Nowy prowincjał dominikanów krytykowany za wywiad dla "Gazety Wyborczej"
Nowy prowincjał dominikanów krytykowany za wywiad dla "Gazety Wyborczej" Fot. Jakub Ociepa / AG

"Jestem przeciw religii w szkole", "gdyby ktoś mi zagwarantował, że poprzestaniemy na legalizacji związków partnerskich, to byłbym za", "teza, że za wszelkie zło odpowiada ideologia gender, wydaje mi się fałszywa" – m.in. takie komentarze znalazły się w ostatnim wywiadzie nowego prowincjała dominikanów ojca Pawła Kozackiego dla "Gazety Wyborczej". Kościelni konserwatyści zareagowali błyskawicznie - oskarżają zakonnika, że "w sposób szokujący" naruszył naukę katolicką i biją na alarm, że zrodził się "nowy, lepszy Lemański".

REKLAMA
Ojciec Kozacki ledwie kilka tygodni temu został prowincjałem zakonu dominikanów, a już zdążył się narazić sporej części środowiska kościelnego. Wszystko przez słowa na temat gender, religii w szkole, adopcji dzieci przez pary homoseksualne i związków partnerskich, jakie padły w jego wywiadzie dla środowej "Wyborczej".
Nieprawomyślny
Co takiego powiedział zakonnik? List biskupów na temat gender skrytykował np. za "zbyt agresywną tonację". "Mogę namawiać kogoś, by żył w czystości przedmałżeńskiej, nie wchodził w związek homoseksualny, ale trudno mi go potępić" – stwierdził także. Pytany, czy wyobraża sobie, by kobieta żyjąca w homoseksualnym związku mogła adoptować biologiczne dziecko zmarłej partnerki, zaznaczył z kolei: "W konkretnej sytuacji dobre dla dzieci może być to, co wykracza poza zasady. W tym wypadku adopcja byłaby lepsza niż dom dziecka".
Ojciec Kozacki o zw. partnerskich

Gdyby ktoś mi zagwarantował, że poprzestaniemy na legalizacji związków partnerskich, to byłbym za. Przecież nie mogę być przeciw temu, by te osoby odwiedzały się w szpitalu czy dziedziczyły swój majątek. Nie wierzę jednak, że się w tym miejscu zatrzymamy.


Ojciec Kozacki o religii w szkołach

Ja jestem np. przeciwnikiem religii w szkole. Kościół włożył olbrzymi wysiłek w projekt, który przyniósł nieproporcjonalnie małe owoce. Ktoś powie: ale przecież Janowi Pawłowi II na tym zależało. Zależało, ale okazuje się, że notujemy więcej strat niż zysków. Jak się popatrzy na pokolenia ludzi, którzy mieli w szkole religię od przedszkola do matury, to ich średnia wiedzy katechetycznej jest coraz gorsza.


"Szok" i "wstrząs"
Takimi słowami można by określić reakcję, z jaką spotkały się powyższe komentarze ojca Kozackiego. Choć prowincjał dominikanów bardzo wyraźnie podkreślił na przykład, że sam obawia się "radykałów likwidujących różnice między kobietami i mężczyznami" i ma "100-proc. przekonanie", co do nauki Kościoła w sprawie związków homoseksualnych, konserwatyści pominęli to i uznali wywiad za skandal.
"Jest ważnym dzwonkiem alarmowym, który pokazuje, że prowincjał dominikanów niewiele już sobie robi z doktryny katolickiej, jeśli tylko może przypodobać się Gazecie Wyborczej" – napisała Fronda.pl, wyłuszczając w artykule, że o. Kozacki jest "przeciwko biskupom i religii w szkole, ale za związkami partnerskimi i adopcją dzieci przez homoseksualistów".
W te same tony uderzył ksiądz profesor Paweł Bortkiewicz z Centrum Etyki UAM w Poznaniu. "Nie ukrywam, że jestem zszokowany. (...) W żaden sposób nie mogę zaakceptować poglądów, które w tej chwili zostały wyrażone przez nowego prowincjała dominikanów, bo stanowią one ewidentne naruszenie nauki katolickiej. Nie waham się użyć tak mocnych słów. Jestem wstrząśnięty tym, co czytam. O. Kozacki ma za sobą przecież bardzo piękną i zacną przeszłość..." – skomentował w rozmowie z "poświęconym portalem".
Jak mówi w rozmowie z naTemat Tomasz Terlikowski, nawet większą "winą" ojca jest to, że nie tyle narusza naukę Kościoła, ale ją "rozmywa". – To jest bardzo niebezpieczne. Nie jest prawdziwą teza, że biskupi uznali ideologię gender za najważniejsze i główne zagrożenie. Takiego stwierdzenie w ich liście nie ma. Poza tym ojciec Kozacki wypowiada się o gender w sposób, który dowodzi, że ma o temacie niewielkie pojęcie. I rozmywa jasną doktrynę. Podobnie jest w wielu innych miejscach tej rozmowy – przekonuje.
– Ewidentnym naruszeniem nauki kościelnej jest komentarz o związkach partnerskich. Wprawdzie pada jasne stwierdzenie, że ojciec nie jest skłonny utożsamiać ich z małżeństwem, ale dodaje, że gdyby homoseksualistom wystarczyły związki partnerskie, wówczas byłby skłonny przyznać im takie prawo. Kongregacja Nauki Wiary bardzo wyraźnie określiła, że katolik nie może wspierać żadnych prób wprowadzenia związków osób tej samej płci do prawa. To jest oczywista niezgodność z nauką – dodaje.
"Nie można walić normą moralną"
Sam o. Kozacki w wywiadzie przyznał, że spodziewa się, iż niektórzy z braci dominikanów będą mieli żal za kontakt z "Wyborczą". Nie mógł jednak przewidzieć, że tak szybko katolicka prawica zacznie go porównywać do księdza Wojciecha Lemańskiego. "'Gazeta Wyborcza' odnalazła kandydata na stanowisko zwolnione przez księdza Lemańskiego?" – pyta portal "Polonia Christiana".
Dla innego dominikanina, ojca Pawła Gużyńskiego, taka reakcja jest niezrozumiała. – Jako klucza użyłbym słowa "hipotermia", czyli pewien określony stal wychłodzenia organizmu. Zalecałbym tym chłopcom z prawicy poddanie się jej, bo chyba przegrzały im się obwody. Racjonalne myślenie zanika zupełnie – mówi ostro w komentarzu dla naTemat.
Jak twierdzi zakonnik, oburzenie jest dowodem na to, że kościelni konserwatyści wolą moralizować, a "umywają rączki" od kwestii, jak ludzi przeprowadzić z obecnej sytuacji do stanu oczekiwanego przez Kościół. – Paweł wyraźnie rozgraniczył te sfery. Powiedział: nauka Kościoła jest taka i taka i ja ją podzielam, ale prawdziwym problemem jest to, jak wychowywać ludzi, jak być z nimi i krok po kroku iść w kierunku tego, co jest odkrytą przez Kościół prawdą w danej kwestii. Mówiąc wprost: nie można na pierwszym spotkaniu walić w człowieka najwyższą normą moralną, nie dając mu jednocześnie żadnych możliwości i pomysłów – zaznacza.
– Trzeba po prostu przyjąć człowieka takim, jakim jest, z jego dylematami. Weźmy taką sytuację: człowiek ma ogromne pragnienie posiadania dziecka, a jednocześnie z różnych powodów nie może go mieć. Jako jedno z rozwiązań jawi się in vitro i ludzie z tego korzystają. W którym miejscu Ewangelia mówi, że dziecko z in vitro trzeba potępiać? – pyta.
Jak Franciszek
Wygląda więc na to, że dyskusja o pierwszym medialnym występie prowincjała dominikanów znów rozbija się o dylemat, co powinno być na pierwszym miejscu: doktryna czy człowiek. Umowni "liberałowie" przygarną ojca Kozackiego do siebie, a prawa strona weźmie go pod lupę i będzie wytykać wszelkie "odstępstwa". Według o. Gużyńskiego to wcale nie tak źle...
– Bardzo dobrą rzeczą jest to, że Paweł od początku otwarcie mówi o swoich poglądach, nie udaje, nie uprawia kurtuazji. Wiadomo, że to było świadome wystawienie się na krytykę, ale sytuacja jest w jakimś stopniu analogiczna do tej papieża Franciszka. Jego wypowiedziami też część konserwatystów jest zszokowana i wstrząśnięta. Niektórzy księża dostają biegunki na wieść o tym, że papież ochrzcił nieślubne dziecko. Tak jak tam, tak i tu nie ma żadnego sporu dogmatycznego, ale jest spór co do wizji duchowieństwa!  – przekonuje rozmówca naTemat.