Czym jest wir polarny?
Czym jest wir polarny? Fot. Wikimedia Commons

Mimo kalendarzowej zimy, w Polsce wciąż panuje wręcz wiosenna pogoda. Słupki rtęci nie spadają poniżej zera, a po śniegu ani śladu. W czasie gdy w naszym kraju zima przebiega najłagodniej od wielu lat, Amerykę Północną nawiedziły surowe mrozy. Wszystko za sprawą wiru polarnego. Co to za zjawisko?

REKLAMA
Stany Zjednoczone nadal zamarzają. Amerykańska stacja CNN poinformowała, że na początku tygodnia w Chicago, w Memphis w stanie Tennessee, czy w mieście Albany w stanie Nowy Jork, było zimniej niż w Anchorage na Alasce. Ponad połowa mieszkańców USA nadal odczuwa skutki arktycznych mrozów.
USA w okowach zimy
Odwołano już tysiące lotów (około 5 tysięcy połączeń), na wielu trasach nie jeżdżą pociągi i autobusy, zamykane są szkoły i urzędy. Według szacunków, rekordowe mrozy dotknęły już połowę populacji Stanów Zjednoczonych. W północnych stanach USA temperatura dochodziła do minus 30 stopni. Z powodu wiatru, którego prędkość przekraczała 100 km/h, temperatura odczuwalna wynosiła tam około minus 50 stopni. W Camerton w Montanie były minus 53 stopnie. Pozamykano szkoły, w innych lekcje rozpoczęły się z opóźnieniem. Władze kilku stanów wprowadziły stan alarmowy.
logo
Zamarznięty wodospad Niagara. Fot. Zrzut ekranu z Twittera
– Jest o wiele zimniej niż zwykle o tej porze, a przy bardzo mroźnym, silnym wietrze temperatury odczuwalne są niespotykanie niskie i bardzo niebezpieczne – twierdzą synoptycy. – 60 stopni Celsjusza na minusie oraz silny wiatr - na takie warunki pogodowe szykują się mieszkańcy Stanów Zjednoczonych. Takich mrozów nie widzieli nawet najstarsi Amerykanie – podał serwis news.sky.com
Atak zimy poważnie dał się we znaki także mieszkańcom stanu Indiana. Z powodu ogromnego oblodzenia, zamknięto odcinki międzystanowych autostrad. Gubernator stanu, Mike Pence, ogłosił stan alarmowy. Awaria energetyczna dotknęła ponad 40tys. odbiorców, podobna sytuacja miała miejsce w stanie Illinois i Missouri, gdzie od prądu odciętych zostało aż 16 tys. mieszkańców. W związku z najniższymi od 1994 roku temperaturami, stan alarmowy wprowadził także tamtejszy gubernator.
Wszystko przez wir polarny
Fala zimna odczuwalna jest także na zazwyczaj ciepłym Południu USA. W Georgii temperatura spadła w poniedziałek do minus 6 stopni Celsjusza. W Atlancie zaś było zimniej niż w Moskwie. Czym zatem spowodowane są te rekordowo niskie temperatury? Jak się okazuje, sprawcą całego zamieszania jest przechodzący przez Stany Zjednoczone wir polarny (ang. polar virtex).
logo
Wir polarny. Fot. Wikimedia Commons
Jak tłumaczą specjaliści, wir polarny to nic innego jak zjawisko atmosferyczne, znajdujące się zazwyczaj w środkowych i wysokich partiach troposfery oraz w stratosferze. Ten rozległy obszar niskiego ciśnienia, który w ciągu całego roku pojawia się nad biegunami, swoim zasięgiem zazwyczaj obejmuje około 1-2 tys. km. Temperatura w samym wirze osiągać może nawet do -85 stopni Celsjusza.
Wir polarny w okresie zimowym zazwyczaj znajduje się na Arktyce. Powoduje, że zimne powietrze krąży wewnątrz obszaru polarnego. Jak się jednak okazuje, czasem może dojść do jego załamania lub rozdzielenia na kilka części. Właśnie wtedy mroźne powietrze dociera na południe. W efekcie w USA nastąpił gwałtowny spadek temperatury - w poniedziałek 6 stycznia odnotowano aż 77-stopniowa różnicę w temperaturze między Północną Dakotą a Florydą. Warunki pogodowe, które przyniósł wir polarny są na tyle poważne, że w ogrodzie zoologicznym Lincoln Park w Chicago do pomieszczeń sprowadzono nawet niedźwiedzie polarne.
Końca nie widać?
Synoptycy uspokajają. Według prognoz, pod koniec tygodnia wir polarny z powrotem przesunie się na północ i uwolni Stany Zjednoczone z arktycznego uścisku. Jak powiedział nam Bogdan Chojnicki, meteorolog z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, zjawisko to ma charakter dynamiczny, a zatem sytuacja powinna już wkrótce ulec znaczącej poprawie. – Masa ciężkiego powietrza, unosząca się nad Ameryką Północną, której topografię porównać można do płaskiego stołu, nie spotkała na swojej drodze żadnego oporu jak na przykład góry, które by mogły ją zatrzymać. Mimo wszystko zjawisko to jest bardzo dynamiczne, więc uważam, że zniknie równie szybko jak się pojawiło – powiedział ekspert. Tak czy siak, skutki mrozów odczuło już prawie 180 mln. osób, a liczba poszkodowanych nadal rośnie. W wyniku zatrważająco niskich temperatur, zmarło już co najmniej kilkanaście osób. Na amerykańskich portalach społecznościowych w ciągu kilku ostatnich dni popularne stało się hasło "Chi-beria", sugerujące że warunki pogodowe w Chicago można porównać do tych panujących na Syberii.
Tego samego nie można powiedzieć o Polsce. U nas, spoglądając przez okno, na usta ciśnie się zaledwie "ładną mamy wiosnę tej zimy".