NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

  • Deutsche Bank Invites: Suzanne Vega, Palladium, Warszawa
    Jej hit każdy rozpozna po pierwszej nutce. Żałuj, że nie znasz innych. Suzanne Vega nie jest gwiazdą jednego przeboju

    Jestem w stanie założyć się o taniec z Robertem Janowskim na planie „Jaka to melodia”, że fragment „Luki” potrafi zanucić co trzeci Polak i co druga Polka. I dotyczy to nawet tych, którzy urodzili się już po tym, jak Suzanne Vega zaczęła na każdym koncercie opowiadać historię spotkanego przed laty chłopca.

  • O tym, dlaczego warto pomagać, dyskutowano na debacie „Wszystkie twarze dobra” w ramach Miasteczka Myśli
    Pomagając innym, pomagamy sobie. Banał? A zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego tak jest?

    Szukając odpowiedzi na pytanie, czy Polacy lubią pomagać, wystarczy wsiąść do tramwaju lub autobusu w godzinach szczytu.

  • Izotoniki? Odżywki? Nie dziękuję. Ten ultra-maratończyk bije życiówki na domowej diecie

    Dariusz Nożyński ma na koncie kilka maratonów. Pytany o udział w niedawnym “ultra” biegu - Wings for Life - przyznaje, że nie przygotował się do niego za dobrze i skromnie zaznacza: - Dla osoby, która od jakiegoś czasu biega na dość wysokim poziomie, nie jest to ekstremalny wysiłek. Nie dowierzacie? Poczekajcie, aż usłyszycie, jakiej kilometrówki maratończyk nie uważa za ekstremalną. Zdziwienie będzie jeszcze większe, kiedy dowiecie się, ile Dariusz Nożyński trenuje i jak podchodzi do różnego rodzaju “wspomagaczy”

  • Atmosfera jak z prowansalskiej winnicy w centrum Warszawy. Czy pokochamy klubo-winiarnie?

    Komedie romantyczne dzielą się na dobre, złe i takie, których akcja dzieje się w Prowansji lub Toskanii. Te ostatnie właściwie mogłyby nie mieć fabuły - wystarczy dwójka wyrazistych bohaterów, najlepiej zadufany w sobie Anglik i pyskata Francuzka, którzy w okolicznościach romantycznej winnicy kilka razy spektakularnie się pokłócą i na koniec równie spektakularnie stwierdzą, że nie mogą bez siebie żyć. Po seansie i tak nikt nie pamięta o co chodziło, bo mniej więcej od połowy filmu każdy oblicza w głowie, ile kilometrów oraz złotówek dzieli go od ciepłego słońca, wygodnego leżaka i lampki wina. Warszawiacy mają szczęście - wystarczy, że odwiedzą Fort Vino.

  • W słowiańskiej duszy nie gra Ikea. Ten portal zrobi z ciebie rzemieślnika albo pokaże, gdzie go znaleźć

    Życie w zgodzie z naturą na wsi spokojnej, wsi wesołej to marzenie co drugiego mieszczucha. W praktyce rzucenie wszystkiego i wyjechanie w Bieszczady to nie tylko rekreacyjne wypasanie owiec i praktyczna nauka peklowania, ale ciężka praca, której, bądźmy szczerzy, nie wszyscy miejscy wygodniccy podołają. Okazuje się jednak, że powrót do korzeni można równie dobrze zafundować sobie nie ruszając się z miejskiej dżungli - wystarczy trochę poszperać w internecie.

  • Grażyna Wolszczak, dr Ewa Woydyłło, Czesław Lang
    Są grubo po 50-tce i uważają, że kult młodości to nic złego. Pewnie dlatego, że są sprawniejsi od ciebie, 30-latku

    Zakładając, że jesteś przeciętnym czytelnikiem naszego portalu, lawirujesz gdzieś w dolnych rejestrach 30-stki. Poza momentami, kiedy nastoletni sąsiad zamiast „cześć” powie ci „dzień dobry”, a kolega z pracy przyzna się, że nie wie, do czego służy walkman – czujesz się młodo. Nie oznacza to, że nie zastanawiasz się, ile taki stan jeszcze potrwa. Jak długo można łudzić się, że przy kupnie wina ekspedientka poprosi cię o dowód? Gdzie jest granica młodości oraz – co ważniejsze – jak długo i jak daleko można ją przesuwać?

  • Nawet geniusz sam się nie wychowa - rodzice utalentowanych dzieci popełniają kilka podstawowych błędów

    Kim chciałbyś zostać, jak dorośniesz? Odpowiedź na to pytanie bywa problematyczna, zwłaszcza dla dzieci, którym tak samo zwinnie, co wbieganie po drabinkach na czas, idzie dodawanie ułamków albo recytowanie nazw wszystkich afrykańskich stolic. I o ile perspektywa odnalezienia się w konkretnej dziedzinie kilkulatkowi raczej nie spędza snu z powiek, to rodzicowi - już owszem. Problem w tym, że często chęć wychowania “małego geniusza” bierze górę nad wychowywaniem “małego człowieka”.

  • "Kobieca piłka nożna to ostatni bastion męskiego szowinizmu!" – piłkarki z Konina to mistrzynie Europy

    – Piłka nożna. Kobiet. Żartujesz sobie, prawda? – jęknął fotograf, kiedy dowiedział się, dlaczego deszczowe lutowe popołudnie ma spędzić w pociągu relacji Warszawa-Konin. – Rugbystki mogliśmy zrobić. To jest widowiskowe. Albo damski boks. Crossficiary – od biedy – gderał, kiedy mijaliśmy Kutno. – Karola, przecież tego nikt nie ogląda. Ja im dobrze życzę, ale wiesz, jak ludzie u nas do piłki kobiet podchodzą… – wzdychał, kiedy po paru godzinach staliśmy przed konińskim dworcem głównym. I co do zasady – miał rację. ‘Kobiecy futbol” to w Polsce bardzo kontrowersyjny związek wyrazowy. Pytanie dlaczego, jest zasadne, a odpowiedź – wcale nie taka oczywista.

  • Mocne kolory to element power dressingu.
    Marynarka Szydło to element większego trendu. Kilka słów o power dress i tym, jak nasza premier czerpie od feministek

    Pierwszy szyty na miarę garnitur to znak, że ci się udało. Sukces skrojony ze szlachetnej wełny. Wizytówka pozycji, profesjonalizmu i więcej niż wystarczającej liczby zer na koncie. A pierwsza szyta na miarę sukienka? Zdaniem niektórych: ślubna, i to jeśli masz szczęście, bo polskie wyobrażenie o kobiecym stroju biznesowym wciąż kreują sieciówki, a zindywidualizowanych, wzorców ubioru, niosących jasny przekaz na miarę “power pantsuit” Hillary Clinton, nie widać.

  • Zdjęcia rodem z "Władcy Pierścieni", emocje większe niż w finale “Breaking Bad”. Gatunek tego hitu? Film przyrodniczy

    Mało prawdopodobne, że przeskakując kolejne telewizyjne kanały, zatrzymacie się na akurat na jednym z odcinków “Planety Ziemia II”. Pomijając fakt, że posiadanie telewizora nie jest dzisiaj oczywistością, biegnąca po pustyni jaszczurka w starciu o waszą uwagę nie ma raczej szans z Walterem Whitem, który na podobnym pustkowiu gotuje metaamfetaminę. Wielka szkoda, bo w ten sposób możecie przegapić jedną z najbardziej spektakularnych produkcji ostatnich lat.