
Prezenterzy pogody mogą się schować, ze swoimi słoneczkami i chmurkami. Najlepszą i najdokładniejszą prognozę pogody oblicza Boreasz, superkomputer z Uniwersytetu Warszawskiego.
REKLAMA
Na pytania, jaka będzie pogoda 1 maja, matematyk, dr Anna Trykozko, kierownik Sekcji Modelowania Środowiska w ICM rozkłada ręce. Prognoza w wyprzedzeniem na 3-4 doby w sprawdza się w 60 procentach. Tak naprawdę o tym, jaki będzie pierwszy maja dowiemy się we wtorek 29 kwietnia o świcie. Właśnie wtedy Boreasz, jeden z największych w Polsce superkomputerów wyliczy pierwszą dokładną prognozę na ten dzień.
W czym będzie lepsza od zapowiedzi telewizyjnych pogodynek? – Prezenter pogody pokaże słoneczko lub chmurkę nad morzem, w centrum kraju albo w górach. Nasza prognoza opisuje dokładnie temperaturę, wiatr, ciśnienie i chmury osobno dla każdego kawałka Polski o kwadracie 4 na 4 kilometry – mówi naTemat dr Anna Trykozko. Różnica jest znacząca. O ile prezenter powie, że może popadać i wychodząc z domu warto zabrać parasol, to komputer potrafi powiedzieć o której godzinie trzeba otworzyć parasol i z której strony będzie zacinało deszczem.
Dane ze stacji meteorologicznych, analizujący je synoptycy oraz zgrabne prezenterki, to jedna część biznesu pogodowego – znamy ją z telewizji. Inna, mniej znana, to skomplikowane modele matematyczne, opisujące zasady zachodzenia zjawisk w atmosferze, superkomputery zdolne liczyć prawdopodobieństwo opadów, temperaturę i to nawet dla poszczególnych wsi, albo dzielnic miast.
Meteorolog vs komputer
Superkomputer Boreasz (22 rdzenie, 32 procesory) liczy prognozę co 6 godzin. Za każdym razem pobiera nowe dane meteorologiczne z Anglii, analizuje inne globalne modele pogodowe, a następnie uszczegóławia swoją wersję przyszłych wydarzeń. Oto przykład: ponad tydzień temu zapowiadając prognozę na święta wielkanocne telewizyjne pogodynki sugerowały słoneczną, stabilną pogodę, dzięki wyżowi znad Skandynawii.
Superkomputer Boreasz (22 rdzenie, 32 procesory) liczy prognozę co 6 godzin. Za każdym razem pobiera nowe dane meteorologiczne z Anglii, analizuje inne globalne modele pogodowe, a następnie uszczegóławia swoją wersję przyszłych wydarzeń. Oto przykład: ponad tydzień temu zapowiadając prognozę na święta wielkanocne telewizyjne pogodynki sugerowały słoneczną, stabilną pogodę, dzięki wyżowi znad Skandynawii.
Tymczasem komputer ICM uparcie twierdził, że nad wygrzaną wiosennym słońcem ziemią, w powietrzu z zasobami w pary wodnej z Morza Śródziemnego utworzą się pojedyncze komórki chmur, z których poleje się deszcz. I rzeczywiście, padało lokalnie: od Lubelszczy przez Mazowsze i Łódź, po Wielkopolskę. – Po raz kolejny okazało się, że numeryczny model prognostyczny okazuje się lepszy od innych przewidywań. Nie ulega sugestii, nie patrzy w kalendarz, nie ma życzeniowego myślenia tylko liczy, liczy, liczy – komentuje synoptyk ICM Maciej Ostrowski.
– Matematycy ze względu na pojemność komputerów upraszczają opis świata. Nie znają wszystkich niuansów procesów w atmosferze – pisze autor bloga Synoptyka i Meteorologia, krytykując 85 procentową sprawdzalność prognozy. Dr Trykozko przyznaje, że zdarzają się pretensje i cytuje maile: „To już moje kury są lepsze niż wasze komputery, bo gdaczą jak idzie deszcz. Gdzie jest zapowiadane słońce. Pada!”. „Proszę o obliczenie prognozy na 7 czerwca. Organizuję ślub i nie wiem czy warto wynająć odkryty powóz.”
– Zazwyczaj użytkownicy traktują pogodę dosłownie, tymczasem, jak każde przewidywanie, jest narażone na przejawy chaosu deterministycznego. Wiatr może zwolnić, a chmura wypada się w sąsiedniej dzielnicy, a nie nad naszym ogródkiem – mówi dalej Trykozko. Matematyk dodaje, że z meteogramów ICM korzystają kapitanowie promów, bo jeden z modeli numerycznych trafnie przewiduje zafalowanie Bałtyku. Według ICM swoje wiatraki ustawiają też elektrownie wiatrowe, to także najczęściej wykorzystywana prognoza wśród mazurskich żeglarzy.
Kto lepszy: komputer czy meteorolog? Prawda leży po środku. Żeby przetłumaczyć dane z tabelek na opowieść o pogodzie ICM potrzebuje współpracy synoptyków. Z kolei rządowa służba pogodowa IMGW w swoich prognozach, oprócz doświadczenia meteorologów, podpiera się wyliczeniami komputerowymi modelu Alladyn.
Wyliczyć pogodę
Pionierem numerycznej prognozy pogody był angielski matematyk Lewis Fry Richardson, który zapełniał równaniami brulion siedząc w okopie frontu zachodniego podczas I Wojny Światowej. Od wyliczeń Richardsona zależał los alianckich żołnierzy, którzy wiedzieli, czy w danym dniu mogą się spodziewać rajdów niemieckich pilotów zrzucających z powietrza granaty i bomby. Po wojennym koszmarze Richardson został pacyfistą, ale też w 1922 roku stworzył pierwsze numeryczne modele obliczania prognozy pogody. Wykorzystują one układ równań Naviera-Stokesa, opisujących zasadę zachowania masy i pędu dla poruszającego się płynu.
Pionierem numerycznej prognozy pogody był angielski matematyk Lewis Fry Richardson, który zapełniał równaniami brulion siedząc w okopie frontu zachodniego podczas I Wojny Światowej. Od wyliczeń Richardsona zależał los alianckich żołnierzy, którzy wiedzieli, czy w danym dniu mogą się spodziewać rajdów niemieckich pilotów zrzucających z powietrza granaty i bomby. Po wojennym koszmarze Richardson został pacyfistą, ale też w 1922 roku stworzył pierwsze numeryczne modele obliczania prognozy pogody. Wykorzystują one układ równań Naviera-Stokesa, opisujących zasadę zachowania masy i pędu dla poruszającego się płynu.
W latach 90. z rządowych środków na informatyzację kraju sfinansowano budowę kilku centrów komputerowych o dużej mocy. W Warszawie, przy Uniwersytecie Warszawskim, powstało Interdyspcyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i komputerowego. Numeryczną pogodą zainteresował się prof. Marek Niezgódka, trochę dla frajdy pokazania do czego można wykorzystać królową nauk.
Gdyby zadanie obliczenia pogody na weekend majowy zlecić stu zdolnym matematykom wyposażonym w kalkulatory, tablicę i kredę, wyliczyliby ją gdzieś pod koniec sierpnia. Komputer radzi sobie z tym w 17 minut.
