
Dwie sprzątaczki pochodzące z Ukrainy - pani Wiera i Natalia, pracują w domu mamy ministra administracji i cyfryzacji - wynika z prowokacji dziennikarskiej przeprowadzonej przez redakcję "Faktu". Gazeta dowodzi, że pracują one bez umowy. Trzaskowski stanowczo temu zaprzecza i przedstawia dokumenty świadczące o legalności zatrudnienia.
Dziennikarze mając przypuszczenia, że obie Ukrainki są nielegalnie zatrudnione w domu rodzinnym ministra Trzaskowskiego, postanowili to zweryfikować, proponując paniom fikcyjne zlecenie.
Tabloid zaoferował paniom sprzątanie w pubie, powołując się na znajomość z ministrem. Na pytanie o stawki, jedna z nich mówi - No Pan Rafał wie, to różne ceny są. Ja bym się chciała od Pana dowiedzieć - czytamy w "Fakcie".
Na propozycję pracy bez umowy obie Ukrainki zgadzają się bez wahania i przekonują, że na takich samych warunkach zatrudnia je Trzasowski. Dziennikarzom tabloidu zdradzają, że stawka u ministra wynosi 15 złotych za godzinę.
Zapytany przez autorów prowokacji polityk, wszystkiemu zaprzeczył. Trzaskowski wyjaśnił, że domu jego mamy pracuje sprzątaczka z Ukrainy, ale jest zatrudniona legalnie. Na potwierdzenie swoich słów minister Trzaskowski przesłał do redakcji naTemat.pl oświadczenie, w którym zaprzeczył informacjom podawanym przez tabloid. Dołączył także skany dokumentów m.in. pozwolenie na pobyt i pracę w Polsce.
Oświadczenie ministra administracji i cyfryzacji Rafała Trzaskowskiego
Oświadczenie ws. artykułu dziennika „Fakt” z 2 maja 2014:
„Oświadczam, że informacje na mój temat zamieszczone w dzisiejszym dzienniku "Fakt" są nieprawdziwe.
Po pierwsze, to nie ja lecz moja Mama, w związku z bardzo dolegliwą chorobą, zatrudnia do opieki Panią Natalię.
Po drugie, jest ona zatrudniona na umowę o pracę. W załączeniu (do wiadomości redakcji – red.) znajdują się kopie wszystkich dokumentów, dotyczących legalności zatrudnienia pani Natalii: zezwolenia na pobyt i pracę, umowy o pracę oraz przykładowe potwierdzenie opłacenia wymaganych składek.
W związku z nieprawdziwymi informacjami, zamieszczonymi w "Fakcie", a tym samym naruszeniem dóbr osobistych, rozważam wystąpienie na drogę sądową.”
Czytaj także:
Źródło: "Fakt"
