
Coraz większą popularnością cieszą się szkoły katolickie. Wciąż samo określenie "katolickie" przyprawia co niektórych o dreszcze. Wczoraj kojarzyły się one przede wszystkim z kościelną indoktrynacją, dziś wywołują pozytywne emocje, zwłaszcza u rodziców swoich pociech. Na czym polega ich fenomen i czy rzeczywiście są lepsze od szkół publicznych? Postanowiliśmy to sprawdzić.
- Jesteśmy normalną szkołą - usłyszałem w słuchawce telefonu od pani sekretarki z jednej z katolickich szkół w Warszawie. Czy aby na pewno? Szkoła katolicka coraz częściej oznacza prestiż. Rodziców przyciąga to, że jest ona inna, niż zwykłe państwowe placówki. Inna, w ich rozumieniu, oznacza lepsza, dlatego chętnie posyłają do nich swoje dzieci. - Szkoły katolickie to dobre szkoły. Mieszczą się wśród tych
W szkołach katolickich, poprzez aktywność wychowawczą i informacyjną nauczycieli, stwarza się uczniom alternatywę wobec tego, co oferuje świat i to je wyróżnia spośród innych.
Reforma nauczania historii oczami historyka. "To improwizacja"
Rankingi nie kłamią
Szkoły katolickie osiągają coraz wyższe miejsca w ogólnopolskich rankingach. I nie są to pojedyncze przypadki. Otwierając Ogólnopolski Ranking Liceów Ogólnokształcących 2012, który jest zamieszczony w serwisie Perspektywy.pl, już po chwili łatwo zauważyć te, które w nazwie mają określenie "katolickie", czy takie, które są prowadzone przez różne zgromadzenia zakonne. Spośród 10 najlepszych gimnazjów w Krakowie, większość to szkoły "spod znaku krzyża", jak często się je określa. Wszystko to niewątpliwie wpływa na ich znaczną popularność w Polsce.
- Wybrałam tę szkołę, ponieważ wiem, że jest to najbardziej odpowiednia szkoła dla mojego Michała - mówi w rozmowie z NaTemat.pl matka, która zdecydowała się na wyprawkę syna do katolickiego gimnazjum w Warszawie. Nie odstrasza jej nawet kwota kilkuset złotych miesięcznie za czesne, którą musi płacić szkole. - Wiem, że to się zwróci - zapewnia. Chętnych do tego rodzaju placówek nie brakuje, pomimo tego, że są one w większości płatne. Niezwykłe jest to, że nie potrzebują one specjalnej reklamy, by i tak cieszyć się popularnością. Pytanie tylko, dlaczego tak się dzieje? - Większa dyscyplina, wyższe wymagania w stosunku do uczniów w myśl zasady: przyszedłeś, więc teraz słuchaj. Ta praktyka sprzyja nauczaniu - twierdzi prof. Aleksander Nalaskowski. - Katolickie szkoły są często lepsze od świeckich. Jest to szkoła z wyboru i ten, kto do niej idzie, akceptuje ten wybór - dodaje. Jest w tym sporo racji, ponieważ rodzice, wysyłając do nich swoje dzieci, oczekują od nich czegoś więcej, czegoś, co nie zapewni im "normalna" placówka.
Czego nie wie polska szkoła?
Katolickość na plus
Czym jest to "coś"? Z pewnością rodzice mają nadzieję, że dzieci wyniosą z niej wiele wartości w myśl dekalogu, a także pomogą im w wychowaniu swoich pociech. Trudno zaprzeczyć temu, że tak się nie stanie, ponieważ we wszystkich statutach szkół katolickich, do których dotarłem, podkreśla się, że misją szkoły jest wychowanie w duchu
Katolickie szkoły są często lepsze od świeckich. Jest to szkoła z wyboru i ten, kto do niej idzie, akceptuje ten wybór.
Wszystko wydaje się mieć pastelowe barwy, jednak czy tak rzeczywiście jest? Czy nie jest tak, ze rodzice, posyłając swoje dziecko do tego typu szkoły, niejako spychają na nią odpowiedzialność za jego wychowanie? Jak twierdzi prof. Aleksander Nalaskowski: - Rodzice, jeśli mają taką refleksję to najczęściej wysyłają dzieci do szkoły wyznaniowej. Jest to świadomy wybór rodziców. Jaki jest ich minus? Minusem tychże placówek może być także spora ilość zajęć, co prowadzi do tego, że uczniowie przesiadują w nich nawet do późnych godzin popołudniowych. Szkoła staje się dla nich drugim, często niekochanym domem. Często też oczekuje się od nich wiele, może nawet zbyt wiele, śledząc ich działania na każdym kroku i wyrzucając spod swoich skrzydeł niektórych, nawet za jednorazowe wybryki chuligańskie.
Nauczyciel autorem lekcji
...a więc?
Katolickie = lepsze? Być może, ale nie zawsze. Posyłając nasze dziecko do takiej szkoły, warto najpierw zaczerpnąć o niej informacje np. od absolwentów, wysłuchać opinii innych, a nie ekscytować się jedynie samym jej określeniem. Katolickość może oznaczać lepszość, ale wcale nie musi.
