
Ryga obawia się, że na Łotwie może dojść do powtórki scenariusza ukraińskiego. Przy granicach kraju widać coraz większą aktywność rosyjskich wojsk, a w kraju Rosja prowadzi sondaże, by wybadać nastroje wśród Łotyszy. Co czwarty z nich ma rosyjskie obywatelstwo.
REKLAMA
Łotewski minister obrony narodowej Rajmonds Vejonis uważa, że istnieje poważne ryzyko destabilizacji Rygi przez Moskwę. Przy granicach kraju notuje się coraz większą aktywność rosyjskich wojsk.
Jak do tej pory nie pojawiły się groźby użycia siły na Łotwie, gdzie co czwarty mieszkaniec ma rosyjskiej obywatelstwo. Władze uważają jednak, że w kraju może powtórzyć się scenariusz Ukrainy, w którym Rosja, zasłaniając się sloganami o wsparciu mniejszość narodowych, będzie dążyła do aneksji części kraju.
Zdaniem Vejonisa na zlecenie Rosji działają w regionie wyszkoleni prowokatorzy, starający się wytworzyć w społeczeństwie nastrój nostalgii za ZSRR. Minister uważa, że elementem rozgrywającego się na Łotwie scenariusza był wywiad, jakiego udzielił zagranicznej telewizji jeden z przedstawicieli rosyjskiej mniejszości na Łotwie Aleksandr Gaponienko.
Powiedział on, że rząd w Rydze ucisza rosyjskie protesty przy użyciu wojska. Pod płaszczykiem obrony mniejszości narodowych Moskwa, obawia się Vejonis, może zechcieć powtórzyć to, co wydarzyło się na Krymie.
Od pewnego czasu Rosja, jak informują władze w Rydze, prowadzi na Łotwie tajne sondaże, które mają pokazać nastroje w kraju wobec Rosji i Unii Europejskiej.
Źródło: Polskie Radio
