest wykroczeniem, a wysokość "kary" jest absurdalnie wysoka – wyjaśnia "Gazeta Wyborcza".


Żródło: Gazeta Wyborcza
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
InternetPrawo
Skomentuj