
"Złotym pokoleniem" nazywa najnowszy "Newsweek" ludzi w średnim wieku, którzy kariery zaczynali na początku III RP i dzięki temu zajmują dziś świetne stanowiska. Podobnej szansy nie mają jednak ich dzieci. "Złote pokolenie" problemu nie widzi jednak tylko w tym, że czasy się zmieniły i dziś nie wystarczy tylko chęć pracy, ale i w zupełnie innym podejściu do życia i pracy młodego pokolenia. Podobno rozleniwionego dobrobytem.
REKLAMA
Najnowszy "Newsweek" rozmawia z ludźmi w średnim wieku, którzy swoje udane kariery rozpoczynali w czasach, gdy w Polsce brakowało rąk do pracy, a tej pracy pojawiało się coraz więcej. Tygodnik nazywa ich "złotym pokoleniem", które sukces życiowy zawdzięcza w wykorzystaniu szans, które pojawiły się po upadku PRL. Z przedstawicielami tego pokolenia "Newsweek" analizuje sytuację ich dzieci. Tych, którzy dziś piszą maturę i rozpoczynają studia. I nikt z rozmówców nie ma wątpliwości, że młodzi będą mieli w życiu trudniej niż ich rodzice.
Maminsynki?
- W Europie z pokolenia na pokolenie żyło się lepiej, ale to się skończyło. Nie jest to fluktuacja, kryzys, tylko długookresowa zmiana. Odwrócił się trend demograficzny. Kolejne pokolenie jest mniej liczne od poprzedniego - tłumaczy prof. Marek Góra z Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. - Mówię moim studentom, że jeśli myślą, że przejdą na emeryturę przed 75. rokiem życia, to są naiwni - dodaje.
- W Europie z pokolenia na pokolenie żyło się lepiej, ale to się skończyło. Nie jest to fluktuacja, kryzys, tylko długookresowa zmiana. Odwrócił się trend demograficzny. Kolejne pokolenie jest mniej liczne od poprzedniego - tłumaczy prof. Marek Góra z Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. - Mówię moim studentom, że jeśli myślą, że przejdą na emeryturę przed 75. rokiem życia, to są naiwni - dodaje.
Rodzice pokolenia dzisiejszych maturzystów i studentów również mówią "Newsweekowi" o swoich obawach na temat szans na karierę ich potomków. Większość zwraca uwagę na różnicę w mentalności, która sprawia, że młode pokolenie ma dziś inne priorytety w życiu, bo żyje w większym dobrobycie niż ich rodzice, gdy mieli tyle lat, co oni.
Inaczej widzi sytuację młodych tylko coach Joanna Konieczna. Jej zdaniem, młodym Polakom nie chce się dzisiaj walczyć, tak jak jej pokoleniu przed laty. – Maminsynki! Mieszkają z mamą, która za nich wszystko zrobi. Nie wynajmą mieszkania nie dlatego, że nie mają za co. Oni nie chcą mieć za co. Nie mogą dostać etatu? A skąd przeświadczenie, że etat jest niezbędny do życia? - mówi o tych, którzy w 2014 próbują startować w życie.
Oni dostali wszystko na tacy...
O wiele szczerzej o różnicy w położeniu dzisiejszych dwudziestolatków i ich rodziców dekadę lub dwie temu mówi jednak "Newsweekowi" dziennikarz Andrzej Szozda. – Z dnia na dzień ktoś dostawał pracę w radiu, telewizji albo ministerstwie – wspomina czasy początków kariery jego pokolenia.
O wiele szczerzej o różnicy w położeniu dzisiejszych dwudziestolatków i ich rodziców dekadę lub dwie temu mówi jednak "Newsweekowi" dziennikarz Andrzej Szozda. – Z dnia na dzień ktoś dostawał pracę w radiu, telewizji albo ministerstwie – wspomina czasy początków kariery jego pokolenia.
