Jimi Fritze słyszał, jak lekarze rozmawiają o tym, co stanie się z jego organami po śmierci.
Jimi Fritze słyszał, jak lekarze rozmawiają o tym, co stanie się z jego organami po śmierci. Fot. Screen z ABC

Ostrożności i chwili pomyślenia zabrakło lekarzom, którzy przy łóżku chorego rozmawiali o tym, co stanie się z jego organami po śmierci. Doświadczył tego Jimi Fritze, który z ciężkim udarem mózgu trafił do szpitala Goeteborgu. Przeżył i teraz skarży szpital.

REKLAMA
Lekarze przed podaniem pacjentowi narkozy zaczęli głośno dywagować, co stanie się z jego organami, kiedy ten umrze. Jimi Fritze trafił do szpitala w Goeteborgu z poważnym udarem mózgu. Jego stan zdrowia był bardzo poważny, a lekarze nie dawali mu szans na przeżycie. Być może dlatego będąc jeszcze w sali, w której leżał sparaliżowany mężczyzna, rozmawiali o jego organach.
Ale Jimi Fritze był świadomy i słyszał, co mówią lekarze. Przez paraliż nie miał jednak możliwości zareagować. Łatwo sobie wyobrazić jego przerażenia, kiedy po tej rozmowie podano mu narkozę i uśpiono. Okazało się, że wbrew przewidywaniom lekarzy pacjent przeżył.
Teraz walczy o odzyskanie sprawności – pracuje nad mową i sprawnością ruchową, chociaż nie może chodzić. Postanowił też zaskarżyć personel szpitala. Jego władze zapewniają, że zrobią wszystko, by wyjaśnić incydent. A lekarze może potraktują to jako lekcję i będą bardziej ostrożni rozmawiając na tak poważne tematy.

Źródło: ABC