
Artur Dębski nie zostanie skazany za handel podrobionymi torebkami luksusowych marek? Prawnicy posła Twojego Ruchu znaleźli lukę prawną. Dzięki niej kandydat do Parlamentu Europejskiego może uniknąć wyroku za sprzedaż torebek, które miały wg prokuratury udawać markowe. Teraz Dębski zamierza wykorzystać swoje odkrycie i zmusić Louis Vuitton i Burberry do ugody.
REKLAMA
Od lat wiadomo, że wszędzie pojawiają się podrobione produkty znanych marek. Kilkakrotnie przyłapano na tym posłów, jak i różnych celebrytów. Eksperci potrafili rozróżnić, co jest oryginałem, a co nie. Jednak dla niewprawionego oka różnica była niezauważalna, wystarczyło że towar wyróżniały charakterystyczne wzory. Skąd je mieli? Jak podejrzewa prokuratora wprowadzał je w obieg m.in. poseł Twojego Ruchu Artur Dębski.
W 2011 r. policja przeprowadziła kontrolę w magazynie firmy należącej do parlamentarzysty – informuje "Gazeta Wyborcza". Wśród towarów znaleziono te, które przypominały markowe produkty. Wśród nich było ponad 3 tysiące torebek, które wyglądały, jakby uszyto je dla Louis Vuitton czy Burberry. Poseł sprowadzał je z Chin i sprzedawał od lat na Stadionie Dziesięciolecia, czy na bazarach pod Łodzią. Za grosze.
Torebki miały charakterystyczne znaki, jak złoto-fioletowa szachownica Louis Vuitton, czy szkocka kratka Burberry. Jednak Dębski szedł w zaparte. Przed sądem stwierdził, że nie kojarzyły mu się one ze znanymi markami, a do sądu przyniósł ze sobą materiał dowodowy. Przedstawił, które produkty miały udawać markowe, a następnie przeszedł do ofensywy.
Prawnicy posła odkryli, że w 2011 roku LV miał zarejestrowany znak graficzny wspomnianej szachownicy, ale go nie używał. W takich wypadkach Urząd Patentowy zgodnie z polskim prawem może go wygasić. I tak, jak zapewnił rzecznik patentowy Robert Jarzynka został on wygaszony. W taki sposób Dębski próbuje spacyfikować Louis Vuitton. Inną taktykę obrał wobec Burberry. Tu próbuje udowodnić, że nie oferował towarów, które sprzedaje Burberry. Do tego prowadzi z firmami rozmowy ugodowe.
Jeśli obie strony się dogadają, to Dębski ucieknie spod topora. Za handel podrobionym towarem grozi mu do pięciu lat więzienia. Do tego nie mógłby liczyć na dalszą karierę polityczną. Przypomnimy tylko, że poseł startuje w najbliższych wyborach do Parlamentu Europejskiego.
źródło: "Gazeta Wyborcza"
