
Selfie, czyli wykonany własnoręcznie fotograficzny autoportret, staje się potężnym narzędziem autopromocyjnym, z którego chętnie korzysta nawet urzędujący prezydent Stanów Zjednoczonych. Niewykluczone więc, że Triana Lavey, pracownica pewnej agencji PR-owej z Los Angeles, znajdzie szerokie grono naśladowców. Co takiego zrobiła Lavey? Wydala 15 tys. dolarów na operacje plastyczne, aby... lepiej prezentować się na portalach społecznościowych
REKLAMA
Triana Lavey, która pracuje w uFluencer Group jako talent manager, nie była zadowolona z tego, jak jej twarz wyglądała na publikowanych w internecie zdjęciach. Kobieta korzystała oczywiście z aplikacji służących do szybkiego modyfikowania wykonanych fotografii, ale chciała czegoś więcej. Dlatego dwa lata temu udała się do chirurga plastycznego Richarda Ellenbogena, by ten poprawił jej niedoskonałą twarz.
Chirurg zmodyfikował m.in. wygląd jej szczęki oraz policzków, licząc sobie za wykonane zabiegi 15 tys. dolarów (Ellenbogen jest zaprzyjaźniony z rodziną Lavey, więc cena była promocyjna).
Po wykonaniu pierwszej operacji Lavey skorygowała jeszcze chirurgicznie nos, ponieważ jego wygląd dalej jej nie satysfakcjonował, i zaczęła regularnie stosować botoks. – Botoks jest dla mnie koniecznością. To jest trochę tak, jak z rachunkami, jedzeniem, paliwem i ubezpieczeniem zdrowotnym, po tym idzie botoks – powiedziała Lavey.
38-letnia kobieta przyznała, że decyzja o poddaniu się operacjom plastycznym była radykalnym krokiem, ale – jak podkreśliła – warto było ją podjąć. Według niej opublikowane na Facebooku czy Instagramie selfie jest bowiem bardzo ważną wizytówką zawodową.
źródło: ABC News
