Grupa naTemat

Korwin-Mikke popłynął. Oskarża ważnego polityka PO o gwałt na kelnerce, a po groźbie procesem to odwołał

Janusz Korwin-Mikke uderza poniżej pasa. Na Facebooku zarzucił szefowi śląskiej PO gwałt na kelnerce.
Janusz Korwin-Mikke uderza poniżej pasa. Na Facebooku zarzucił szefowi śląskiej PO gwałt na kelnerce. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Janusz Korwin-Mikke to jedyna lokomotywa wyborcza Nowej Prawicy. Lider dwoi się więc i troi, żeby o ugrupowaniu było głośno. Teraz na pewno będzie: Korwin-Mikke oskarżył szefa śląskiej PO Tomasza Tomczykiewicza o gwałt na kelnerce. Tomczykiewicz odpowiada: "to ohydne oszczerstwo" i zapowiada kroki prawne. Dał Korwin-Mikkemu 24 godziny na odwołanie pomówień, co lider KNP zrobił.

Kiedy politycy Platformy Obywatelskiej opowiadali tygodnikowi "Wprost" o swoich relacjach z Januszem Korwin-Mikke, zapewne nie spodziewali się aż takiej reakcji.


Europoseł Sławomir Nitras i szef śląskiej PO Tomasz Tomczykiewicz poplotkowali trochę o tym, że Korwin-Mikke "pił wino z gwinta w restauracji" oraz że nie zapłacił za siebie rachunku. Jak na takie dość lekkiej wagi zarzuty odpowiedziałby przeciętny polityk? Na pewno nie oskarżeniem o gwałt. A to się właśnie stało.

Janusz Korwin-Mikke

Co do tego picia z gwinta – nie przypominam sobie, ale z p.Tomczykiewiczem tylko raz byłem w restauracji, w Pszczynie – a skończyło się to przykrym incydentem, bo p.Tomczykiewicz zgwałcił kelnerkę, co policja z trudem zatuszowała. CZYTAJ WIĘCEJ


Lider Nowej Prawicy nie oszczędził też Sławomira Nitrasa.

Janusz Korwin-Mikke

Co do niezapłacenia rachunku w Szczecinie: istotnie wyszedlem zniesmaczony, bo p.Nitras był tak zajęty tym, co robił z pewnym rudym kelnerem, że tylko machał ręką, bym sobie poszedł... CZYTAJ WIĘCEJ


Europoseł na dotyczące jego rewelacje reaguje śmiechem. – To jest jakaś masakra – mówi w końcu. – Jak on w ogóle jest w stanie takie rzeczy wymyślać?

Tomczykiewicz: "To ohydne oszczerstwo"

Mniej do śmiechu będzie pewnie Tomaszowi Tomczykiewiczowi, któremu Korwin-Mikke wprost zarzuca ciężkie przestępstwo. Polityk PO postanowił nie zabierać głosu przed kamerami. Zrobił to za niego Donald Tusk, który zapowiedział "prawną reakcję" na rewelacje Korwin-Mikkego.

Tomczykiewicz skomentował sprawę jedynie na Twitterze, nazywając słowa lidera Nowej Prawicy "ohydnym oszczerstwem".


Kilka godzin później na oficjalnym profilu polityka na Facebooku pojawiło się nieco dłuższe oświadczenie. Wiceminister gospodarki dał Korwin-Mikkemu 24 godziny na odwołanie pomówień. – Jeśli bowiem Korwin-Mikke myśli, że jego pomówienie to zabawna sztuczka retoryczna, to informuję, że tak nie jest – stwierdził Tomasz Tomczykiewicz.

Ta groźba poskutkowała, bo Korwin-Mikke zaczął się tłumaczyć. – Sprawa jest w tej chwili absolutnie jasna. P.Tusk wezwał swoich piesków i powiedział: „Chłopaki! Byliście w UPRze, wymyślcie teraz na Korwin-Mikkego coś takiego, żeby nie mógł tego sprostować i Was oskarżyć, a co by Go opluskwiło” – tłumaczy na Facebooku. Przekonuje, że fakt, iż Sławomir Nitras odmówił komentarza dowodzi słuszności jego taktyki. – Natomiast p.Tomczykiewicz skompromitował się traktując to wszystko poważnie – dodaje.

– Oświadczam więc z całą powagą, że w twierdzeniu, że p.Tomczykiewicz zgwałcił kelnerkę, jest dokładnie tyle samo prawdy, co w Jego twierdzeniu, że pijam wino „z gwinta” – napisał Korwin-Mikke. Trudno uznać to za wyraźne odwołanie pomówienia, chociaż jeśli Tomasz Tomczykiewicz będzie chciał uciąć sprawę, uzna to za wystarczające.

Zdaniem Nitrasa jednak, jakkolwiek sprawa się nie zakończy, JKM nic nie zaszkodzi. – Mógłby nawet ogłosić, że był wtedy w restauracji z kosmitami i nic by się nie stało.



Współpraca Kamil Sikora
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj