
W koszykarskim świecie znów mówi się o rasizmie. Tym razem nie chodzi jednak o wypowiedzi właściciela klubu Los Angeles Clippers Donalda Sterlinga, ale o wyznanie Michaela Jordana, który przyznał w swojej biografii, że w młodości był rasistą. – W zasadzie byłem przeciwko wszystkim białym ludziom – oznajmił Jordan.
REKLAMA
Jordan powiedział swojemu biografowi Rolandowi Lazenby’emu, autorowi wchodzącej właśnie na rynek książki „Michael Jordan: The Life”, że w 1977 roku, mając 14 lat, rzucił butelką z wodą w dziewczynę, która nazwała go „czarnuchem”. W związku z tym incydentem przyszły koszykarz został zawieszony przez władze szkoły, do której uczęszczał .
Według Lazenby’ego rasizm młodego Jordana mógł być efektem dorastania w Karolinie Północnej, stanie, w którym silną pozycję zajmował niegdyś Ku Klux Klan. Aktualnie jeden z najsłynniejszych koszykarzy w historii rasistą chyba już nie jest, bowiem jego biograf zalicza się do ludzi białoskórych.
Uprzedzenia rasowe nie opuszczają natomiast biznesmena Donalda Sterlinga, który powiedział swojej partnerce, żeby nie przychodziła na mecze Clippersów z czarnoskórymi znajomymi i nie publikowała zdjęć z nimi na Instagramie. Wypowiedź Sterlinga nagrano, więc wybuchł skandal, a biznesmen został ukarany przez władze ligi.
Komisarz NBA Adam Silver poinformował, że na Sterlinga nałożono dożywotni zakaz wstępu na mecze oraz karę finansową w wysokości 2,5 mln dolarów. Ponadto Silver zapowiedział, że spróbuje zmusić Sterlinga do sprzedania klubu. Stanowczą reakcję władz NBA pochwalił sam Jordan, który stwierdził, że w lidze nie ma miejsca na rasizm.
źródło: NBC News
