Biegi dla twardzieli: oto najbardziej ekstremalne maratony świata

Zawodnicy Maratonu Piasków na Saharze biegną 250 km przez pustynię, w ekstremalnym upale, pyle i piachu
Zawodnicy Maratonu Piasków na Saharze biegną 250 km przez pustynię, w ekstremalnym upale, pyle i piachu sahara-question.com/
Mordercze upały albo przenikliwy mróz, brak tlenu i 200-kilometrowe dystanse. Buty, którym topnieją podeszwy na rozgrzanym asfalcie. Najtrudniejsze maratony świata rozgrywają się na Antarktydzie, w Himalajach, w amazońskiej dżungli albo na marokańskiej Saharze. Maraton Warszawski to przy tym pestka.



– Jestem już po trzecim etapie, pierwsza krew, pierwsza wizyta w rzeźni (czyli u lekarzy), ale brnę do przodu i pomału odrabiam straty z pierwszego etapu. Jutro wyjdzie prawda, ponad 80 km w koszmarnym upale. Co zrobić by odrobić kolejne minuty, jak zaplanować ten bieg? To dziś mój największy problem – relacjonował na blogu Rober Podleś, jeden z czterech Polaków na mecie tegorocznego Maratonu Piasków.


Morderczy bieg co roku odbywa się na marokańskiej Saharze. Uczestnicy biegną 250 km w pełnym słońcu i 40 st. upale, pokonując sześć etapów - z których najkrótszy ma 17 a najdłuższy ponad 80 km. Na plecach dźwigają kilkukilogramowe placki, w których są m.in.: obowiązkowy środek do wyssania jadu skorpiona i folia ratunkowa. Maraton Piasków co roku przyciąga na Saharę około tysiąca biegaczy, których nie odstraszają ani nieludzkie warunki ani wysokie wpisowe: 5 tysięcy dolarów. W cenę wliczony jest przelot, namioty i transport zwłok z powrotem do kraju.



Zmieniamy strefę klimatyczną. Baikał Ice Marathon odbywa się na zamarzniętej, lodowej pokrywie najgłębszego jeziora Syberii. Biegacze walczą z 20-stopniowym mrozem, lodem i wychłodzeniem organizmu. W tegorocznej, dziewiątej edycji Baikał Ice Marathon startował Radosław Serwiński, który ukończył maraton na 4 miejscu. Jego reakcję na mecie zobaczycie tutaj:



Bardziej polarne warunki panują już tylko na biegunie północnym i właśnie tu odbywa się morderczy North Pole Marathon. Jego uczestnicy pokonują dystans ponad 42 km, brnąc w śniegu, ekstremalnym mrozie i przesuwając granice ludzkiej wytrzymałości. Co roku zgłasza się kilkudziesięciu śmiałków i tylko część dociera do mety. North Pole Marathon organizuje Irlandczyk Richard Donovan - jedyny człowiek, który ukończył biegi na obu biegunach, znany z zamiłowania do trudnych warunków.

Donovan startował również w Mount Everest Marathon. To najwyżej rozgrywany maraton na Ziemi. Zawodnicy zaczynają na wysokości ponad 5 tys. metrów nad poziomem morza, gdzie zawartość tlenu w powietrzu jest o połowę niższa niż w normalnych warunkach. W górskich warunkach dobrze radzą sobie tylko Szerpowie. W ubiegłym roku wśród kobiet tryumfowała 44-letnia Nepalka w trzecim miesiącu ciąży, która wystartowała dopiero za zgodą lekarza. Cel? Oczywiście sprawdzenie, gdzie leżą granice ludzkich możliwości.



Jeszcze dłuższy i bardziej wyczerpujący jest La Ultra The High, kolejny ultramaraton w górskich warunkach. 222-kilometrowa trasa zaczyna się na wysokości trzech, a kończy na 5 tys. metrów nad poziomem morza. Prowadzi przez dwie przełęcze na granicy Indii i Pakistanu, niedaleko Karakorum (drugi najwyższy na Ziemi łańcuch górski po Himalajach). Bieg utrudniają ekstremalne wahania temperatur: od 10 st. mrozu do 40-stopniowych upałów. Tu nie ma nagród - poza pamiątkową tabliczką - a każdy kto dotrze do mety jest zwycięzcą. Uczestnicy mają na ukończenie biegu 60 godzin, a do tej pory udało się to tylko kilkunastu szczęśliwcom. Wśród nich są Jacek Łabudzki i Zbigniew Malinowski.

Z Himalajów wędrujemy do dżungli, na linię startu brazylijskiego Jungle Marathon. Do pokonania jest 250 kilometrów przez Amazonię, a po drodze czekają bagna pełne węży, aligatorów i pijawek. Wilgotność powietrza sięga 99 proc. a temperatura 40 st. Celsjusza. Przed metą odpada połowa uczestników. Jungle Marathon zalicza się do światowej czołówki. Poniżej oficjalny trailer, na którym zobaczycie, jakie wyzwanie czekają zawodników po drodze:


I na koniec najtrudniejszy z naj: legendarny Badwater w kalifornijskiej Dolinie Śmierci. Maraton odbywa się w lipcu, kiedy temperatura jak na rozgrzanej patelni dochodzi do 50 st. Celsjusza. Biegacze muszą uważać nie tylko na morderczy upał i odwodnienie, ale i na buty których podeszwy potrafią się stopić na rozgrzanym podłożu. Startują z najniżej położonego miejsca w Ameryce Północnej i biegną do mety pod szczytem Mount Whitney, na wysokości dwóch i pół tys. metrów nad poziomem morza.